Czy naprawdę musi boleć?

Autor: Iwona Bączek • • 14 listopada 2012 15:08

Ból nowotworowy leczony jest w Polsce na poziomie, który można określić mianem średniej dla Unii Europejskiej. Znacznie gorzej jest natomiast w przypadku bólu wynikającego z innych przyczyn - jego leczenie w naszym kraju wygląda źle - ocenia dr hab. n. med. Małgorzata Krajnik, p.o. kierownika Katedry i Zakładu Opieki Paliatywnej CM UMK w Bydgoszczy.

Czy naprawdę musi boleć?

Specjalistka przypomina, że lista dostępnych w Polsce leków opioidowych jest coraz dłuższa i dysponujemy obecnie mniej więcej tym samym "arsenałem" co reszta Europy.

Niby dostępne, ale...

- Dobrze, że pojawiają się nowe specyfiki, warto bowiem uwzględnić fakt, że każdy z nas ma nieco inny zestaw receptorów opioidowych, dlatego pewne leki będą działały u jednego pacjenta lepiej, u innego gorzej.

Terapie celowane są przyszłością leczenia bólu, ale na razie bazujemy na morfinie, najlepiej znanej i najtańszej, od której w większości przypadków zaczynamy trzeci szczebel drabiny analgetycznej, tj. leczenie silnego bólu - wyjaśnia dr Krajnik. Zwraca jednocześnie uwagę, iż mimo braku problemów z dostępnością, okazuje się, że zużycie opioidów w przeliczeniu na morfinę na jednego mieszkańca Polski jest bardzo niskie w porównaniu z innymi krajami UE: stanowi ono u nas równowartość około 0,4 euro, podczas gdy np. w Niemczech - kilku euro. Z niektórych szacunków wynika, że wydatki na leki opioidowe należałoby zwiększyć w Polsce aż 15-krotnie, aby ich zużycie, biorąc pod uwagę zapotrzebowanie, było wystarczające.

Od lat nie zmienia się sytuacja, w której połowa pacjentów z nowotworami żyje z umiarkowanym lub silnym bólem, co oznacza, że nie otrzymuje w wystarczającym stopniu leków przeciwbólowych.

- Leki dostępne na rynku nie są zatem stosowane. Dlaczego tak się dzieje? Jako pierwszą z głównych barier wymieniłabym edukacyjną, tj. brak wiedzy lekarzy. Leczenie bólu nie jest ujęte w programie jako obowiązkowe w kształceniu przeddyplomowym i podobnie wygląda to w przypadku wielu specjalizacji także w kształceniu podyplomowym. Lekarzy nie uczy się jak leczyć ból, niewiele mogą zatem zaoferować pacjentom.

Źle jest również w zakresie kształcenia farmaceutów, którzy w czasie studiów zyskują wiedzę o leczeniu bólu mającą się nijak do pożądanej - zaznacza Małgorzata Krajnik.

Barierą okazuje się także polityka zarządzania bólem w odniesieniu zarówno do Polski, jak i poszczególnych państw UE. W celu zadziałania w różnych płaszczyznach ku poprawie leczenia bólu grupa europejskich ekspertów zrzeszonych w stowarzyszeniu OpenMinds (działa w nim również dr Małgorzata Krajnik) opracowała pod koniec ub.r. w formie Europejskiej Białej Księgi zbiór dokumentów skierowanych do europarlamentarzystów i rządów państw członkowskich. W czerwcu br. została ona także przedstawiona polskiemu ministrowi zdrowia.

- Staraliśmy się pokazać, gdzie należy zadziałać kompleksowo.

Przede wszystkim trzeba uznać leczenie bólu za priorytetowe i przydzielić pewne zasoby w celu osiągnięcia odpowiedniego poziomu usług. Istotne było także wykazanie, że problem bólu wpływa na sytuację ekonomiczną państw, których obywatele coraz częściej odchodzą z tego powodu na wcześniejszą emeryturę lub przebywają na zwolnieniach lekarskich. Chodziło nam także o to, aby kraje UE poczuły się odpowiedzialne za edukację, tworzenie interdyscyplinarnych poradni i diagnostyki leczenia bólu oraz zapewnienie dostępności leków przeciwbólowych - wyjaśnia Małgorzata Krajnik Różowe recepty

I dodaje, że pod względem organizacji systemu leczenia bólu (innego niż nowotworowy) sytuacja w Europie jest bardzo zróżnicowana. W Skandynawii osoba np. z urazem kręgosłupa natychmiast rozpoczyna rehabilitację - w Polsce okres oczekiwania na tego rodzaju świadczenia często uniemożliwia osiągnięcie optymalnych efektów terapii. Niezbędne jest także ukierunkowanie systemu na prewencję bólu przewlekłego, co wymaga jednakże skutecznego leczenia bólu ostrego. Jako przykład specjalistka podaje bóle fantomowe, których nasilenie zależy w dużym stopniu od leczenia stosowanego przed amputacją kończyny.

- Kolejną przyczyną ograniczającą stosowanie dostępnych na rynku leków opioidowych w leczeniu bólu są bariery biurokratyczne, wynikające z nadmiernych obaw przed uzależnieniem od tych specyfików. Polska jest ostatnim krajem w Europie, w którym obowiązują kolorowe (różowe) recepty na opioidy. Jeszcze niedawno podobnie było w Portugalii, gdzie recepty były żółte, ale tam dostrzeżono w końcu problem i kolorowe recepty zniknęły - mówi dr Krajnik.

Podkreśla jednocześnie, że w przypadku różowych recept utrudnienia dotyczą zarówno lekarza, jak i pacjenta.

- Każdy lekarz może pobrać bloczek takich recept z NFZ, ale następnie musi przechowywać kopię każdej wystawionej recepty. Jej wypisywanie trwa dodatkowo bardzo długo, jest żmudne i uciążliwe, dlatego lekarze unikają tego obowiązku i informują pacjenta, że blokiem różowych recept nie dysponują - zaznacza nasza rozmówczyni.

Dodaje: - W efekcie chory z bólem nowotworowym często ma utrudnioną drogę do leku: zazwyczaj słyszy w POZ-ie lub innej poradni, że powinien zgłosić się do specjalisty medycyny paliatywnej. Zdarza się również, że lekarz wypisuje na zwykłą receptę słabszy specyfik, który nie do końca przynosi choremu ulgę w cierpieniu.

Kolejnym problemem jest odebranie leku z apteki, gdzie różowa recepta natychmiast stygmatyzuje pacjenta, jako osobę przyjmującą opioidy.

Dr Krajnik podkreśla, że stosowania opioidów boją się i lekarze (z badań wynika, że nawet bardziej niż chorzy), i sami pacjenci.

- Ludzie zastanawiają się: co będzie, jeśli się uzależnię? Opioidofobia skutkuje natomiast pewnymi zachowaniami, które mogą znacząco utrudnić leczenie bólu. Jeżeli pacjent ze strachu przed uzależnieniem pomija przepisane dawki, efekty łatwo przewidzieć. Jeśli lekarz nie znajdzie czasu na rozmowę z chorym i dokładnie nie wypyta o sposób przyjmowania leku, problem pozostanie nierozpoznany. Tymczasem w naszym systemie ochrony zdrowia o czas na zbudowanie relacji lekarz - pacjent coraz trudniej - mówi Małgorzata Krajnik.

Gdzie szukać pomocy

Istotną barierą w leczeniu bólu, także istniejącą po stronie pacjenta, są również uzależnienia chorego, np. od leków, alkoholu bądź nikotyny.

- Amerykańscy badacze zauważyli, że rzutowały one na odpowiedź organizmu na stosowanie leków przeciwbólowych: była ona zazwyczaj inna od oczekiwanej. Szczególnie trudną grupą okazują się osoby sięgające po tego typu specyfiki w sytuacjach innych niż ból, np. z powodu stresu przed egzaminem. W ich przypadku leczenie bólu powoduje dodatkowe problemy - przypomina specjalistka.

Zdaniem Małgorzaty Krajnik, o ile w zakresie bólu nowotworowego sytuację w Polsce ratuje medycyna paliatywna, o tyle w zakresie bólu innego niż nowotworowy problem jest palący.

- Poradni leczenia bólu certyfikowanych przez Polskie Towarzystwa Badania Bólu mamy w całym kraju zaledwie kilkanaście. Innych ośrodków leczenia bólu jest wprawdzie kilkaset, ale nie stosują one wielodyscyplinarnego podejścia do terapii.

Zupełnie inaczej jest w krajach skandynawskich, gdzie system ten jest bardzo rozwinięty i przyjęło się go uważać za wzorzec strategii postępowania z bólem - mówi dr Krajnik.

Przypomina jednocześnie, że chorzy onkologiczni żyją obecnie dłużej niż jeszcze dwadzieścia lat temu, dlatego problem leczenia bólu jest coraz istotniejszy. Dane mówiące, że 60-80% pacjentów w zaawansowanym stadium raka cierpi ból, pozostają niezmienne, pojawia się natomiast grupa osób wyleczonych z nowotworu, ale zmagających się z bólem spowodowanym jego leczeniem.

- Rzadko trafiają one do opieki paliatywnej, głównie dlatego, że ze względu na fakt wyjścia z choroby same tego nie chcą. Dokąd mają jednak pójść? - pyta Małgorzata Krajnik.

Standardy mają swoje lata

Specjalistka zwraca uwagę, że standardy leczenia bólu mają już swoje lata: w 1986 r. zostały one wypracowane i opublikowane przez WHO.

Przetrwały, choć po drodze miało miejsce wiele zmian i pojawiło się wiele rekomendacji, z najnowszymi (tegorocznymi) rekomendacjami Europejskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej włącznie.

- Obecne zalecenia podkreślają rolę dobrej diagnostyki w leczeniu bólu nowotworowego. Istotne jest rozpoznanie cech bólu, jego natury (mechanizmów), wpływu na różne sfery życia pacjenta, zaburzeń klinicznych i osobowościowych. Kładą również nacisk na komunikację na linii lekarz - pacjent - informuje dr Krajnik.

- Właściwe leczenie bólu jest prawem każdego człowieka - dodaje specjalistka.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum