Daniel Kuropaś | 09-11-2017 12:35

Czy będziemy drugą Holandią?

Polska stoi właśnie u progu dużych zmian systemowych w ochronie zdrowia. Jednak kierunki czy podstawy naszych rozwiązań są mało zbieżne z holenderskim systemem, który znajduje się na szczycie międzynarodowych rankingów. Czy idziemy w dobrą stronę?

Holandia gruntowną reformę wdrożyła ponad dekadę temu, czego efektem jest to, że w ostatnim rankingu Euro Health Consumer Index po raz kolejny zdobyła pierwsze miejsce, uzyskując 916 punktów na 1000 możliwych. W jakim stopniu możemy korzystać z holenderskich doświadczeń? - o tym m.in. dyskutowali eksperci podczas Polsko-Holenderskiego Szczytu Zdrowia.

Pierwsza, podstawowa bariera, której w żaden sposób szybko nie przeskoczymy, to finanse. Udział całkowitych wydatków na zdrowie w PKB Holandii wynosi ok. 10,9% (w 2014 według OECD przekładało się to na 5276 dolarów na osobę), a w Polsce ok. 6,4% PKB (1624 dol. na osobę).

- Obecnie Holandia coraz więcej wydaje na opiekę nad osobami starszymi, mniej z kolei w porównaniu z innymi krajami na leki czy leczenie szpitalne - podkreślił Erik Pentinga, program manager z konsorcjum Task Force Health Care.

Regulowany, ale zdecentralizowany rynek

Druga rzecz to organizacja finansowania. Tutaj nasze drogi rozejdą się całkowicie. W Polsce jesteśmy w trakcie rezygnacji z systemu ubezpieczeniowego w ochronie zdrowia. W 2018 roku wprowadzimy system budżetowy, utrzymywany w znacznej mierze z podatków. Nastąpi likwidacja odrębnej składki na ubezpieczenie zdrowotne.

Holandia poszła w innym kierunku. - W 2006 roku wprowadziliśmy zasadniczą reformę, wprowadzając jeden kompleksowy program ubezpieczeniowy. Ten system realizują podmioty prywatne - ubezpieczyciele i szpitale, ale jest on koordynowany i gwarantowany przez rząd - wyjaśniał Erik Pentinga.

W kraju funkcjonuje 24 ubezpieczycieli, k tórzy zarządzają obowiązkową składką, ale też dają możliwość doubezpieczania się i uzyskania ponadstandardowej opieki. Działają w większości jako instytucje non-profit. System ubezpieczeniowy oparty jest na wpływach z dwóch źródeł - prywatnych i państwowych. Dodatkowy wkład pieniężny zapewniają pracodawcy.

Państwo negocjuje z tymi dostawcami świadczeń, w rezultacie mamy więc do czynienia w Holandii z całkiem niezłą, choć regulowaną konkurencją. - Co najważniejsze, ubezpieczyciele nie mogą odmówić nikomu ubezpieczenia - podkreślał manager z Task Force Health Care. Mają ustawowy obowiązek zapewnienia opieki każdemu, niezależnie od jego stanu zdrowia, wieku itd.

Holenderski system ochrony zdrowia wyróżnia się więc z całą pewnością bliską współpracą między sektorem prywatnym a publicznym oraz ośrodkami naukowymi. W Polsce takiej współpracy między różnymi elementami systemu ochrony zdrowia brakuje; co więcej - następuje coraz większa centralizacja.

Fundamentem holenderskiego systemu zdrowia jest oczywiście podstawowa opieka zdrowotna (POZ). - W przyszłości priorytetem dla nas będzie substytucja opieki. Czyli mocniejszy nacisk na leczenie w ramach pierwszego kontaktu oraz opieki środowiskowej, specjaliści tylko w ostateczności - zapowiadał Guido Danen, project manager z Task Force Health Care.

Jak czytamy w raporcie Philipsa i ambasady holenderskiej "Polska i Holandia - zdrowe relacje" (Warszawa 2017), wśród rozwiązań, które przyczyniły się do sukcesów Holandii, a których wdrażanie zaczęła lub zamierza wdrażać Polska, jest m.in. "zwiększenie roli opieki przedszpitalnej, która jest zdecydowanie tańsza niż hospitalizacje, co osiągnięto dzięki wzmocnieniu podstawowej opieki zdrowotnej".

- Oczywiście są też problemy, są niezadowoleni pacjenci, koszty leczenia rosną, społeczeństwo się starzeje, jest jeszcze nad czym pracować - podsumował opinie o holen derskiej ochronie zdrowia Raphael Varga van Kibed, wiceambasador Królestwa Niderlandów w Polsce.

Regulowany i scentralizowany system?

A w jakim kierunku pójdą zmiany w polskiej ochronie zdrowia? Po pierwsze jesteśmy świeżo po stworzeniu sieci szpitali, która jest istotą reformy ochrony zdrowia. - Sieć szpitali jest tym elementem, który nie bardzo odpowiada temu porównaniu ze zdecentralizowanym systemem holenderskim. Pozornie tak to może wyglądać, ale dlaczego wprowadzamy tę sieć? - inicjował dyskusję Zbigniew Król, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.

Jak wyjaśniał, przez lata od wprowadzenia systemu ubezpieczeniowego i płacenia za określone procedury doszło do mocnego "zatomizowania kontraktów". - W zasadzie teraz ten system zrobił nam się z jednej strony niespecjalnie efektywny, z drugiej strony mocno kosztowny, z trzeciej strony - niekorzystny dla pacjenta.

- Od wielu lat - przypominał wiceminister zdrowia - na konferencjach jakościowych mówi się również, że ten sposób finansowania i taka konstrukcja systemu sprzyjają raczej tworzeniu kolejek, a nie ich redukowaniu. Te kwestie, jego zdaniem, były przyczyną idei zmiany systemowej.

- Równolegle do sieci szpitali bardzo mocno pracujemy nad tym, aby w tym samym mniej więcej czasie zafunkcjonowała ustawa o podstawowej opiece zdrowotnej. Ostatecznie jest pewna szansa, że będziemy szli w kierunku rozwiązań, które mają Holendrzy - sugerował Zbigniew Król.

Koordynacja i POZ+

W Holandii lekarz rodzinny jest przewodnikiem chorego po systemie i koordynatorem leczenia. Takie podejście pozwoliło lepiej zorganizować przebieg leczenia i obniżyć koszty. Zgodnie z planami Ministerstwa Zdrowia tak ma być również w Polsce.

- Od około dwóch lat NFZ we współpracy z Bankiem Światowym realizuje projekt związany z przygotowaniem systemu zmiany ochrony zdrowia, k tóry wprowadziłby opiekę koordynowaną na poziomie POZ, AOS oraz szpitalnictwa i leczenia poszpitalnego - opisywała na konferencji (22 czerwca br. w Warszawie) Katarzyna Wiktorzak, naczelnik wydziału ds. strategii i projektów rozwojowych w NFZ.

Projekt "Przygotowanie, przetestowanie i wdrożenie do systemu opieki zdrowotnej organizacji opieki koordynowanej (OOK)" ma na celu przygotowanie rozwiązań optymalizujących proces udzielania świadczeń zdrowotnych. W efekcie pacjent ma płynnie przechodzić między różnymi etapami leczenia i typami świadczeniodawców.

- W tej chwili nasze prace koncentrują się przede wszystkim na opracowaniu i przygotowaniu do pilotażowego wdrożenia modelu POZ+, czyli opierającego się na opiece podstawowej - wyjaśniała Wiktorzak.

Czym będzie się różnił POZ+ od zwykłego POZ? Przede wszystkim chodzi o to, żeby była możliwość szybkich konsultacji z wybranymi specjalistami, również z wykorzystaniem telemedycyny. - Chcielibyśmy, żeby w ramach tej opieki znaleźli się nie tylko lekarze rodzinni, ale cały zespół ludzi - współpracujący z nimi lekarze specjaliści, dietetycy, psycholodzy, edukatorzy zdrowotni i pielęgniarki - wyliczała przedstawicielka NFZ.

Placówka POZ miałaby zapewniać dostęp do specjalistów w dziedzinie diabetologii, endokrynologii, kardiologii, pulmonologii, neurologii i ortopedii oraz do świadczeń rehabilitacyjnych. W projekcie planowane jest opracowanie minimum trzech modeli opieki koordynowanej, w których zasadniczą rolę będzie odgrywała podstawowa opieka zdrowotna.

W Polsce możemy również mówić o próbach koordynowania opieki medycznej w onkologii czy kardiologii. Jak przypominają eksperci, opieka koordynowana może przyczynić się do redukcji zbędnych kosztów, co w dobie niekorzystnych zmian demograficznych wydaje się niezbędne w każdym systemie opieki zdrowotnej.

Innowacje w systemie

- Nie można w tym działaniu pominąć niezwykle ważnego czynnika, jakim jest wykorzystanie najnowszych technologii wspierających komunikację, diagnostykę i rehabilitację - powiedział Michał Kępowicz, dyrektor ds. relacji zewnętrznych w Philips Polska.

Jednym ze źródeł sukcesu Holandii w obszarze ochrony zdrowia jest wykorzystanie innowacyjnych rozwiązań i technologii na różnych poziomach opieki medycznej, począwszy od środowiskowej, w domu pacjenta, kończąc na szpitalnej.

- Najnowsze technologie stanowią jeden z najważniejszych czynników umożliwiających poprawę skuteczności opieki zdrowotnej i polscy pacjenci powinni w coraz większym stopniu korzystać z najnowszych osiągnięć technologicznych zarówno w zakresie farmakologii, jak urządzeń i systemów medycznych - dodał Kępowicz.

- Dystans Polski do Holandii jest kolosalny: w jakości, finansowaniu i we wrażliwości systemu, tzn. traktowaniu pacjenta jak partnera. Tego często nam brakuje. Z konkretnych problemów najbardziej dotkliwe okażą się wkrótce braki kadrowe, nawet nie lekarzy, ale pielęgniarek, które są fatalnie opłacane - podsumował prof. Mirosław Wysocki, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego.