Czy badania cytologiczne można robić zbyt często?

Autor: Wojciech Kuta • • 30 czerwca 2017 10:54

"Jeśli badanie cytologiczne miała Pani wykonane w ciągu ostatnich trzech lat i nie wykazało ono zmian, nie ma potrzeby jego powtarzania". Komunikat tej treści zbulwersował pacjentki jednej z opolskich przychodni. Czy ich oburzenie jest uzasadnione?

Czy badania cytologiczne można robić zbyt często?

Komunikat opatrzony był informacją: "Zarządzenie NFZ". Jedna z pacjentek zrobiła zdjęcie ogłoszenia i umieściła je na swoim profilu na Facebooku. Wpis udostępniło dalej ponad 5 tys. internautów.

"Wśród komentujących przeważa oburzenie. Kobiety są zbulwersowane sposobem, w jaki traktuje się ich zdrowie. Wiele z nich przyznaje, że już dawno przestał y liczyć na publiczną służbę zdrowia i badania cytologiczne robią na własną rękę, oczywiście odpłatnie" - informował portal mamadu.pl.

"Niedawno w tym samym miejscu (opolskiej przychodni - przyp. red.) usłyszałam, że rak szyjki macicy potrafi w dwa lata zabrać kobietę na tamten świat! Niektóre z nas mogą nie doczekać następnego terminu na cytologię!" - napisała na Facebooku pacjentka, która umieściła zdjęcie komunikatu w internecie.

Każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie

Specjaliści, których Rynek Zdrowia zapytał, co sądzą na temat burzy wokół informacji w opolskiej przychodni, zwracają uwagę na szersze tło całej dyskusji dotyczącej profilaktyki raka szyjki macicy w Polsce. Ich wnioski nie są optymistyczne. I nie chodzi o samą treść feralnego ogłoszenia.

W opinii prof. Grzegorza Panka z I Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa WUM, konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie ginekologii onkologicznej w woj. mazowieckim, oburzenie pacjentek na treść komunikatu nie jest do końca uzasadnione.

- Oczywiście nigdy po "dobrej" cytologii nie można powiedzieć pacjentce, że kolejna nie jest potrzebna. Nie ma też sztywnych, uniwersalnych zasad dotyczących częstości tego badania profilaktycznego w kierunku raka szyjki macicy - zaznacza konsultant wojewódzki.

Dodaje natomiast, że są zalecenia wynikające z konstrukcji populacyjnych badań przesiewowych, które zawsze stanowią kompromis pomiędzy skutecznością a dostępnością środków na ten cel. - Z doświadczeń dotyczących takich masowych programów prowadzonych w wielu krajach, także bardziej zamożnych niż Polska, wynika, że 3-letni odstęp między badaniami cytologicznymi wydaje się optymalny - zaznacza.

Profesor wskazuje, że mając ograniczoną pulę pieniędzy na badania przesiewowe, lepiej jest przebadać większą część populacji w odstępach 3-letnich niż mniejszą grupę na przykład co dwa lata.

- Oczywiście mówię tylko o populacyjnych programach przesiewowych, gdyż w indywidualnych przypadkach nie można nie zalecać na przykład badania corocznego, jeśli jest taka potrzeba - zastrzega specjalista.

Komunikat jest bardzo niezręczny

Natomiast zdaniem dr Anny Bar tosińskiej-Dyc z Kliniki Ginekologii Operacyjnej i Ginekologii Onkologicznej Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, oburzenie kobiet na informację w opolskiej przychodni jest w pełni zrozumiałe.

- O tym, jak często należy wykonywać cytologię u danej pacjentki, powinien decydować lekarz, a nie NFZ. Ale rozumiem też Fundusz, bo według ministerialnego programu statystycznie wylicza się poziom "wyłapywania" stanów przednowotworowych w populacji - tłumaczy.

Biorąc pod uwagę koszty takiej profilaktyki i możliwości finansowe płatnika, cytologia wykonywana co 3 lata jest najbardziej opłacalna (w ramach Populacyjnego Programu Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy - przyp. red.).

- Uważam jednak, że informacja w opolskiej przychodni została bardzo niezręcznie sformułowana. Należało bowiem wyraźnie zaznaczyć w tym komunikacie, że chodzi o 3-letni odstęp, ale w ramach bezpłatnych badań objętych programem ministerialnym - dodaje.

Dr Bartosińska-Dyc podkreśla jednocześnie, że nie można sugerować wykonywania cytologii wyłącznie co 3 lata. - Jeśli np. kobieta jest po leczeniu dysplazji (stanu przednowotworowego - red.), to lekarz nie może odpuścić i taka pacjentka przez dwa lata co pół roku powinna mieć badanie cytologiczne - zaznacza specjalistka.

Przypomina zarazem, że oprócz resortowego programu są rutynowe wizyty u ginekologa, a pacjentki mogą korzystać z refundowanej przez NFZ procedury cytologii poza tym resortowym programem populacyjnym.

Po pierwsze poprawić zgłaszalność

Specjaliści są zgodni co do tego, że prawdziwym wyzwaniem jest zwiększenie - nadal bardzo niskiej - zgłaszalności Polek na badania cytologiczne. - W ramach Populacyjnego Programu Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy średnia zgłaszalność w kraju sięga niewiele ponad 20% - przypomina prof. Panek.

W ubiegłym roku np. na Pomorzu wykonano w ramach tego programu tylko 37,5 tys. cytologii; tylko, ponieważ uprawnionych było 588 448 pań (program adresowany jest do kobiet w wieku 25-59 lat) - informował niedawno NFZ. Wynika z tego, że z bezpłatnej cytologii skorzystała zaledwie co 15. uprawniona do tych badań mieszkanka woj. pomorskiego.

Problem jest poważny. Wprawdzie liczba zachorowań na raka szyjki macicy w ciągu ostatnich trzech dekad spadła w Polsce o około 30%, wciąż jednak jest o ok. 15% wyższa niż średnia dla krajów Unii Europejskiej.

- W ostatnich kilku latach zapadalność na ten nowotwór pozostaje w Polsce na zbliżonym poziomie ok. 3,4 tys. przypadków rocznie - przypominał podczas lutowej konferencji Rynku Zdrowia w Warszawie dr hab. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Zaznaczył, że ten nowotwór nadal charakteryzuje się w Polsce bardzo wysoką śmiertelnością: 5-letnie przeżycie dotyczy ok. 54%, a jednoroczne aż 80% pacjentek z rakiem szyjki macicy.

Zacznijmy profesjonalnie edukować

- Już teraz, w prowadzonych m.in. przez samorządy terytorialne programach profilaktycznych, nie możemy zapominać o najważniejszym elemencie: w jaki sposób zmotywować pacjentki do zgłaszania się np. na badania cytologiczne - podkreślała podczas warszawskiej konferencji dr Anna Bartosińska-Dyc.

Przypomina, że kilka lat temu pojawił się zamysł włączenia cytologii do obowiązkowych badań pracowniczych dla kobiet. - Wiele pań uważa, że to może naruszać ich prywatność, ale moim zdaniem war to wrócić do tego pomysłu. Przekonują o tym fatalne statystyki dotyczące raka szyjki macicy w Polsce - stwierdziła. - Prowadzimy edukację wśród dorosłych kobiet dotyczącą profilaktyki raka szyjki macicy, ale pomyślmy jednocześnie o prof ilaktyce pierwotnej, już w wieku szkolnym - apeluje specjalistka.

- Trzeba prowadzić edukację od najmłodszych lat, aby nie było sytuacji z jakimi, niestety, często się spotykam jako lekarz, że pacjentka nie wie, czym jest HPV (wirus brodawczaka ludzkiego mogący wywoływać raka szyjki macicy) - stwierdziła dr Bartosińska-Dyc.

Białe soboty? Nie idźmy tą drogą

Z kolei prof. Grzegorz Panek przyznaje, że przestał już uczestniczyć w akcjach profilaktycznych typu "biała sobota".

- Okazuje się bowiem, że często biorą w nich udział kobiety najbardziej aktywne, o najwyższym poziomie świadomości, robiąc na przykład już piątą cytologię w roku - tłumaczy profesor.

- Nie wypracowaliśmy jeszcze w Polsce systemu, który gwarantowałby dotarcie do osób, które naprawdę potrzebują określonego typu badań. Efekt jest taki, że mamy kobiety, które 30 lat od ostatniego porodu nie były u ginekologa. I to trzeba zmienić - podsumowuje prof. Grzegorz Panek.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum