Katarzyna Gubała | 16-02-2017 12:02

Czują w sobie edukacyjną misję

Wiedza o zdrowiu nie musi być nudna i trudna. Może być interesująca, przydatna, przystępna, a nawet zabawna - w dodatku z gwarancją jakości. Gdzie? W internecie, na Youtube. Za przekazywanie wiedzy medycznej wzięli się bowiem lekarze i studenci medycyny. Są nie mniej skuteczni niż wielkie kampanie prozdrowotne.

Najprościej Mówiąc" - kanał Mikołaja Kolasińskiego i Marcina Czekały, studentów III i V roku wydziału lekarskiego na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu - działa na Youtube od października 2016 r.

Z myślą o zwykłych ludziach

W ciągu niecałych trzech miesięcy zdobyli sporą popularność. Kanał ma ponad 7700 subskrybentów, a pięć stworzonych przez nich filmów wyświetlono w sumie ponad 250 tys. razy (największa wśród widzów jest grupa w wieku 25-35 lat, tuż za nią 16-24 lat). Najpopularniejszy odcinek - o prostacie - obejrzano ponad 116 tys. razy.

Na początku była chęć, by zrobić coś fajnego i kreatywnego, która spotkała się z tym, że jako studenci medycyny dostrzegli, iż wiedza medyczna w internecie funkcjonuje na dwóch biegunach. Jeden to wiedza książkowa, zrozumiała głównie dla fachowców - lekarzy, studentów kierunków medycznych. Drugi biegun to fora internetowe, w których aż roi się od mitów i "prawdziwych przypadków", po lekturze których ból głowy szybko zmienia się w guza mózgu.

- Nasz projekt powstał z myślą o zwykłych ludziach, którzy chcą poznać i zrozumieć skomplikowane medyczne procesy. Chcieliśmy im zaoferować jednak coś więcej niż definicja z Wikipedii, skupiając się przy tym na promocji zdrowia, bo najprościej mówiąc... lepiej zapobiegać niż leczyć - mówią Mikołaj i Marcin.

Lekko, ale profesjonalnie

Wybrali Youtube, bo jest kanałem ogólnodostępnym nie tylko dla widzów, ale i dla twórców. Podkreślają, że nie są youtuberami, którzy mają jedynie rozśmieszać. Chcą edukować społeczeństwo, a humor i niestandardowe plenery to jedynie środki do realizacji celu. Środki bardzo ciekawe, bo np. wprowadzenie do odcinka o antybiotykach nagrywali w Muzeum Powstania Wielkopolskiego, o niedokrwistości - w basenie pełnym czerwonych balonów oraz na złomowisku, kiedy mówili o zasobach żelaza.

Scenariusz każdego odcinka trafia do kilku zaprzyjaźnionych lekarzy i zostaje poddany przez nich merytorycznej ocenie. Dopiero potem powstaje film. Na samym początku, gdy mieli wstępne założenia "Najprościej Mówiąc", skontaktowali się z Dominiką Bazan, szefową promocji ich uczelni - Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu - i poinformowali, że powstaje taka inicjatywa.

- Potem z pierwszymi gotowymi filmami poszliśmy do prof. Edmunda Grześkowiaka, prorektora ds. studenckich naszej uczelni. Obejrzał z nami pierwsze trzy odcinki. Bardzo mu się podobały jako promocja i uczelni, i zdrowia. Dostaliśmy pozwolenie na nagrywania w szpitalach klinicznych i uniwersytecie - mówi Mikołaj Kolasiński.

Na kanale można już zobaczyć odcinki: Za mało krwi we krwi? Niedokrwistość (20,7 tys. wyświetleń); Koniec ery antybiotyków? Superbakterie (39,2 tys.); Dlaczego operacja nie boli? Narkoza (65,1 tys.); Męski zabójca? Prostata (116,9 tys.).

15 grudnia ukazał się odcinek o raku jelita grubego i kolonoskopii. Obecnie powstaje film o cyklu miesiączkowym, konsultowany m.in. z ginekologiem prof. Maciejem Wilczakiem, kierownikiem Katedry Zdrowia Matki i Dziecka na Wydziale Nauk o Zdrowiu UM w Poznaniu.

Skąd tem

aty?

Inspiracją do kolejnych odcinków najczęściej są m.in. rozmowy z rodziną, bliskimi i kolegami. Podczas spotkań często padają pytania: A jak to jest z tym nadciśnieniem? Co to znaczy, że mam za mało krwinek czerwonych?

- Zamiast odpowiadać każdemu od nowa, kręcimy o tym film. Rozumiemy, że lekarz może nie mieć czasu wyjaśnić pacjentowi procesów, które zachodzą w jego organizmie np. podczas narkozy. Chory otrzymuje od lekarza jedynie skierowanie na zabieg i informację, że będzie on przebiegał w znieczuleniu ogólnym - o tym, na czym polega narkoza, jak będzie się czuł w trakcie i po - może się dowiedzieć z naszego kanału - wyjaśnia Mikołaj.

Podczas wywiadów w mediach pojawiało się pytanie, czy bycie gwiazdami internetu nie utrudni im przyszłej pracy lekarza. Mikołaja interesują specjalizacje zabiegowe, Marcin myśli o specjalizacji bardziej internistycznej, jednak obaj przyznają, że plany na przyszłość zmieniają się wraz z nowo odkrywanymi działami medycyny i żaden z nich nie jest jeszcze pewien, którą ścieżkę wybierze.

- Naszym celem nie jest sława, a zostanie dobrymi lekarzami. Zaś bycie lekarzem i nieść misję to dla nas jedno i to samo - podsumowują krótko autorzy.