Coś trzeba zrobić

Autor: Luiza Jakubiak • • 01 sierpnia 2011 12:09

Mimo że minęła dopiero połowa roku, wyczerpały się już zupełnie środki przyznane przez NFZ na 2011 r. dla chorych leczonych lenalidomidem w ramach chemioterapii niestandardowej w Klinice Hematologii krakowskiego Szpitala Uniwersyteckiego.

Coś trzeba zrobić
Krakowska klinika zaalarmowała, że brakuje jej środków na leczenie pacjentów w ramach chemioterapii niestandardowej, zwracając się do oddziału Funduszu o zwiększenie nakładów na ten cel o 2 mln złotych.

Dr Artur Jurczyszyn, starszy asystent w Klinice Hematologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie i prezes Fundacji Centrum Leczenia Szpiczaka, wystosował apel o pomoc, ponieważ "lek Revlimid (lenalidomid) dostępny w Polsce w ramach tzw. chemioterapii niestandardowej nie jest możliwy do zastosowania dla chorych ze szpiczakiem mnogim w ramach drugiej i trzeciej linii leczenia z powodu braku finansowania tej terapii przez NFZ".

Większe nakłady, ale...

Fundusz informuje, że oddział hematologii Szpitala Uniwersyteckiego otrzymał na ten rok kontrakt wyższy od ubiegłorocznego o prawie 1,7 mln zł. - Zapłaciliśmy również za nadwykonania wygenerowane przez oddział, głównie w zakresie przeszczepów szpiku - wyjaśnia Jolanta Pulchna, rzecznik Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.

Leczenie szpiczaka odbywa się na oddziale dwiema drogami: w ramach programu terapeutycznego przy użyciu bortezomibu (w tym zakresie szpital wykazał za pierwszy kwartał tzw. niewykonania na poziomie 70 tys. zł) oraz w ramach chemioterapii niestandardowej (tu szpital wygenerował nadwykonania w wysokości 420 tys. zł).

- Pojawiły się nadwykonania, mimo że zwiększyliśmy nakłady na ten cel i w porównaniu z rokiem ubiegłym środki na chemioterapię niestandardową wzrosły z 1,5 mln zł do 2 mln zł - mówi rzecznik małopolskiego Funduszu.

I dodaje: - Fakt nadwykonań, mimo tak znacznego wzrostu nakładów, wynika zapewne z coraz liczniejszej grupy pacjentów i coraz droższych substancji stosowanych podczas leczenia.

Dr Artur Jurczyszyn przyznaje, że w klinice odnotowano wzrost wydatków na chemioterapię niestandardową. Jeśli chodzi o lenalidomid, otrzymuje go 80% chorych na szpiczaka, czyli obecnie 11 osób. - To pacjenci, dla których już w całości wyczerpano przyznane środki przez NFZ na obecny rok.

W jednej puli

Problem z finansowaniem poszczególnych terapii w ramach chemioterapii niestandardowej wynika m.in. z braku zróżnicowania dla wszystkich terapii.

Lenalidomid jest np. stosowany w krakowskiej klinice w leczeniu szpiczaka mnogiego w ramach chemioterapii niestandardowej od około dwóch lat.

Problem w tym, że obecnie do jednej puli chemioterapii niestandardowej należą leki stosowane nie tylko w leczeniu szpiczaka, ale wszystkie inne innowacyjne środki stosowane w hematologii i nowotworach krwi, np.: Targretin, Levact, Sprycel, Myocet i inne.

- Powstała więc sytuacja, gdy obok leków, które dają grupie blisko 70-80% pacjentów szansę na 5-letnie przeżycie, zostały udostępnione również inne leki w innych jednostkach chorobowych. Tak nie powinno być - uważa dr Jurczyszyn.

Krytykuje również ideę chemioterapii niestandardowej i przypomina obietnice byłego wiceministra zdrowia Marka Twardowskiego.

AOTM ponownie musi ocenić

- Rok temu wiceminister Marek Twardowski zapewniał publicznie, że powstanie niezależny program zdrowotny leczenia lenalidomidem pacjentów ze szpiczakiem mnogim. Program dotąd nie powstał - przypomina dr Artur Jurczyszyn.

Z informacji uzyskanych z resortu zdrowia wynika, że wniosek o finansowanie ze środków publicznych terapii lenalidomidem w ramach programu zdrowotnego został w kwietniu br. ponownie przesłany do rozpatrzenia przez Agencję Oceny Technologii Medycznych.

Mimo że lek już raz był oceniony w 2008 roku (rekomendacja pozytywna - pod warunkiem obniżenia ceny do poziomu terapii bortezomibem), nie został włączony do programu. Po wejściu w życie przepisów tzw. ustawy koszykowej świadczenie musiało powrócić na tzw. pierwszą ścieżkę kwalifikacji, czekając na ponowną ocenę AOTM.

W programie zdrowotnym leczenia pacjentów ze szpiczakiem znajdą się dwie substancje: lenalidomid i bortezomib. AOTM zajmie się wnioskiem najprawdopodobniej dopiero po wakacjach.

Chociaż - zdaniem doktora Jurczyszyna - nie rozwiąże to problemu do końca: - Uważam, że leki, takie jak lenalidomid i bortezomib, powinny się znaleźć w katalogu chemioterapii, aby lekarz mógł decydować o wyborze najlepszej terapii, w zależności od indywidualnego zapotrzebowania pacjenta. Tworzenie programu zdrowotnego z odgórnym ustalaniem liczby pacjentów to nakładanie kagańca ograniczającego liczbę pacjentów, którym podawany jest lek.

Może przesunąć środki?

Póki nie ma programu zdrowotnego, Narodowy Fundusz Zdrowia ma ograniczone możliwości finansowania, ale jakieś rozwiązanie trzeba znaleźć. Małopolski OW NFZ informuje, że analizuje obecnie poziom wykonania kontraktu na oddziale hematologii szpitala, a także wykonanie w zakresie programów terapeutycznych, by określić, na ile byłoby możliwe pozyskanie pieniędzy na zapłacenie nadwykonań.

- Ponieważ jednak nie posiadamy żadnych rezerw, gdyż - zgodnie z oczekiwaniami świadczeniodawców - staramy się dystrybuować wszystkie środki na kontrakty, pieniądze mogą być pozyskane jedynie z przebudowy umów lub odzyskane z niewykonań. Obecnie przeprowadzamy akcję zmniejszającą kontrakty w tych obszarach i placówkach, gdzie wystąpiły niewykonania - informuje Jolanta Pulchna.

- By wspomóc finansowanie szpiczaka w ramach chemioterapii niestandardowej, możemy jedynie sugerować przebudowę kontraktu i przesunięcie pieniędzy z obszarów niewykonań na ten cel.

A jeśli pojawiają się w ciągu roku dodatkowe środki do dyspozycji oddziału, np. w wyniku zwiększenia budżetu poprzez korekty z centrali Funduszu, wówczas podczas rozdysponowania środków będziemy również pamiętać o prośbie Szpitala Uniwersyteckiego - stwierdza rzecznik MOW NFZ.

Przewidywany wzrost

Z danych małopolskiego NFZ wynika, że w przypadku szpiczaka lenalidomid stanowił w roku 2010 około 40% kosztów.

W tym roku jest to już sporo ponad 50% i w symulacji przewidywany jest umiarkowany (na razie) wzrost kosztów, wynikający głównie z tego, że pacjenci raz włączeni do terapii tym lekiem są leczeni długotrwale. Do tej grupy dochodzą następni pacjenci, a są jeszcze czekający w kolejce.

W przypadku innych leków, poza Glivekiem, widać dużą zmienność; są one stosowane rzadziej, bardziej indywidualnie.

Przykładowo wartość wydanych zgód płatnika na wspomniane wcześniej Levact, Sprycel czy Targretin - w okresie styczeń-maj 2011 r. - łącznie wyniosła około 240 tys. zł, podczas gdy na leczenie Revlimidem około 1,133 mln zł. Jolanta Pulchna wskazuje również na fakt, iż Szpital Uniwersytecki w Krakowie realizuje chemioterapię niestandardową w trzech miejscach. Mając nadwykonania w Klinice Hematologii, jednocześnie posiada dość duże niewykonania na onkologii. To potencjalny obszar przesunięcia środków.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum