Co z nami będzie potem?

Autor: Anna Kaczmarek • • 25 czerwca 2010 14:13

Nowe przepisy mają dopuścić rozsypanie prochów i wprowadzić instytucję kornera

Mocno przestarzała Ustawa z 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych przysparza niemało kłopotów, szczególnie w zakresie czynności dotyczących stwierdzenia zgonu. Nad zmianą tych przepisów pracuje resort zdrowia, a dokładnie - podległy mu Główny Inspektorat Sanitarny.

Obowiązująca przez pół wieku ustawa jest pełna paradoksów, nie przystaje do dzisiejszej rzeczywistości. Przykładowo zgon może stwierdzić położna wiejska, natomiast nie może tego zrobić ratownik medyczny, bo w ogóle nie ma go wymienionego w przepisach.

- Jeżeli ratownik stwierdzi zaprzestanie czynności życiowych, to musi wezwać zespół specjalistyczny, w którego skład wchodzi lekarz, i dopiero ten może stwierdzić zgon. Pogotowie również nie jest zadowolone z takiej sytuacji - tłumaczy Rynkowi Zdrowia Bożena Janicka, była prezes Porozumienia Zielonogórskiego.

Uważa jednak, że największy problem stwarza ustawowa niejasność dotycząca tego, kto ma przyjechać, żeby stwierdzić zgon.

Wyobraźmy sobie taką oto sytuację - ktoś wybrał się na spacer do lasu i podczas tego spaceru umarł. Przyjeżdża policja i pojawia się pytanie: który lekarz ma przyjechać, żeby stwierdzić zgon tego człowieka? - Przepisy mówią, że powinien to być lekarz, który jako ostatni badał pacjenta w ciągu ostatnich 30 dni. Dotyczy to każdego lekarza. Jeżeli ten człowiek był ostatnio w szpitalu, to powinien pojawić się lekarz ze szpitala, jeżeli odwiedził specjalistę na drugim końcu Polski - to teoretycznie ten specjalista powinien przyjechać, żeby stwierdzić zgon. Dodatkowym wymogiem jest, aby ten lekarz dotarł do zmarłego w ciągu 12 godzin. Zgodnie z prawem, nawet przez te 12 godzin ciała nie można ruszyć, nim lekarz nie dokona oględzin - opisuje sytuację Bożena Janicka.

Oczywiście pojawia się też kwestia zapłaty za stwierdzenie zgonu. Jak wyjaśnia nasza rozmówczyni, za tę czynność powinna, według obecnej ustawy, zapłacić Gromadzka Rada, która... już nie istnieje.

Jednak jej prawnym spadkobiercą jest starosta powiatowy.

- To, że starosta nie ma pieniędzy, nie znaczy, że może nie wywiązywać się z obowiązku - uważa była prezes PZ.

Potyczki z ubezpieczycielem

Kolejne niejasności oraz przepisy prawne wymagające doprecyzowania dotyczą urzędowej współpracy firm ubezpieczeniowych z lekarzem.

- Często ludzie ubezpieczają się na wypadek konkretnego schorzenia, np. udaru mózgu. Jeżeli przyjeżdżam stwierdzić zgon, to nie zawsze jestem w stanie podać jego przyczynę, a tego żądają firmy ubezpieczeniowe. Argumentują, że nie wypłacą rodzinie zmarłego odszkodowania, a ja nie jestem w stanie na podstawie oględzin podać aż tak dokładnej przyczyny zgonu - zaznacza Bożena Janicka.

Dodaje, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zawarcie w umowie z ubezpieczycielem klauzuli mówiącej o konieczności badania pośmiertnego, które pozwala na stwierdzenie przyczyny zgonu.

Resort zdrowia zdaje sobie sprawę, że tak bardzo już historyczne przepisy trzeba zmienić i pracuje nad nową ustawą, a właściwie koordynuje prace kilku resortów nad zmianą tego prawa.

Ze strony resortu zdrowia nad ustawą pracuje Główny Inspektor Sanitarny.

W rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Jan Orgelbrand, zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego, potwierdza, że znane są już wstępne założenia ustawy.

Trudno jednak powiedzieć, kiedy prace nad nią zostaną zakończone.

Instytucja koronera

Nowa ustawa ma właśnie m.in. uporządkować kwestie związane ze stwierdzaniem zgonu.

- Do zmarłego miałby przyjeżdżać jego lekarz podstawowej opieki zdrowotnej.

W przypadku gdy trudno ustalić, kto jest lekarzem rodzinnym zmarłego bądź śmierć nastąpiła daleko od miejsca zamieszkania, zgon stwierdzałby koroner.

Lekarze pogotowia mieliby cząstkowe uprawnienia koronera. Działalność koronera finansowana byłaby przez samorząd powiatowy. Nowe przepisy powinny zakończyć spory kompetencyjne w tej materii - uważa Jan Orgelbrand.

Jednak nowa ustawa to nie tylko uregulowania dotyczące stwierdzania zgonu. Jak wyjaśnia zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego, znajdą się w niej również zapisy dotyczące zmarłych dzieci urodzonych przed terminem: - Tutaj rozwiązania ustawowe będą pokrywały się z obecnym rozporządzeniem w tej sprawie. Rodzice będą mogli żądać pochówku, chcemy też, aby ustalić godny sposób postępowania szpitala ze zwłokami tych dzieci, które nie zostaną odebrane przez rodziców - wylicza Jan Orgelbrand.

Uwagi mile widziane

Ustawa ma też wprowadzić definicje ekshumacji, ponieważ dotychczasowa stwarza problemy wówczas, kiedy do rzeczywistej ekshumacji nie dochodzi i jedynie należy np. przenieść zwłoki z jednego do drugiego grobu. Z założenia nowe przepisy mają usankcjonować rewolucję obyczajową, która dokonała się w kwestii pochówku.

- Dziś ustawa mówi, co wolno, natomiast nowa regulacja będzie mówiła jedynie, czego nie wolno. Nie będzie wolno organizować wystawy zwłok, raczej nie będzie można trzymać urny z prochami w mieszkaniu. Można będzie natomiast rozsypywać prochy - mówi Jan Orgelbrand.

Dodaje jednak, że wszystko jest jeszcze w fazie projektowej i będzie szeroko konsultowane z przedstawicielami różnych środowisk.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum