Co jeszcze przed nami?

Autor: Piotr Wróbel • • 22 listopada 2012 11:30

Jednym z najistotniejszych osiągnięć medycyny, stale rozwijanym w ciągu ostatnich kilkunastu lat, okazały się leki biologiczne, otrzymywane dzięki produkcji substancji czynnych w organizmach żywych.

Można mieć nadzieję, że i polskie laboratorium badawcze Grupy Adamed dołączy do tych na świecie, którym udało się uzyskać biologiczną cząsteczkę działającą skutecznie przeciwko rakowi - wynika z informacji i ocen, jakimi dzielili się specjaliści podczas sesji "Farmakoterapia w wybranych dziedzinach medycyny", która odbyła się podczas VIII Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 24-25 października 2012 r.).

Trudno o jednoznaczne zdefiniowanie leku biologicznego. Definicję na potrzeby dyskusji toczącej się w trakcie spotkania sformułował prof. Paweł Grieb, kierownik Zakładu Farmakologii Doświadczalnej w Instytucie Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej im. M. Mossakowskiego Polskiej Akademii Nauk, przez lata reprezentujący nasz kraj w grupie roboczej ds. leków biologicznych przy Europejskiej Agencji Leków w Londynie.

Jak przypomniał profesor, leki biologiczne to takie, których substancje czynne są wytwarzane przez żywe komórki lub w organizmie zwierzęcia. Kolejnym atrybutem substancji czynnej leku biologicznego jest to, iż są to białka terapeutyczne.

Trzeci element definicji leku biologicznego zawiera się w stwierdzeniu, iż chodzi o substancje, których cząsteczki działają jak przekaźniki informacji.

Przy stosowaniu tych substancji uzyskanych w organizmach żywych wzrosła skuteczność leczenia m.in. w chorobach kardiologicznych, onkologicznych, reumatycznych; możliwy był postęp technik medycznych, np. w dializach.

- Kiedyś chcieliśmy zmniejszyć ból pacjentowi; w tej chwili chcemy zatrzymać chorobę. Wcześniej proponowane metody terapeutyczne były mniej skuteczne, a remisję uzyskiwano u kilku procent pacjentów - przypomniał doc. Jerzy Świerkot z Katedry i Kliniki Reumatologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, konsultant wojewódzki w dziedzinie reumatologii.

Pierwszym lekiem biologicznym wprowadzonym w reumatologii był zarejestrowany w 1998 roku, w leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów najwcześniejszy z inhibitorów TNF alfa. Po wprowadzeniu tych i następnych leków biologicznych do praktyki klinicznej, specjaliści zaczęli obserwować remisję u większej grupy osób z agresywną postacią choroby lub częściej pojawiającą się u nich małą aktywność choroby. - Obecnie, stosując leki biologiczne w różnych kombinacjach terapeutycznych, jesteśmy w stanie uzyskać remisję w różnych grupach chorych u 40-60% z nich - podawał konsultant.

Stosować, monitorować

- Fakt, że bardzo specyficzne substancje, jakimi są leki biologiczne, okazują się skuteczne, nie podlega kwestii, jeśli jednak lek jest skuteczny, nie może być jednocześnie pozbawiony działań niepożądanych - przypomniał z kolei dr Wojciech Matusewicz, prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych.

Kontrowersyjnym problemem dotyczącym działania leków biologicznych pozostaje ich wpływ na immunizację ustroju. Długotrwałe podawanie tych leków może sprzyjać produkcji autoprzeciwciał wewnątrz organizmu.

Największą immunizację powodują leki podawane drogą podskórną, dużo mniejszą mogą wywoływać leki podawane drogą domięśniową, najmniejszą - podawane drogą dożylną.

Otwarte pozostaje też np. rozstrzygnięcie, kiedy pacjenta można "przestawić" na tańszy lek biopodobny.

Dr Wojciech Matusewicz podkreślał, że w przypadku leków biologicznych stosowanych w chorobach rzadkich czy ultrarzadkich niemożliwe jest przebadanie wielotysięcznych grup pacjentów przed rejestracją leku. - Jego działanie bada się na kilkuset pacjentach, często i mniejszej liczbie. Poprawa jakości życia to jest też punkt końcowy badania klinicznego. Natomiast przy tak małej populacji o bezpieczeństwie trudno jest często do końca się wypowiedzieć - mówił prezes AOTM, dodając, że Agencja, mając wiarygodne dane, udzielała pozytywnych rekomendacji takim lekom, ale pod warunkiem prowadzenia dokładnego, trwającego przez lata monitoringu pacjentów pod kątem wystąpienia działań niepożądanych.

Na tropie cząsteczki

Jak z kolei zaznaczył prof. Paweł Grieb, odnosząc się do bezpieczeństwa wytwarzania już pojawiających się leków biopodobnych, sposób ich dopuszczania na rynek po zakończeniu ochrony patentowej oryginału wydaje się trafny: - Dotąd nie było żadnego przypadku, by lek biologiczny biopodobny, zarejestrowany zgodnie z przepisami europejskimi, powodował nieprzewidziane działania niepożądane.

Podczas sesji padło potwierdzenie, że w laboratoriach polskiej Grupy Adamed trwa, z obiecującymi wynikami, praca nad cząsteczkami leku zwalczającego guzy nowotworowe. Wartość tego projektu badawczo-rozwojowego ONCO-3 CLA ujętego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka to 88 mln zł, z czego dofinansowanie z funduszy strukturalnych wynosi 31 mln zł, a resztę pieniędzy wykłada grupa Adamed. Rozpoczęto tam już badania na genetycznie modyfikowanych myszach pozbawionych układu immunologicznego, którym podskórnie są wszczepiane komórki ludzkiego nowotworu.

- W przypadku grupy kontrolnej, gdzie nie zastosowano środka terapeutycznego, nowotwór swobodnie wzrastał. U myszy, którym podano białko referencyjne, rozwój nowotworu został spowolniony, niemniej postępował. Natomiast w przypadku fuzji białkowej z laboratorium Adamedu osiągano pełną remisję guza nowotworowego - informował o pierwszych wynikach badań Łukasz Kalinowski, szef pionu działalności innowacyjnej Grupy Adamed.

To musi kosztować

Myszom są wszczepiane komórki ludzkiego nowotworu wyhodowanego w warunkach in vivo. Działaniu cząsteczki substancji biologicznej powstałej w laboratorium Adamedu poddawano na zwierzęcym modelu m.in. komórki raka macicy, nowotworu trzustki, jelita grubego. Cząsteczka, po sześciu podaniach, powodowała remisję guza nowotworowego, która utrzymywała się w czasie.

- To są wyniki jednej cząsteczki.

Cząsteczek mamy więcej, ale akurat ta jest bardzo obiecująca. Rozpoczęła już swój rozwój przedkliniczny i jest szansa, że jej wstępne badania na ludziach, oczywiście w odpowiednich standardach, rozpoczną się w 2014 roku - mówił Łukasz Kalinowski.

Wytworzenie innowacyjnej, oryginalnej cząsteczki leku biologicznego zwalczającego raka może znacząco podnieść prestiż polskiej nauki.

W projekt zaangażowane są także ośrodki akademickie. By jednak doprowadzić badania do końca, konieczna będzie współpraca międzynarodowa.

- Przykładowo, aby złożyć wniosek o dopuszczenie do rozwoju klinicznego leku, powinniśmy wykonać badania na naczelnych, które są niedostępne w Polsce - tłumaczył Łukasz Kalinowski.

Jeśli sprawdzą się optymistyczne prognozy, lek, który jest dziełem polskiego laboratorium, nim trafi na rynek, będzie musiał oczywiście przejść przez centralną procedurę rejestracyjną. Jak przyznał naukowiec, taka procedura wiąże się z gigantycznymi nakładami finansowymi, które musi ponieść firma. Zapisane w projekcie 88 mln zł pozwoli jedynie na wykonanie pierwszych badań z udziałem ludzi.

Czy będzie cud?

Adamed nie ma w planach budowy fabryki nowego leku w Polsce. - Istotą strategii Grupy Adamed jest działalność badawcza: projektowanie cząsteczek terapeutycznych i doprowadzanie ich do do pewnego etapu zaawansowania - wyjaśniał Łukasz Kalinowski, sugerując tym samym, że platforma wytwarzania leku zostanie sprzedana zagranicznym koncernom farmaceutycznym.

Taka informacja nie padła, ale w oparciu o informacje z rynku można sądzić, że gdy projekt się powiedzie, w grę mogą wchodzić dziesiątki milionów. Oczywiście dolarów. Jeśli taki scenariusz się ziści, będzie to bardzo ważny sygnał dla koncernów farmaceutycznych, lokujący Polskę wyraźnie wyżej w stawce krajów, w których prowadzone są obiecujące prace nad innowacyjnymi cząsteczkami.

- Na razie w świecie nauki panuje opinia, że powstanie takiej cząsteczki w polskim laboratorium graniczy z cudem - usłyszeliśmy w kuluarach konferencji. Za sprawą Adamedu ten cud może jednak nastąpić...

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum