Co jest moralne

Autor: Piotr Stefaniak • • 12 lutego 2009 13:21

Hierarchowie Kościołów: "nie" dla zamrażania embrionów oraz ich niszczenia; "tak" dla leczenia niepłodności i terapii genowej komórek somatycznych

Podstawowym dokumentem Unii Europejskiej regulującym problemy z pogranicza medycyny, etyki i prawa jest Europejska Konwencja o Prawach Człowieka i Biomedycynie.
Została zawarta 4 kwietnia 1997 r. w hiszpańskim mieście Oviedo.
Choć obowiązuje od 1 grudnia 1999 r., implementowano ją dotychczas tylko w 19 krajach unijnych. Polska podpisała tę konwencję przed 10 laty, ale jej nie ratyfikowała. Nie jest zatem jej stroną, a same zagadnienia bioetyczne nie są w ogóle w naszym kraju unormowane.
Wypełniając tę lukę i zobowiązania międzynarodowe, Zespół ds. Konwencji Bioetycznej przy premierze opracował w końcu listopada ub.r. projekt stosownej ustawy. Choć tworzyli ją ludzie reprezentujący różne opcje polityczne i światopoglądowe, to dyskusja skupiła się wokół zapłodnienia in vitro. Sam raport, jaki opublikował zespół, uruchomił - a raczej przyspieszył - sprecyzowanie stanowisk przez różne środowiska.
Niewątpliwie bardzo ważne są opinie hierarchów Kościołów.
Ale warto zauważyć, że dyskusja toczyła się już wcześniej. W grudniu 2007 roku nowa minister zdrowia Ewa Kopacz zapowiedziała możliwość refundacji procedur in vitro. Wkrótce ogłoszony został list Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny, skierowany do parlamentarzystów, wypowiadający się jednoznacznie przeciwko tej "niegodziwej i niedopuszczalnej metodzie".
To on uruchomił prace kilku grup ekspertów - bioetyków, które znalazły finał w pracy zespołu kierowanego przez posła Jarosława Gowina (PO).

Ciągłość stanowiska

W kwestiach dotyczących medycyny lub leżących na jej styku z etyką, w tym szczegółowych zagadnień bioetycznych z zakresu biogenezy, tj. początków życia ludzkiego, Watykan zabierał wielokrotnie głos od ponad 20 lat. Pierwsze były wypowiedzi Jana Pawła II do naukowców i lekarzy. Później zawarto je w instrukcji Kongregacji Nauki Wiary (jednego z dziesięciu "ministerstw" watykańskich) z 22 lutego 1987 roku - "Donum Vitae". Podpisał ją ówczesny prefekt, Józef kard. Ratzinger. Instrukcja została oparta na konsultacji ekspertów naukowych, głównie z Papieskiej Akademii "Pro Vita". Przedstawiała ona w świetle ówczesnego dorobku nauki (Magisterium) odpowiedzi na zasadnicze pytania dotyczące zapłodnienia pozaustrojowego.
Najświeższym dokumentem, w którym Kościół katolicki wyraził najpełniej swoje stanowisko w sprawie zapłodnienia in vitro, jest instrukcja tej samej Kongregacji z 12 grudnia 2008 r., zatytułowana "Dignitas personae". Nosi ona charakter doktrynalny, porządkujący i potwierdzający krytyczne stanowisko Kościoła m.in. wobec zapłodnienia in vitro. Instrukcja udziela odpowiedzi na nowe pytania bioetyczne, jakie powstały w okresie minionych 21 lat od pierwszego oficjalnego stanowiska. Zarazem mocniej odwołuje się do istoty nauczania Kościoła - o godności rodzącego się życia i jego przekazywania.
"W tym sensie pragnie się przyczynić do "pogłębiania formacji sumień" i do promowania badań biomedycznych respektujących godność każdej istoty ludzkiej i prokreacji" - jak można wyczytać w oficjalnej wykładni "Dignitas personae" Episkopatu Polski.
28 grudnia 2008 r. w polskich kościołach czytano list pasterski episkopatu w tej sprawie.

Na co Watykan się nie zgadza

"Każdej istocie ludzkiej, od poczęcia aż po naturalną śmierć, należy się godność osoby" - to punkt wyjścia do przyjętego stanowiska Kościoła katolickiego.
A jedną z wykładni wobec rezultatów najnowszych badań w zakresie medycyny jest przypomnienie, że "wartość etyczna biomedycyny mierzy się poprzez odniesienie zarówno do bezwarunkowego szacunku należnego każdej istocie ludzkiej we wszystkich chwilach jej istnienia, jak i do ochrony szczególnego charakteru osobistych aktów służących przekazywaniu życia".
W instrukcji Kongregacji Nauki Wiary większość kwestii jest rozstrzygnięta jednoznacznie. Kościół zdecydowanie wypowiada "nie" wobec: zamrażania embrionów, klonowania czy tworzenia hybryd zwierzęco-ludzkich.
W artykule 18 czytamy: "Kriokonserwacja jest nie do pogodzenia z szacunkiem należnym embrionom ludzkim: zakłada ich produkowanie in vitro; wystawia je na poważne niebezpieczeństwo śmierci albo naruszenie ich integralności fizycznej, ponieważ znaczący ich procent nie przeżywa procesu zamrożenia i rozmrożenia; pozbawia je, przynajmniej czasowo, możliwości przyjęcia i kształtowania w łonie matki; naraża je na dalsze szkody i manipulacje. Większość niewykorzystanych embrionów pozostaje "sierotami". Ich rodzice nie dopominają się o nie, a czasem urywa się z nimi kontakt. To wyjaśnia istnienie składów całych tysięcy zamrożonych embrionów niemal we wszystkich krajach, w których praktykuje się zapłodnienie in vitro".
Klonowanie człowieka (reprodukcyjne) oceniane jest za niedopuszczalne, gdyż doprowadzając do skrajności, zło sztucznego zapłodnienia "ma na celu wytwarzanie nowych istot ludzkich w sposób nie mający żadnego związku z aktem wzajemnego obdarowania dwojga małżonków i jeszcze bardziej radykalnie, bez żadnego związku z płciowością".
Jeszcze bardziej surowo cytowany dokument ocenia klonowanie terapeutyczne, uważając je za "groźniejsze z punktu widzenia etycznego". W artykule 30. wyrażono pogląd: "Tworzenie embrionów z zamiarem ich zniszczenia, nawet jeśli przyświeca temu intencja niesienia pomocy chorym, jest całkowicie niezgodne z godnością człowieka, ponieważ czyni z życia istoty ludzkiej, choć jest ona w stadium embrionalnym, jedynie narzędzie do wykorzystania i zniszczenia. Poświęcanie ludzkiego życia dla celów terapeutycznych jest głęboko niemoralne".
W "Dignitas personae" Kościół katolicki sprzeciwia się też jednoznacznie:

  • Diagnostyce przedimplementacyjnej (ponieważ przewiduje genetyczną diagnozę embrionów, uformowanych in vitro, przed ich przeniesieniem do łona matki, co łączy się z selekcją wadliwych embrionów)
  • Terapii genowej komórek embrionalnych
  • Wszelkim metodom, które niszczą embrion we wczesnym stadium
  • Kościół nie wyraża też zgody wobec sztucznego zapłodnienia oraz inseminacji homologicznej, które zastępują akt małżeński. Neguje ponadto m.in. te metody zapłodnienia pozaustrojowego, które powodują tzw. redukcję embrionów (przeniesienie wielu embrionów do łona matki wywołuje wzrost liczby ciąż mnogich, a zapobiega się im przez zmniejszenie ich liczby).

...a na co przyzwala

Kongregacja Nauki Wiary za godziwe etycznie uznaje m.in.: terapię niepłodności, terapię genową komórek somatycznych i korzystanie z dorosłych komórek macierzystych w celach leczniczych.
Nowa doktryna w artykule 12 przypomina: "Dopuszczalne są (natomiast) te metody, które mają na celu wspieranie aktu małżeńskiego i jego płodności.
Instrukcja Donum vitae mówi: "Lekarz pozostaje w służbie osób i przekazywania życia ludzkiego. Nie jest uprawniony do dysponowania nimi ani do decydowania o nich. Interwencja lekarska szanuje godność osób, gdy ułatwia ten akt lub pozwala uzyskać jego cel, jeśli został dokonany w sposób normalny. Natomiast na temat sztucznej inseminacji homologicznej mówi: "Nie można dopuścić sztucznego zapłodnienia homologicznego wewnątrz małżeństwa za wyjątkiem przypadku, w którym środek techniczny nie zastępuje aktu małżeńskiego, lecz służy jako ułatwienie i pomoc do osiągnięcia jego naturalnego celu".
W innym artykule (20) wychodzi naprzeciw dylematom lekarzy i rodziców.
Stwierdza w nim się: "W celu uniknięcia poważnych problemów etycznych, związanych z kriokonserwacją embrionów, w kontekście technik zapłodnienia in vitro wysunięto propozycję zamrażania owocytów. Po pobraniu odpowiedniej liczby owocytów, mając na względzie wiele cyklów sztucznego przekazania życia, planuje się zapłodnienie tylko tych owocytów, które zostaną przeniesione do matki, natomiast inne byłyby zamrażane, by ewentualnie mogły zostać zapłodnione i przeniesione w przypadku niepowodzenia pierwszej próby".
W kolejnym zdaniu przypomina jednak: "W związku z tym trzeba zaznaczyć, że kriokonserwację owocytów w celu sztucznego przekazywania życia należy uznać za moralnie nie do przyjęcia".

Kwestie otwarte

"Dignitas personae" zostawia też niektóre sprawy nierozstrzygnięte. Tak jest w przypadku tzw. adopcji prenatalnej, czyli adoptowania ludzkich zarodków przez inne pary małżeńskie. "Została też wysunięta propozycja wprowadzenia formy adopcji prenatalnej, tylko w tym celu, by stworzyć możliwość narodzenia się istotom ludzkim, które w przeciwnym wypadku skazane są na zniszczenie. Jednakże ta propozycja, godna pochwały co do intencji uszanowania i obrony życia ludzkiego, niesie ze sobą wiele problemów nie różniących się od wyżej przedstawionych" - czytamy w dokumencie.
- Adopcja prenatalna niesie ze sobą wiele problemów natury prawno-moralnej, jednakże, jak pokazuje przykład wielu katolików angielskich, może być stosowana w celu ratowania życia tych, którzy w przeciwnym razie skazani są na instrumentalne wykorzystanie lub zniszczenie - stwierdził w jednym z artykułów ks. Andrzej Muszala, adiunkt w Międzywydziałowym Instytucie Bioetyki PAT.
Ten sam autor zastrzega, że opinie na "nie" i "tak" mogą sprawiać wrażenie, że Kościół jest przeciwnikiem korzystania z rozwoju nauki. Jednak punkt ciężkości leży gdzie indziej. Jest nim embrion, który znajduje się dziś w centrum zainteresowania medycyny, filozofii, teologii i prawa.
Z kolei w jednej z wypowiedzi ks.
Andrzej Muszala podkreśla, że "sprzeciw Kościoła wobec sztucznego zapłodnienia nie jest sprzeciwem wobec szczęścia niepłodnych małżonków. To przestroga przed sytuacją, w której człowiek mógłby zacząć zagrażać samemu sobie".
I jeszcze jeden cytat, abp. Władysława Ziółka, z przesłania skierowanego na początku tego roku do pracowników ochrony zdrowia: "Spór dotyczy tego, że człowiek w dokonującym się szybkim postępie medycyny jest w stanie sięgać coraz głębiej w tajemnicę życia, nie zawsze jednak dobrze rozumiejąc i szanując jego istotę. Osiągnięcia nauki wzbudzają z jednej strony olbrzymi podziw i uznanie, z drugiej jednak strony uwidaczniają coraz więcej zagrożeń dla życia".

Stanowiska innych Kościołów

Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny nie opracował dokumentu, który jednoznacznie ustosunkowałby się do bioetycznej kwestii zapłodnienia in vitro. Niektóre inne Kościoły, w tym Cerkiew rosyjska i grecka, zabierały jednak już głos, choć nie uwzględniał on "wszystkich" aspektów sprawy.
Wynika z nich, że ich hierarchowie też nie zalecają metody zapłodnienia in vitro, w szczególności nie wyrażają zgody na mrożenie dodatkowych zarodków. Proponują pogodzenie się z bezpłodnością lub adopcję jako formę budowy rodziny. Jednak Cerkiew zakłada sytuację, gdy brak potomstwa grozi rozpadem małżeństwa, a małżonkowie nie chcą zaadoptować dziecka i dopuszcza w takiej sytuacji metody sztucznego zapłodnienia.
- Większość Kościołów ewangelickich w Europie nie posiada sprecyzowanego, oficjalnego stanowiska w kwestii in vitro - wyjaśnia ks. prof. Marcin Hintz z Kościoła ewangelicko-augsburskiego, członek zespołu bioetycznego przy premierze.
Także nie dopuszczają mrożenia dodatkowych zarodków, prowadzących zwykle do ich późniejszego unicestwienia.
Zarazem Kościoły te skłaniają się jednak ku akceptacji metody in vitro, traktując ją jako wspieranie małżonków i budowanie rodziny.
Z tego powodu, według opinii prof.
Hintza, polskie małżeństwa, które nie mogą mieć dzieci i chcą skorzystać z in vitro, powinny otrzymać od państwa finansową pomoc, aby metoda ta nie była jedynie dostępna dla bogatych ludzi.

"Pierwowzorem in vitro jest Frankenstein"

- Pary korzystające z in vitro mówią: mamy prawo do dziecka.
Pytam się: jakie prawo? Skąd to prawo wynika? - pytał biskup Tadeusz Pieronek w połowie stycznia br. w rozmowie z portalem Onet.pl.
Według bp. Pieronka rozwój metod zapłodnienia pozaustrojowego może doprowadzić do tego, że w przyszłości będziemy zamawiać sobie dzieci obdarzone określonymi cechami.
- Rodzice będą wybierać płeć, kolor oczu, włosów, wzrost, geny geniusza lub zbrodniarza. Będą jak twórcy Frankensteina. Czymże jest literackie wyobrażenie Frankensteina, czyli istoty powołanej do życia wbrew naturze, jak nie pierwowzorem in vitro? To makabryczna perspektywa, ale ona istnieje - uważa bp Pieronek. - Życie zrodzone z próbówki jest wynikiem manipulacji, a nie działania natury.
Miłość nie wyraża się przy ladzie sklepowej - zaznaczał biskup.
Podkreśla też, że każde dziecko jest darem Bożym, niezależnie jak przyszło na świat i co towarzyszyło jego poczęciu.
- Ale ta prawda nie daje podstaw do twierdzenia, że mamy prawo manipulować życiem i zastępować naturalny proces poczęcia. Życie jest tak wielkim dobrem, że nie można sobie pozwolić na eksperymentowanie z materiałem, który decyduje o jego powstaniu. Nie można łamać praw natury. Cel nie uświęca środków - mówił bp Pieronek.

Pytania o granice

Bioetyka postawiła pytania: Jak należy rozumieć pojęcie człowieka? Czym jest życie ludzkie? Kiedy się rozpoczyna? Kiedy kończy? Gdzie znajdują się granice autonomii osoby ludzkiej, wyznaczone np. swobodą badań naukowych?

Kościół katolicki przemawia w imieniu tych, którym głosu odmówiono - embrionów. Nie rozstrzyga ostatecznie, czy embrion jest osobą, czy nie, lecz domaga się traktowania go jako osoby, wraz z przysługującymi mu prawami człowieka.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum