Bydgoszcz: w "Juraszu" i "Bizielu" pielęgniarki oddziałowe czują się docenione: zostaną menedżerami klinik

Autor: Katarzyna Rożko • • 21 stycznia 2010 15:45

W planach restrukturyzacji dwóch bydgoskich lecznic - Szpitala Uniwersyteckiego im. dr. Antoniego Jurasza i Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr. Jana Biziela - jest m.in. utworzenie Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Ratunkowej i Terapii Jednodniowej, wspólne call center i system informatyczny.

Ale to, co skupia zainteresowanie innych na projekcie reorganizacji, to pomysł przekazania klinik i oddziałów w ręce menedżerów, którzy rekrutować się będą głównie spośród pielęgniarek oddziałowych. Plan zmian zostanie wdrożony w ciągu dwóch najbliższych lat.

Poszerzony zakres zadań

- Kierownik ds. pielęgniarstwa, bo tak się u nas nazywa oddziałową, już dziś pilnuje kosztów klinik. To , że zostanie menedżerem, będzie sformalizowaniem tego co i tak ma miejsce, z tym że zakres zadań zostanie poszerzony - mówi Maria Budnik-Szymoniuk, naczelna pielęgniarka w "Juraszu".

Potrzeba zmian nadeszła wraz z chwilą, gdy obok "Jurasza" pojawiła się druga uniwersytecka lecznica - "Biziel". Powstało pytanie, czy z poziomu uniwersytetu można inaczej nadzorować tak duże placówki. Uniwersyteccy naukowcy wraz z biznesmenami, którzy zarządzali dużymi korporacjami postanowili wprowadzić do tych dwóch szpitali ład korporacyjny.

- Uczelnia nie jest klasycznym przedsiębiorcą czy właścicielem firmy, ale nie znaczy to, że nie mogą tu zadziałać te mechanizmy, które dobrze służą korporacjom. Eksperci uznali, że możliwy jest efektywny nadzór, ale pod warunkiem oddzielenia działalności podstawowej od zarządzania - mówi portalowi rynekzdro-wia.pl Jarosław Kozera, prezes Centrum Konsultingowego wprowadzającego zmiany w szpitalach uniwersyteckich.

Nie dla ordynatora?

Kozera podkreśla, że tak duża organizacja to wielka liczba procedur zarządczych, a konieczność zaangażowania się w zarządzanie wykracza poza możliwości ordynatorów, którzy powinni się zajmować podstawową działalnością.

- W naszym projekcie, wzorem korporacji, ta działalność będzie oddzielona. Ich zadanie: leczenie, skoncentrowanie się na pacjentach i zapewnienie ciągłości świadczeń, zostanie oddzielone od działań, których wymaga wdrażanie rozwiązań organizacyjnych - wyjaśnia prezes Kozera.

W klinikach nadal będzie obowiązywał model ordynatorski. Natomiast pojawi się tam menedżer kliniki, który nie będzie podporządkowany służbowo szefowi kliniki, ale dyrektorowi do spraw rozwoju, którego zadaniem będzie wdrożenie strategii rozwoju szpitala. Według ekspertów, do tej roli doskonale nadają się pielęgniarki.

- W dzisiejszym systemie SPZOZ-ów, organ założycielski, oprócz kontroli, ma niewielki wpływ na kształtowanie organizacji. Zdarza się tak, że uczelnia ma kilka szpitali, a one zamiast współ-pracować ze sobą, konkurują, każdy ma swoją politykę i strategię. A tu chodzi o to, żeby grać w jednej drużynie - tłumaczy Jarosław Kozera.

Kompetencje i osiągnięcia

Jak podkreśla prezes Centrum Konsultingowego, w koncepcji zarządzania klinik ami nie chodzi o to, by tworzyć kolejne stanowiska. Stąd pomysł rozszerzenia zakresu obowiązków pielęgniarek oddziałowych. Pomysłodawcy korzystają z europejskich doświadczeń, np. holenderskich.

Pielęgniarka oddziałowa zostałaby menedżerem oddziału, a jej zadania przejęłaby pielęgniarka koordynująca pracę pielęgniarek. Praca menedżera koncentrowałaby się na wykonywaniu zadań narzuconych przez zarząd. Zmiany wspomóc ma system wynagradzania wartościujący pracę, który wprowadzają lecznice.

- Wszyscy pracownicy zostaną ocenieni w zależności od stanowiska, kompetencji i osiągnięć. To ewenement w skali kraju - mówi TOK FM Halina Peplińska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, która bierze udział w pracach nad projektem.

Według zadań

Jak tłumaczy Jarosław Kozera, pod uwagę będzie branych kilkanaście kryteriów, którym przyporządkowane zostały punkty. Dla danego punktu nadaje się wartość złotówką, która wchodzi w stałą część wynagrodzenia. Stała część będzie kształtowana według stanowiska, umiejętności, obciążenia - to co dawno postulowali już pracownicy. Druga część wynagrodzenia zostanie uzależniona od zadań, które będą wykonywały zespoły, czyli kliniki.

Realizację zadań ma ułatwić model organizacji oparty na tzw. strategicznej karcie wyników, zakładającej przedstawienie strategii w postaci zestawu mierzalnych celów niezbędnych do realizacji misji firmy w taki sposób, by były one zrozumiałe dla pracownika.

Promowany będzie wzrost jakości opieki nad pacjentem, rozwój personelu, logistyka wewnętrzna związana z informacją medyczną oraz ekonomia. Menedżer będzie miał w tych czterech płaszczyznach dokładnie zdefiniowane działania.

Zmiany wyjdą w złotówkach

Realizację zadań będą monitorowały systemy informatyczne. Jak podkreśla Kozera, pieniądz nie będzie miarą efektywności, ale te zmiany i tak ostatecznie "wyjdą w złotówkach".

- Będziemy oceniać wykonanie tych zadań. Ich strażnikiem będzie menedżer, dlatego tak ważna okaże się jego współpraca z kierownikiem kliniki. Zaproponowaliśmy, że będą to oddziałowe, bo one sobie doskonale radzą w tych warunkach. I tak zajmują się strefą zarządczą w porozumieniu z szefem kliniki, a my chcemy to wzmocnić - zapewnia Kozera.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum