Branża bardzo chce wiedzieć: czy to już jest sabotaż?

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 16 listopada 2020 11:10

Polityka lekowa to rodzaj zobowiązania państwa w stosunku do obywateli, definiującego maksymalnie jasne cele, które państwo stawia przed sobą w zakresie swoich priorytetów w obszarze zdrowia. Jest też deklaracją możliwości – mówił Bogdan Falkiewicz, dyrektor konsultingu w Polsce firmy IQVIA, podczas sesji „Wartość przemysłu farmaceutycznego – naprawdę nie chodzi tylko o finanse”, w ramach Internetowego XVI Forum rynku Zdrowia.

Branża bardzo chce wiedzieć: czy to już jest sabotaż?

Jak deklaracje zawarte w dokumencie „Polityka Lekowa Państwa” są realizowane? Bogdan Falkiewicz ocenił je na podstawie dwóch elementów: dostępności refundacyjnej i rynkowej.

Pandemia ograniczyła zakupy

– W tym pierwszym przypadku celem było określenie faktycznego budżetu na refundację, planowanego na poziomie 16,5-17% całkowitych wydatków NFZ na zdrowie.
Ta kwota nie miała być jednocześnie niższa niż w roku poprzedzającym. Tymczasem w ujęciu procentowym, według planu na 2020 r., jest spadek. Z drugiej strony, kiedy patrzymy na nowe wprowadzania (leków do refundacji – red.), nie generują większych udziałów we wzroście rynku – ocenił ekspert.

To znaczy, że albo nowe wprowadzenia nie dotyczą molekuł o bardzo wysokim potencjale, albo też ograniczenia refundacyjne, które są z nimi związane, powodują, że nowe molekuły nie realizują swojego potencjału.

Z drugiej strony, kiedy patrzymy na specyficzne populacje, w tym na uproszczony plan wydatków do końca tego roku w przypadku listy „S” (leki dla seniorów), to nie osiągną one założeń projektu 75+, jeśli chodzi o kwotę wydatków. Z jednej strony mamy czynnik pandemiczny, który ogranicza zakupy, ale z drugiej strony jest czynnik regulacyjny, czyli wprowadzanie lub usuwanie produktów z listy 75+.

– Z punktu widzenia dostępności rynkowej epidemia uwypukliła, jak choroby zakaźne mogą wpływać na bezpieczeństwo zaopatrzenia w leki. Ceny, które są u nas jednymi z najniższych w Europie, spowodowały próby drenażu zapasów części molekuł. Oprócz tego, że pojawiły się problemy z dostępnością substancji czynnych z rynków międzynarodowych, to nasiliły się próby odwróconej dystrybucji leków – informował ekspert IQVIA.

Partner polskiego bezpieczeństwa lekowego 

– Wcześniej dyskusja o lekach koncentrowała się na braku nowych terapii. Teraz mówi się już o braku dostępu do podstawowych leków – podkreśliła Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF).

– Z raportu o kondycji rodzimego sektora farmaceutycznego wyłania się konkluzja: pozwoliliśmy sobie na marginalizację tego sektora. Jeszcze do niedawna z fabryk w Polsce pochodził co drugi lek refundowany, teraz już tylko co trzeci. Coraz bardziej uzależniamy się od dostaw leków z zagranicy. Czy to jest bezpieczne dla Polski? – pytała retorycznie, powołując się na dane z raportu „Makroekonomiczny wpływ sektora farmaceutycznego na polską gospodarkę”, przygotowanego przez Katedrę Teorii i Analiz Systemów Ekonomicznych Uniwersytetu Łódzkiego. 

– Rozwiązanie powstało już 5 lat temu. Zaproponował je premier Mateusz Morawiecki. Polegało na powiązaniu refundacji leków z działaniami progospodarczymi. Takim sektorem innowacyjnym jest farmacja. Rozwiązanie to RTR (refundacyjny tryb rozwojowy). Jak do tej pory, poza deklaracjami nic się nie wydarzyło. Zaproponowaliśmy uproszczony RTR Plus, który jest projektem bezkosztowym, prostym i możliwym do natychmiastowego wprowadzenia. Polega na tym, żeby wśród wszystkich producentów leków operujących w Polsce wybrać tych, którym nada się miano partnera polskiego bezpieczeństwa lekowego – tłumaczyła wiceprezes PZPPF. 

I dodała: – W zamian chcemy gwarancji cen zgodnych z ustawą refundacyjną, bez pay-backu, a w przypadku leków innowacyjnych, żeby producent miał dodatkowe punkty przy obejmowaniu jego leku refundacją.

Co się dzieje?

Podobną ocenę sytuacji krajowej branży farmaceutycznej przedstawiła Katarzyna Dubno, dyrektor relacji zewnętrznych i ekonomiki zdrowia firmy Adamed: – Aktualna sytuacja covidowa i krajowej branży farmaceutycznej nie nastraja nas optymistycznie. Mam taką konstatację po latach uczestniczenia w debatach lekowych: albo naszemu rządowi nie zależy na branży farmaceutycznej w Polsce, albo ministerstwa rozwoju i zdrowia sabotują działania i pomysły premiera – przyznała.

– Bo może dla nich ta branża nie ma znaczenia. A jest to najbardziej innowacyjna branża w Polsce, ma wpływ na rozwój gospodarki i gwarantuje bezpieczeństwo lekowe. Mam zatem pytanie: czy takie firmy jak Adamed są potrzebne polskiemu rządowi? – pytała dyrektor Dubno.

– Tylko w ramach systemu refundacyjnego dostarczamy miliard DDD terapii lekowych dla pacjentów, z tego 60% jest wytwarzanych w dwóch zakładach produkcyjnych w Polsce. Mamy w rozwoju te produkty, o które poprosiło nas Ministerstwo Zdrowia. Jesteśmy jedynym polskim producentem deksametazonu. Mamy kilkadziesiąt transferów technologii – wymieniała.

– W obliczu walki z COVID-19 stanęliśmy razem z resortem zdrowia, w tym najtrudniejszym momencie zwiększając produkcję najbardziej wtedy potrzebnych leków. Zapewnienie bezpieczeństwa funkcjonowania zakładów produkcyjnych w tym okresie wymagało od nas dużo więcej nakładów organizacyjnych i finansowych, w tym zapewnienia bezpieczeństwa pracowników i dostaw substancji czynnych, o które musieliśmy się starać, płacąc wielokrotnie więcej niż do tej pory – opisywała.

– Czy w takiej sytuacji resort zdrowia chce oprzeć bezpieczeństwo lekowe na najtańszych lekach chińskich, azjatyckich? Apelujemy o współpracę od kilku lat. Ten rząd może zapisać się jako grabarz branży farmaceutycznej w Polsce – uznała dyrektor Dubno.

Działa najprostszy mechanizm – obniżenie cen 

– Cały czas innowacja nie wydaje się priorytetem. Na tle innych państw Polska nadal nie jest krajem przewidywalnym, w którym wiemy, że jest pewien proces, przez który każdy musi przejść, ale ten proces kończy się po negocjacjach sukcesem. U nas ta przewidywalność jest znacznie mniejsza niż w krajach sąsiednich – ocenił Michał Kaźmierski, dyrektor generalny na Polskę oraz Kraje Bałtyckie Gilead Sciences.

Jak dodał, chodzi więc przede wszystkim o przewidywalność i rozwiązania, które pomagałyby wprowadzać innowacje w miarę szybko: – Cel jest wspólny – zapewnienie pacjentom najnowszych leków.

– W sytuacji pandemicznej, kiedy tradycyjne systemy dostaw leków i komponentów przestają działać, nie ma luzu w systemie, niezbędnej nadmiarowości, która pozwoliłaby szybko zareagować i przekierować środki. W Polsce staramy się minimalizować koszty, maksymalizować efekt. Pandemia powinna skłaniać do przemyślenia takiego podejścia – zaznaczył Michał Kaźmierski.

Przyznał, że zajrzał do raportu z 2007 r., który dotyczył przewidywań rozwoju rynku do roku 2020: – 13 lat temu uznano, że w 2020 roku będziemy mieli wyłącznie model płacenia za efekty. Nastał 2020 rok i nadal jesteśmy słabo w tym zaawansowani. Trudno jest nam sięgać do praktycznego wykorzystania istniejących narzędzi. Nie ma też chęci. Działa najprostszy mechanizm – obniżyć cenę.

Biznes life science zapewnia innowacyjne technologie

– Wszyscy mamy ten sam cel. Jest nim zapewnienie innowacyjnych terapii dla polskich pacjentów. Merck w Polsce działa już prawie 30 lat. W tym czasie nastąpił znaczny rozwój naszej firmy. Obecnie zatrudniamy prawie 700 pracowników. Praktycznie wszystkie nasze trzy biznesy są obecne również w Polsce: Healthcare, Life Science oraz Performance Materials - opisywał Phil Krzyzek, dyrektor zarządzający Merck i dyrektor generalny Biopharma. Przyznał, że dla firmy Merck jesteśmy ważnym krajem nie tylko z uwagi na szanse lokalnego rozwoju, ale również ze względu na rolę w strukturze globalnej.

- W Polsce znajduje się jedno z zaledwie trzech na całym świecie Centrów Usług Biznesowych Merck. Jest ono obecnie naszą największą spółką pod kątem wielkości zatrudnienia. Nie mamy bezpośredniej produkcji w Polsce, natomiast nasz biznes life science, zapewnia innowacyjne technologie, usługi i rozwiązania niezbędne dla produkcji leków, z których korzystają naukowcy i inżynierowie. Współpracujemy również z Instytutem Chemii Organicznej. Nasz produkt Synthia pozwala bardzo szybko projektować ścieżki syntezy, przyczyniając się tym samym do znaczącego przyspieszenia produkcji leków – powiedział Phil Krzyzek.

- Ponadto Merck inwestuje w obszar badań klinicznych. Od 2012 roku prowadzone były 42 badania kliniczne we współpracy z polskimi ośrodkami badawczymi. Obecnie ponad 50 pacjentów uczestniczy w programach badań klinicznych realizowanych w 9 ośrodkach – dodał.

 

Dla chorych z mukowiscydozą DDM to codzienność 

– Przemysł farmaceutyczny to nie tylko finanse, to ludzie, czas – ocenił Marek Macyszyn, dyrektor generalny w Polsce i Czechach firmy Vertex Pharmaceuticals.

I wyjaśniał: – Ludzie, bowiem w takiej firmie innowacyjnej, która jest nastawiona na odkrywanie nowych cząsteczek, w obszarach, gdzie dotychczas nie było rozwiązań, dwie trzecie pracowników to eksperci z obszaru badań i rozwoju. Z 31 lat istnienia naszej firmy ponad 20 lat zajęły nam prace nad pierwszym lekiem stosowanym w mukowiscydozie i jego wprowadzeniem na rynek. To był czas na poszukiwanie. To oczywiście także inwestycja, bo w przedsięwzięcie zaangażowano ogromne środki, by eksperci mogli pracować w laboratoriach nad cząsteczkami, a potem nad badaniami klinicznymi – opisywał dyrektor Macyszyn.

Jak przyznał, z uwagi na specyfikę firmy, raczej nie należy spodziewać się jej inwestycji w Polsce w postaci fabryki leków. – Wśród firm zajmujących niszowe pozycje, optymalizację buduje się przez ograniczanie liczby takich fabryk. My rozwijamy się i inwestujemy przez inne drogi: ludzi, których zatrudniamy. Powoli stajemy się hubem w Polsce dla naszej działalności w Europie. Mimo pandemii, zatrudniamy nowych specjalistów i to jest nasz wkład w polską gospodarkę – podkreślał.

Zwrócił też uwagę na ciekawe spostrzeżenie w związku z koronawirusem: – Pandemia pokazuje, że pacjenci z chorobami układu oddechowego są szczególnie narażeni. W tym kontekście każdy intuicyjnie pomyśli, że chorzy na mukowiscydozę, która w dużej mierze dotyczy układu oddechowego, są bardziej narażeni na pandemię. Tymczasem po kilku miesiącach okazuje się, że chorzy z mukowiscydozą wcale nie są bardziej podatni na zakażenia wirusem, dlatego nie przechodzą jej w jakiś trudny sposób. Może to wynika z tego, że dla nich DDM, czyli dystans, dezynfekcja i maseczki, są codziennością. Bo oni z tym DDM żyją od pierwszego dnia swojego życia – konkludował Marek Macyszyn.

ABM: miliard zł na badania kliniczne 

Radosław Sierpiński, p.o. prezesa Agencji Badań Medycznych, uznał z kolei, że przemysł farmaceutyczny jest niezwykle ważny w kontekście budowania innowacyjnej gospodarki w Polsce: – Myślę, że trzeba wspierać ten potencjał, który mamy.

Przypomniał o roli, jaką w tym zakresie pełni ABM: – Zgodnie z założeniami, wspieramy przede wszystkim polskich pacjentów, aby dostęp do badań klinicznych był dla nich jak najszerszy oraz aby innowacyjne terapie mogły docierać do jak największej liczby osób – zaznaczył.

– W tym roku zakontraktujemy blisko miliard złotych. To jest kwota, która pośrednio trafi do przemysłu farmaceutycznego. Bo jeśli 20 tys. osób skorzysta z badań klinicznych sfinansowanych przez ABM, to część tych kwot stanowią wydatki na technologie lekowe, które zostaną zakupione przez naszych partnerów akademickich i głównych badaczy, by dostarczyć je polskim pacjentom – mówił szef ABM.

– Interesujemy się też chorobami rzadkimi. W styczniu 2021 roku ogłosimy konkurs na badania kliniczne niekomercyjne na co najmniej 100 mln zł, który będzie dotyczył technologii lekowych właśnie w chorobach rzadkich. Natomiast pod koniec 2021 roku ogłosimy konkurs na PPP dedykowane sektorowi prywatnemu na komercyjne badania kliniczne – zapowiedział Radosław Sierpiński.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum