Katarzyna Lisowska | 29-05-2015 15:31

Bezpieczna opieka nad pacjentem zaczyna się od higieny rąk

Wskutek zakażeń szpitalnych rocznie na świecie umiera ok. 16 mln pacjentów. Gdyby personel medyczny przestrzegał procedur związanych z higieną rąk, można by zmniejszyć o połowę liczbę zakażeń szpitalnych i tym samym zmniejszyć liczbę ofiar śmiertelnych nawet o 8 mln - podkreśla prof. Didier Pittet, ekspert WHO, twórca programu Clean Care is Safer Care.

P rogram realizowany jest w wielu krajach świata od 2005 r., a w Polsce od 2013 r. Regularna dezynfekcja rąk może całkowicie zmienić statystyki dotyczące zakażeń szpitalnych. O tym, jak duży to problem prof. Didier Pittet mówił podczas kwietniowej konferencji w Warszawie*.

- W Stanach Zjednoczonych wskutek zakażeń szpitalnych co 3 minuty ktoś umiera. Ryzyko wystąpienia zakażeń i związanych z tym ofiar śmiertelnych w krajach rozwijających się wzrasta nawet 24-krotnie w porównaniu z USA - mówi ekspert WHO.

Jak wskazuje WHO, w krajach rozwiniętych zakażenia związane z opieką zdrowotną dotykają 5 do 15% hospitalizowanych pacjentów, a na oddziałach intensywnej terapii nawet do 37% leczonych. W skali całego świata aż 16 milionów osób umiera z powodu zakażeń wewnątrzszpitalnych. Przenoszenie chorób pomiędzy pacjentami lub między pacjentem a lekarzem następuje poprzez dotykanie pacjenta i jego otoczenia, a także drogą kropelkową.

Czas przeżycia drobnoustrojów po kontakcie z pacjentem lub jego skażonym terenem wynosi od 2 do 60 minut, niektóre jednak przeżywają na powierzchni nawet kilka miesięcy, co może skutkować kolejnymi zakażeniami.

Proste rozwiązanie i najlepsze

Prof. Pittet wyjaśnia, że wdrożenie strategii związanych z higieną rąk może zdecydowanie pomóc w walce z zakażeniami. - Higiena rąk to nie jedyna forma walki z zakażeniami, ale obecnie dająca najlepsze efekty, bo pozwala zmniejszyć ich liczbę nawet o połowę. Oczywiście uzupełnieniem tej strategii są m.in. odpowiednie procedury sterylizacji używanych narzędzi medycznych czy zastosowanie innych technologii wspierających dekontaminację - podkreślał.

Jak wyjaśnia profesor, wystarczy 30 sekund, aby zapobiec szerzeniu się wirusów i bakterii. - Tyle zajmuje właściwa dezynfekcja rąk z użyciem preparatu alkoholowego, który działa do 75% szybciej niż woda i mydło, mniej niszcząc skórę. Alkohol nie zmywa drobnoustrojów jak woda, ale skutecznie je niszczy. Drobnoustroje nie wykazują też oporności na alkohol, więc preparaty, w których skład wchodzi, są bardzo skuteczne - wyjaśnia specjalista i dodaje, że większość osób nie myje jednak rąk dłużej jak 5 sekund.

Program obejmuje także szkolenia i edukację pracowników ochrony zdrowia, monitorowanie i informację zwrotną z ich praktyk, a także umieszczanie szeregu informacji przypominających w miejscu pracy.

Pielęgniarki lepiej dbają

o higienę niż lekarze

W Polsce realizacja programu Higiena Rąk to Bezpieczna Opieka rozpoczęła się w 2013 roku. Wówczas przystąpiono do badania pilotażowego, po zakończeniu którego uznano za konieczne wdrożenie metodologii zaproponowanej przez WHO. Deklarację przystąpienia do programu podpisano w maju 2013 r. Od tego czasu do programu przystąpiły 93 placówki publicznej i prywatnej ochrony zdrowia w Polsce.

To, że wdrożenie odpowiednich procedur związanych z przestrzeganiem higieny rąk skutecznie obniża ryzyko wystąpienia zakażeń szpitalnych, potwierdzała prof. Teresa Jackowska, krajowy konsultant w dziedzinie pediatrii, kierownik Kliniki i ordynator Oddziału Pediatrycznego w Szpitalu Bielańskim SPZOZ w Warszawie, gdzie realizowany jest program Higiena Rąk to Bezpieczna Opieka.

Jak podkreślała profesor, doświadczenia jej szpitala wskazują, że z przestrzeganiem zasad higieny najlepiej radzą sobie pielęgniarki, natomiast lekarze wypadają pod tym względem znacznie gorzej - niewiele lepiej niż salowe.

- Niestety nasze obserwacje wskazują, że lekarze, którzy powinni być liderami w wyznaczaniu prawidłowych zachowań, mają problem z przestrzeganiem higieny rąk. Często to efekt ograniczenia czasowego. Lekarzom brakuje coraz częściej czasu nawet na odpowiednie badanie pacjentów - przyznała prof. Jackowska.

Dezynfekcja

jest skuteczniejsza

Zaznaczyła, że aby program zadziałał, trzeba wśród personelu medycznego wypracować nawyk dezynfekcji rąk. Jak podkreśliła, wciąż problemem pozostaje opór wobec zmian, który dotyka personelu medycznego na każdym szczeblu.

- Musimy przekonać pracowników, że preparaty dezynfekujące nie niszczą rąk. Taki pogląd zniechęca szczególnie kobiety do ich używania. Musimy też rozstać się z takimi naleciałościami dawnego "stylu" bycia, jak przekonanie, że jeżeli używa się rękawiczek ochronnych nie trzeba już myć rąk - komentowała.

Dr Paweł Grzesiowski ze Stowarzyszenia Higieny Lecznictwa wskazał, że strategia programu Higiena Rąk to Bezpieczna Opieka zakłada redukowanie liczby zakażeń poprzez promowanie higieny rąk na wszystkich poziomach ochrony zdrowia.

- Przy dezynfekcji rąk używa się preparatu zawierającego od 80 do 85% etanolu lub 70 do 75% izopropanolu. Zaczynając od wnętrza dłoni, trzeba rozprowadzić preparat po skórze, między palcami i po zewnętrznej stronie dłoni, powtarzając te ruchy tak długo, aż ręce staną się suche (co trwa około 30 sekund). Taki zabieg należy przeprowadzić przed kontaktem z pacjentem, przed procedurą aseptyczną, po narażeniu na płyny ustrojowe, po kontakcie z pacjentem oraz po kontakcie z otoczeniem pacjenta - wyjaśniał dr Grzesiowski.

Dodał: - Podczas trwającego 12 godzin dyżuru na oddziale intensywnej terapii dezynfekcja rąk zabiera około 2,5 godziny, ale ręce można dezynfekować np. przechodząc od jednego pacjenta do drugiego lub rozmawiając z nim.

3-dniowy pobyt w polskim szpitalu kosztuje 900 zł. Jak wskazują badania, właśnie o tyle wydłużony zostaje czas leczenia pacjenta, który w szpitalu został zakażony. Koszty leczenia nie obrazują kompletnego obciążenia wynikającego z zakażeń szpitalnych. Dochodzą to tego straty wynikające z nieobecności w pracy, skutki zdrowotne, jak np. oporność na działanie antybiotyków czy długoterminowa niepełnosprawność.

W Polsce problem zakażeń szpitalnych dotyka ok. 6-8% hospitalizowanych.

Metoda

efektywna kosztowo

- Program Clean Care is Safer Care nie tylko ratuje ludzkie życie, ale jest wyjątkowo korzystny finansowo. Wydatek 1 dolara w warunkach amerykańskich przyniósł 23 dolary oszczędności dzięki zmniejszeniu liczby zakażeń, śmiertelności, kosztów leczenia i odszkodowań - podkreślał prof. Pittet.

Na potwierdzenie opłacalności inwestycji w higienę rąk przytoczono wyniki badań prowadzonych na rosyjskim oddziale intensywnej terapii neonatologicznej. Wynikało z nich, że dodatkowe koszty jednego zakażenia krwi związanego z opieką zdrowotną (1,1 tys. dol.) pozwoliłyby na pokrycie kosztów korzystania ze środków antyseptycznych do rąk dla 34 pacjentów przez niemal 100 dni. Koszt ten wynosił 0,34 dol. na pacjenta dziennie.

Aleksandra Mączyńska z University Hospital Galway, koordynator program Clean Care is Safer Care, zwróciła uwagę, że w Irlandii wymogi dotyczące higieny rąk nie są tak jak w Polsce dobrowolnym wyborem danej placówki, a obowiązującym standardem we wszystkich szpitalach.

- Wytyczne zaś skierowane są nie tylko do personelu medycznego, ale do wszystkich osób, które mają styczność z lecznicą, czyli tak samo obowiązują pacjentów, jak i osoby ich odwiedzające - zaznaczyła i dodała, że również doświadczenia z Irlandii wskazują, że nakłady poniesione na zapewnienie odpowiednich procedur w kontekście higieny rąk bardzo szybko się zwracają w postaci spadku kosztów związanych z leczeniem zakażeń szpitalnych.

To naprawdę działa

Mączyńska przyznała, że kiedy rozpoczęła pracę w Irlandii, w jej szpitalu każdego miesiąca w wyniku zakażeń szpitalnych umierało kilkunastu pacjentów. Obecnie - przy wdrożonych procedurach związanych z higieną rąk na każdym oddziale - ostatni taki przypadek śmiertelny zdarzył się na początku roku.

W opinii dr. Pawła Grzesiowskiego, w Polsce zmniejszenie kosztów zakażeń szpitalnych tylko o 10% pozwoliłoby zaoszczędzić rocznie około 300 milionów złotych na samych kosztach hospitalizacji, nie mówiąc już o ocalonym życiu i odszkodowaniach, których nie trzeba byłoby wypłacać pacjentom i ich rodzinom.