Bezpieczeństwo to nie tylko polisa

Autor: Jacek Kopacz • • 18 kwietnia 2014 12:06

Na kwestię ubezpieczeń m.in. placówek medycznych patrzy się u nas głównie przez pryzmat polisy i kosztów jej uzyskania. Tymczasem podpisanie umowy ubezpieczenia jest tylko jednym z elementów procesu zarządzania ryzykiem.

W skrócie można powiedzieć, że zarządzanie ryzykiem jest skoordynowanym, zintegrowanym systemem działań - opartych na wystandaryzowanych metodach, procedurach - którego celem jest ograniczenie ryzyka. System ten składa się m.in. z identyfikacji, analizy, oszacowania, ewaluacji, wreszcie samego postępowania wobec ryzyka.

Dwa sektory, wspólny cel

Samo zawarcie polisy jest więc tylko częścią elementu związanego z przeniesieniem ryzyka na ubezpieczyciela. Warto jednak propagować szersze spojrzenie na tę materię - właśnie w kontekście całego systemu zarządzania ryzykiem w jednostkach ochrony zdrowia.

W takiej szerokiej perspektywie pomaga nam prawo, gdyż zgodnie z wytycznymi Unii Europejskiej oraz standardami światowymi, także polski ustawodawca wprowadził zarządzanie ryzykiem do przepisów prawnych; chodzi o ustawę o finansach publicznych, która w art. 69 - w nawiązaniu do kontroli zarządczej - nakłada obowiązek stosowania mechanizmów zarządzania ryzykiem w jednostkach sektora finansów publicznych.

Ze względu na istotne wartości, jakie niesie ten system, należy zwrócić uwagę, iż także w przypadku tych placówek medycznych, które są podmiotami niepublicznym, narzędzia zarządzania ryzykiem powinny mieć zastosowanie.

W tym kontekście podział na szpitale publiczne i prywatne nie ma uzasadnienia, gdyż jednym z głównych celów działania każdej placówki - bez względu na jej formę prawną - jest zapewnienie bezpieczeństwa i możliwie najwyższej jakości świadczeń zdrowotnych.

Sprawdzony system

Oprócz ustawy, minister finansów wydał także szereg komunikatów w omawianej kwestii, z których najbardziej istotny jest komunikat z grudnia 2012 r., dotyczący wytycznych w zakresie wdrażania systemu zarządzania ryzykiem.

W Supra Brokers wykorzystujemy nasze 15-letnie doświadczenie we współpracy z jednostkami ochrony zdrowia oraz wiedzę obejmującą praktyczne aspekty funkcjonowania i ubezpieczeń szpitali - także w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych. Jako jedyni w Polsce jesteśmy członkami amerykańskiego stowarzyszenia zrzeszającego risk managerów w ochronie zdrowia. Amerykanie są zresztą prekursorami zintegrowanego spojrzenia na zarządzanie ryzykiem w opiece zdrowotnej.

Od kiedy na dobre tym zagadnieniem zaczęto się interesować, czyli od lat 80. ubiegłego wieku, liczba roszczeń pacjentów w Stanach Zjednoczonych oraz wysokość wypłacanych przez ubezpieczycieli odszkodowań spadła o ok. 80%.

Cieszy nas, że menedżerowie zarządzający polskimi szpitalami przywiązują obecnie tak dużą wagę do bezpieczeństwa pacjentów, tym bardziej że jesteśmy propagatorami wspomnianego systemowego podejścia do zarządzania ryzykiem. Jego wynikiem powinna być poprawa bezpieczeństwa m.in. osób hospitalizowanych. Przekłada się to także na bezpieczeństwo całego szpitala.

Tego się nie refunduje

Bez wątpienia powikłania czy reoperacje powodują zwiększanie kosztów ponoszonych przez podmiot leczniczy, których w większości nie refunduje Narodowy Fundusz Zdrowia. To jeden z głównych elementów, nad którym warto się skupić w kontekście zarządzania ryzykiem w placówkach medycznych.

Istotne są także wysokie tzw. koszty zarządzania sporem, w tym związane z wieloletnimi postępowaniami sądowymi, odsetkami, wydatkami na reprezentantów prawnych.

Dlatego tak ważne i potrzebne są mierniki oraz parametry, wskazujące zarządzającym sfery funkcjonowania szpitala, które wymagają zmian prowadzących m.in. do zwiększenia bezpieczeństwa pacjentów i podniesienia jakości świadczeń.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum