Będzie przejęcie akredytacji szpitali przez NFZ?

Autor: Wojciech Kuta • Źródło: 2021 5 (171)15 września 2021 19:08

Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia przestanie działać z końcem 2022 r. Planowana likwidacja CMJ i przejęcie akredytacji oraz autoryzacji szpitali przez NFZ mają swoich przeciwników i zwolenników.

Projekt ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta przewiduje między innymi wprowadzenie obowiązkowej autoryzacji szpitali. Autoryzacji będą udzielać dyrektorzy oddziałów wojewódzkich NFZ w formie decyzji administracyjnej na okres 5 lat.

Do przyznania autoryzacji niezbędne będzie spełnienie 100 proc. kryteriów autoryzacji, z zastrzeżeniem „autoryzacji warunkowej” udzielanej przy 95-procentowym stopniu spełnienia kryteriów w okresie przejściowym. Udzielenie autoryzacji szpitalowi będzie warunkiem finansowania działalności placówki ze środków publicznych.

Decyzje dotyczące autoryzacji będą ostateczne, od decyzji o odmowie udzielenia autoryzacji lub jej cofnięciu przysługiwać będzie skarga do sądu administracyjnego.

To już koniec CMJ?

Zgodnie z projektem ustawy NFZ przejmie także elementy związane z akredytacją szpitali. „Dotychczas zadanie to leżało w gestii Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia, a samo zagadniene było uregulowanie w ustawie o akredytacji w ochronie zdrowia” – czytamy w projekcie. Akredytacja nadal będzie dobrowolna.

Po wejściu w życie ustawy o jakości w opiece zdrowotnej (1 stycznia 2022 r.) przestanie obowiązywać ustawa o akredytacji w ochronie zdrowia. Natomiast 31 grudnia 2022 r. zostanie zlikwidowane – działające od 27 lat – Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia (CMJ).

Aktualnie w Polsce jest ponad 200 akredytowanych szpitali. Akredytacja wydawana jest obecnie na 3 lata. Projekt ustawy o jakości przedłuża ten okres do 4 lat. Certyfikaty akredytacyjne wydane na podstawie dotychczasowych przepisów zachowają moc.

Jednocześnie projekt zakłada dodatkowe warunki przyznawania akredytacji:

wprowadzenie standardów akredytacyjnych obligatoryjnych, których niespełnienie będzie wiązało się z odmową udzielenia akredytacji, niezależnie od sumarycznej liczby uzyskanych punktów,

wprowadzenie wymogu uzyskania minimum 50 proc. punktów z każdego działu standardów (obecnie akredytację Ministra Zdrowia uzyskają szpitale, które w działach związanych z bezpieczeństwem pacjenta, takich jak poprawa jakości, kontrola zakażeń oraz zabieg i znieczulenia, uzyskują 29 proc. możliwych do uzyskania punktów w tym dziale).

Konflikt interesów? NFZ nie może kupować kota w worku

Eksperci są podzieleni, jeśli chodzi o ocenę projektowanych zapisów dotyczących autoryzacji i akredytacji szpitali. Dość zgodnie jednak zauważają, że projekt w wielu fragmentach jest zbyt ogólny i niedopracowany.

– CMJ, jako niezależna organizacja, po audycie placówki rekomendował lub nie Ministrowi Zdrowia placówkę do przyznania certyfikacji. Jeżeli to przejmie płatnik, czyli NFZ, będziemy mieli do czynienia ze zdecydowanym konfliktem interesów! – zaznacza w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Władysław Perchaluk, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.

Inaczej do tej kwestii podchodzi dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego i zastępca przewodniczącego Rady NFZ.

– Nie zgadzam się z zarzutem, że takie rozwiązanie stanowi konflikt interesów. Wręcz przeciwnie! Jako osoba ubezpieczona oczekuję od narodowego płatnika – który finansuje z publicznych, czyli naszych pieniędzy, świadczenia zdrowotne – by egzekwował ich jakość. Czyli właśnie – jak określono to w projekcie – autoryzował gotowość do świadczenia usług o określonej jakości dla swoich ubezpieczonych – podkreśla dr Gałązka-Sobotka.

– Nikt na świecie nie sprzeciwia się temu, że w branży motoryzacyjnej ubezpieczyciel podpisując umowy z warsztatami samochodowymi na likwidację szkód, przygląda się dokładnie nie tylko kosztom napraw, ale też ich jakości – dodaje obrazowo.

Kto będzie akredytował/autoryzował przychodnie?

Ekspertka przypomina, że od lat wyrażana jest powszechnie dezaprobata, że NFZ w zasadzie w ogóle nie sprawdza jakości świadczeń zdrowotnych, czyli zarazem efektywności wykorzystania publicznych pieniędzy, które przekazuje placówkom medycznym.

– W projekcie ustawy, niestety, ta ewaluacja jest nadal wybiórcza. Po pierwsze autoryzacja dotyczy tylko szpitali kwalifikowanych do sieci, a po drugie akredytacja pozostaje nadal fakultatywna, zatem jeśli podmiot sam się nie zgłosi do oceny, to płatnik nie przyjrzy się szczegółowo jakości oferowanych przez niego usług. A co z pozostałymi szpitalami, finansowanymi w ramach kontraktów? Co z placówkami AOS i świadczeniodawcami POZ? Ich już nie będziemy oceniać? – pyta dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Dodaje: – Czy jednak to oznacza, że tylko Narodowy Fundusz Zdrowia powinien weryfikować czy też kontrolować jakość procesu diagnostyczno-terapeutycznego? Uważam, że nie. Dlatego w dalszych pracach nad projektem ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta należy wziąć pod uwagę możliwość współistnienia – obok proponowanego modelu autoryzacji i akredytacji podmiotów leczniczych przez NFZ – innych niezależnych od NFZ, ale docenianych przez płatnika i MZ akredytacji oraz certyfikacji – wskazuje ekspertka.

– Zasadniczym mankamentem tego projektu jest brak umieszczenia w nim szczegółowych kryteriów pomiaru jakości świadczeń. Niestety projekt w wielu miejscach jest zbyt ogólny – podsumowuje dr Gałązka-Sobotka.

„Projekt ustawy nie przystaje do polskich realiów”

Z kolei Władysław Perchaluk zwraca uwagę na bardzo krótki termin wejścia w życie ustawy, czyli 1 stycznia 2022 roku: – Przy bardzo prawdopodobnej czwartej fali zakażeń stawia to pod znakiem zapytania celowość wprowadzanych tak poważnych zmian w systemie ochrony zdrowia – stwierdza.

– Większość szpitali w Polsce nie spełnia w 100 proc. kryteriów autoryzacji – a tyle jest wymagane w projekcie ustawy, z wyjątkiem autoryzacji warunkowej przy co najmniej 95 proc. kryteriów – bo ich na to nie stać. Szczególnie w zakresie infrastruktury technicznej i sytuacji kadrowej – zaznacza prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.

Jego zdaniem „rażący jest też brak jakiejkolwiek procedury odwoławczej na drodze administracyjnej, choćby poprzez wniosek o ponowne rozpoznanie sprawy, a wydana decyzja o przyznaniu lub nieprzyznaniu autoryzacji jest ostateczna – natychmiast wykonalna”. – Przysługuje od niej jedynie skarga do sądu administracyjnego, czyli dopiero na etapie sądowo-administracyjnym istnieje możliwość wstrzymania wykonania tej decyzji – zauważa.

– Założenia tej ustawy są wyjątkowo dalekie od naszych realiów. Konsekwencją niedostosowania się do wytycznych ws. autoryzacji w ciągu trzech lat będzie brak możliwości korzystania ze środków publicznych, co dotknie bardzo dużą grupę szpitali – przestrzega Władysław Perchaluk.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum