Aby rytm serca był dobry

Autor: Marzena Sygut • • 23 kwietnia 2013 14:27

Polska znajduje się pod koniec pierwszej dziesiątki krajów Unii Europejskiej, pod względem liczby implantacji kardiowerterów-defibrylatorów na milion mieszkańców. Jak podkreśla prof. Grzegorz Opolski, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii, znaleźliśmy się w tej grupie ze wskaźnikiem 230-240 wszczepień na milion mieszkańców.

Aby rytm serca był dobry
Przekładając to na liczby rzeczywiste, w 2012 r. udało nam się przeprowadzić blisko 8,5 tys. implantacji kardiowerterów-defibrylatorów, z czego ok. dwie trzecie stanowią nowe wszczepienia, a jedna trzecia wymianę urządzeń, głównie ze względu na wyczerpanie baterii zasilających - wyjaśnia prof. Opolski.

 

Wzorem wytycznych ESC

Wyniki badań klinicznych jednoznacznie potwierdzają skuteczność wszczepialnych kardiowerterów-defibrylatorów (ICD) w zapobieganiu nagłej śmierci sercowej, w grupach pacjentów wysokiego ryzyka. Dlatego też na świecie dąży się do tego, by zwiększyć liczbę implantacji tego urządzenia u potrzebujących. Działania takie są zgodne z wytycznymi Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) i Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (PTK), które przyjmuje wytyczne europejskie.

Prof. Grzegorz Opolski zwraca uwagę, że również w Polsce w ostatnich latach wskaźnik wszczepień kardiowerterów- defibrylatorów uległ istotnemu wzrostowi. - W ostatnich pięciu latach liczba implantowanych urządzeń tego typu wzrosła ponad dwukrotnie. Do liderów ich wszczepień w Europie należą Niemcy, Francja i Holandia, ale Polska wykonuje takich zabiegów więcej niż np. Wielka Brytania - tłumaczy prof. Opolski.

I dodaje, że właściwie nie ma takiego kraju, którego budżet pozwoliłby na pełną realizację wytycznych ESC. Z przeprowadzonego przed rokiem europejskiego rejestru niewydolności serca wynika, że spośród pacjentów z niewydolnością serca, którzy mają wskazania do wszczepienia konwerterów-defibrylatorów, średnio tylko co trzecia osoba miała implantowane to urządzenie.

W Polsce wszczepiano je nawet rzadziej - co czwartemu potrzebującemu.

Pokazuje to jasno, że pełna realizacja zaleceń ESC nie jest możliwa w żadnym kraju. Dlatego też, zdaniem konsultanta krajowego, należy wszczepiać konwertery-defibrylatory tym osobom, które najbardziej z nich skorzystają.

Zdaniem naszego rozmówcy, kwalifikacja pacjentów do implantacji tych urządzeń nie przebiega jednak najlepiej. Z licznych badań wynika, że 20-25% pacjentów jest kwalifikowanych nieprawidłowo.

Liczy się prewencja

Prof. Opolski zwraca też uwagę na zmianę profilu wskazań do implantacji ICD. W przeszłości kardiowertery- defibrylatory wszczepiane były w tzw. prewencji wtórnej, czyli pacjentom po nagłym zatrzymaniu krążenia oraz chorym z utrwalonym częstoskurczem komorowym w wywiadzie.

Obecnie kardiowertery-defibrylatory wszczepiane są w prewencji pierwotnej u chorych ze skurczową niewydolnością serca.

- Doszło do tego, że obecnie ponad 80% tych urządzeń jest implantowana właśnie u takich chorych, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że większość tych pacjentów umiera w wyniku tachyarytmii komorowej, a więc w wyniku częstoskurczu komorowego i migotania komór. Zadaniem implantowanego kardiowertera- defibrylatora jest wykrywanie takiej arytmii i przerywanie jej, co zapobiega nagłej śmierci sercowej - tłumaczy specjalista.

Mamy w czym wybierać

Zgodnie za zaleceniami ESC, elektrokardiolodzy mogą implantować trzy rodzaje kardiowerterów-defibrylatorów.

- Najczęściej wszczepiane są najprostsze urządzenia tzw. jednojamowe, w których elektroda znajduje się w prawej komorze - przypomina profesor. - W Polsce stanowią one ponad połowę implantacji. Na drugim miejscu znajdują się defibrylatory dwujamowe, posiadające dwie elektrody - w komorze spełniają funkcje defibrylującą i stymulującą oraz drugą elektrodę - w przedsionku. Trzecim, najbardziej złożonym urządzeniem jest połączenie kardiowertera-defibrylatora ze stymulatorem resynchronizującym.

To już jest urządzenie, które pozwala nie tylko zapobiegać i przerywać tachyarytmie komorowe, ale jednocześnie leczy niewydolność serca poprzez poprawę funkcji skurczowej lewej komory. Tych urządzeń wszczepia się 15-20%.

Wszczepianie kardiowerterów- -defibrylatorów z funkcją resynchronizującą, gdzie potrzebna jest jeszcze dodatkowo elektroda umieszczona w zatoce wieńcowej, odbywa się w 30 ośrodkach w Polsce.

Jednocześnie, jak podkreśla konsultant, dobór tych urządzeń zależny jest od stanu zdrowia pacjenta, od zaburzeń rytmu serca i przewodzenia.

- Pod koniec ubiegłego roku NFZ obniżył wycenę świadczenia dotyczącego wszczepienia kardiowertera- defibrylatora i konwertera-defibrylatora z funkcją resynchronizującą o 14%. Zmiana ta była związana ze spadkiem ceny tych urządzeń - wyjaśnia specjalista.

Dodaje, że obniżenie finansowania nie może być tym czynnikiem, który decyduje o doborze urządzenia do implantacji. Wśród pacjentów, którzy kwalifikowani są do wszczepienia kardiowertera-defibrylatora są tacy, którzy mogą otrzymać najprostsze urządzenia, ale są i tacy, którzy wymagają urządzenia skomplikowanego.

Ośrodków nie brakuje

W Polsce mamy ponad 110 ośrodków, które zajmują się implantacją defibrylatorów- konwerterów. W ocenie konsultanta krajowego w dziedzinie kardiologii, taka liczba w zupełności wystarczy. Zwłaszcza, że są one rozmieszczone stosunkowo równomiernie w całej Polsce. W każdym z województw znajdują się 2-3 ośrodki wykonujące tego rodzaju zabiegi.

Najbardziej złożone procedury polegające na usuwaniu elektrod, przeprowadza 6-7 placówek.

- Z punktu widzenia pacjenta, nie są ważne liczby, ale jak długo musi oczekiwać na zabieg. Obecnie w Polsce na planowy zabieg wszczepienia kardiowertera-defibrylatora oczekuje się nie dłużej niż 2-2,5 miesiąca - wyjaśnia prof. Opolski, zaznaczając jednocześnie, że środowisko kardiologiczne zabiega o to, aby w przyszłości dla pacjentów, którzy są po nagłym zatrzymaniu krążenia i potrzebują takiego urządzenia, jak i tych, którzy mają utrwalone częstoskurcze komorowe, takie zabiegi były nielimitowane.

Leczymy coraz trudniejszych pacjentów - takich, którzy z powodu chorób serca zażywają leki przeciwkrzepliwe oraz leki przeciwpłytkowe.

- Są to chorzy zagrożeni powikłaniami krwotocznymi, dlatego przy kwalifikacji ich do zabiegów należy pamiętać, że wymagają oni bardziej złożonej opieki okołooperacyjnej i pooperacyjnej - zaznacza prof. Opolski.

W ocenie konsultanta krajowego, osobnym problemem są powikłania ropne czy infekcyjne zapalenia wsierdzia. W takich sytuacjach pacjenci muszą przejść zabieg wymiany wszczepionego urządzenia.

Jak ocenia prof. Opolski, powikłania te występują u około 3% pacjentów.

Najczęstszą przyczyną wymiany urządzenia jest jednak wyczerpanie ogniwa zasilającego.

Dlatego tak ważna jest poprawa profilaktyki okołozabiegowej i lepsza kwalifikacja do zabiegów. Zmiany w tym zakresie są szansą na zmniejszenie liczby powikłań.

Z danych płatnika

Jak podaje NFZ, wartość punktowa dla procedury wszczepienia kardiowerterów- defibrylatorów została wyliczona na podstawie danych kosztowych z hospitalizacji w czterech wskazanych przez konsultanta krajowego szpitalach klinicznych.

Od stycznia do listopada 2012 r. wszczepiono w Polsce 6448 kardiowerterów- defibrylatorów (w całym 2011 r. - 6042) oraz 2227 układów resynchronizujących z funkcją defibrylacji CRT-D (w całym 2011 r. - 2152).

Przedmiotowe zabiegi wykonywano w 114 ośrodkach w kraju.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum