25 lat minęło, czyli co się zmieniło

Autor: Katarzyna Lisowska • • 01 sierpnia 2014 15:29

Przy okazji obchodów 25. rocznicy polskiej transformacji często pada pytanie o największe sukcesy, najtrudniejsze problemy i porażki systemu ochrony zdrowia w mijającym ćwierćwieczu. Lista byłaby zapewne długa, ale jedną z najistotniejszych zmian jest niewątpliwie odejście od modelu finansowania budżetowego - powołanie Kas Chorych, a po kilku latach przekształcenie ich w Narodowy Fundusz Zdrowia.

Do dziś nie rozstrzygnięto jednak kwestii wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, konkurencji dla NFZ i decentralizacji Funduszu czy ewentualnego współpłacenia pacjentów.

W ciągu 25 lat kolejne ekipy rządzące przedstawiały projekty różnych zmian, jednak wiele z nich nie wyszło poza etap planowania, ze względu na fakt, że dotyczyły obszaru "wrażliwego społecznie" i otwierały pole do krytyki ze strony opozycji. Obecnie pacjenci nadal (i coraz bardziej) narzekają na trudny dostęp do leczenia w ramach NFZ, m.in. na limitowanie świadczeń, długie kolejki do specjalistów oraz większości zabiegów.

Finansowanie i organizacja

W 1989 r. w systemie opieki zdrowotnej funkcjonował scentralizowany model budżetowy - pieniądze podatników, na podstawie decyzji organów państwowych, były dzielone m.in. na ochronę zdrowia.

W 1997 r. uchwalono ustawę o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, która miała zreformować system ochrony zdrowia zarówno pod względem finansowania, jak i zarządzania. Reforma weszła w życie 1 stycznia 1999 r. Dotychczasowy system budżetowy zastąpiono systemem ubezpieczeniowo-budżetowym, natomiast system opieki zdrowotnej oparto na zasadzie solidaryzmu społecznego i powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.

W ciągu 25 lat nakłady publiczne na opiekę zdrowotną stopniowo rosły od ok. 20 mld zł rocznie w latach 90. (z budżetu państwa) do ponad 60 mld zł (z budżetu NFZ) obecnie. Dominujący element przychodów ochrony zdrowia w Polsce (60-70%) to składki na powszechne ubezpieczenie zdrowotne. Składka zdrowotna w 1999 r. wynosiła 7,5%, a od 2007 r. do teraz - 9%. Jednocześnie rosły wydatki prywatne pacjentów na leczenie, w postaci abonamentów medycznych i bezpośrednich opłat z prywatnej kieszeni za świadczenia medyczne.

Oprócz zmian w finansowaniu istotne było przejęcie przez struktury samorządu terytorialnego funkcji organu założycielskiego zakładów opieki zdrowotnej oraz ich obligatoryjne przekształcenie z jednostek budżetowych w samodzielne. W rezultacie placówki ochrony zdrowia zostały przekształcone w samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej (SPZOZ).

Zaczęła obowiązywać zasada rozdzielenia funkcji płatnika za świadczenia zdrowotne od ich organizatora i dostawcy. Finansowanie określonego pakietu usług zdrowotnych i świadczeń przejęły nowo powołane instytucje, czyli Kasy Chorych, które w 2003 r. połączono w jedną instytucję - Narodowy Fundusz Zdrowia - centralę wraz z wojewódzkimi oddziałami NFZ.

- Likwidacja kas chorych przeprowadzona w 2001 roku była jednym z najważniejszych posunięć reformujących system ochrony zdrowia. Wraz z nią widać było pierwsze jaskółki wolnego rynku ochrony zdrowia w Polsce. Zaletami tej reformy był m.in. koniec rejonizacji czy zwiększenie się konkurencyjności na rynku, możliwej dzięki dopuszczeniu do niego prywatnych świadczeniodawców - uważa Jarosław Furdal, prezes zarządu Euromedic Polska.

Według prezesa Furdala centralizacja spowodowała jednak i ograniczanie dostępu chorych do usług. - Z pewnością byłoby inaczej, gdyby na rynku pojawili się prywatni ubezpieczyciele, którzy zwiększyliby konkurencyjność, a co za tym idzie - podnieśliby jakość usług dla pacjentów - przekonuje.

Ekspert rynku ochrony zdrowia Adam Kozierkiewicz, podkreśla, że trudno ocenić funkcjonowanie kas chorych, ponieważ każda z nich działała inaczej, eksperymentując bez przeprowadzania pilotaży i analiz, a ponadto nie monitorowano i nie dokumentowano ich funkcjonowania. - Jedno było pewne - w każdej części kraju system działał inaczej - przypomniał ekspert.

Sektor prywatny

Ostatnia dekada to także dynamiczny rozwój prywatnego sektora ochrony zdrowia i jego istotny wkład w funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia w Polsce. Szacuje się, że wydatki na leczenie przekraczają obecnie w naszym kraju 100 mld zł rocznie. Jedną czwartą z tej sumy Polacy pokrywają z własnej kieszeni.

Joanna Szyman, prezes Zarządu Scanmed Multimedis S.A., zwraca uwagę w rozmowie z Rynkiem Zdrowia, że obraz tego rynku jest pochodną zmian zachodzących w tym czasie nie tylko w sektorze publicznej opieki zdrowotnej, ale i w Unii Europejskiej, do której dołączyliśmy 10 lat temu. A to - oprócz reform wewnętrznych - oznacza również zapis o transgranicznej opiece zdrowotnej czy wreszcie wolnorynkowe fuzje na rynku prywatnej ochrony zdrowia.

- Moim zdaniem, bez otwarcia Polski na światowe standardy jakości świadczenia usług medycznych nie bylibyśmy obecnie w stanie zapewnić należytej opieki Polakom, ale również obcokrajowcom, którzy coraz chętniej odwiedzają nasz kraj w celu podjęcia leczenia - podkreśla prezes Szyman.

Pakiet reform, czas protestów

Lata 90. ubiegłego wieku były także czasem protestów pracowników ochrony zdrowia, którzy domagali się głównie podwyżek wynagrodzeń. Rozpoczęły się również zmiany dotyczące funkcjonowania szpitali, ponieważ coraz więcej placówek popadało w zadłużenie. Jedna z propozycji rządu w 2008 r. dotyczyła obowiązkowego przekształcenia wszystkich SPZOZ-ów w spółki prawa handlowego (spółki z ograniczoną odpowiedzialnością lub spółki akcyjne). Decyzję ws. przekształcenia szpitali pozostawiono w gestii samorządów terytorialnych.

Był to jeden z projektów wchodzących w skład pakietu zmian zaproponowanych przez ówczesną minister zdrowia Ewę Kopacz.

To także za jej kadencji przygotowano i przyjęto w 2011 r. ustawę o refundacji leków, która weszła w życie w 2012 roku. Wprowadziła ona stałe urzędowe ceny leków refundowanych.

Pod koniec 2011 r. resortem zdrowia zaczął kierować obecny minister Bartosz Arłukowicz. Na początku 2013 r. przedstawił założenia do planowanej reformy NFZ, która przewidywała likwidację centrali Funduszu, przekazanie większych kompetencji oddziałom wojewódzkim i powołanie urzędu, który zajmowałby się wyceną świadczeń.

Zamierzeniem resortu było też budowanie spójnego systemu planowania inwestycji medycznych w regionie w oparciu o stworzone "mapy zapotrzebowania zdrowotnego". Zapowiadane zmiany wciąż czekają na realizację.

Świadomy pacjent

Dr Wanda Korzycka-Wilińska, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy, zwraca uwagę, że procesowi przekształcania systemu ochrony zdrowia w Polsce towarzyszył olbrzymi postęp medycyny i technologii, który zmienił możliwości diagnostyczne i terapeutyczne.

- Niestety, rozwój nauki pociąga za sobą coraz wyższe koszty, a nasz system, mimo wielu zmian obserwowanych na przestrzeni ostatnich 25 lat, w tej kwestii wciąż nie jest tak wydolny, jakbyśmy sobie tego życzyli. Ograniczenia finansowe zbyt często blokują naszym pacjentom dostęp do leczenia w ramach NFZ poprzez limitowanie świadczeń, kolejki do specjalistów i zabiegów - podkreśla dyrektor Korzycka-Wilińska.

Dr Tomasz Romańczyk z Naczelnej Rady Lekarskiej zwraca z kolei uwagę na inny aspekt tych przemian. W jego opinii jedna z najważniejszych zmian w opiece zdrowotnej w Polsce dotyczy świadomości - zarówno lekarzy, jak i pacjentów.

- Polacy chcą być sprawni i zdrowi: ten trend przejawia się w bardziej aktywnym stylu życia, większej dbałości o zdrowie, korzystaniu ze szczepień ochronnych, programów profilaktycznych, rehabilitacji, ale też w chęci poszerzania wiedzy medycznej. Z kolei większa świadomość pacjentów wymusiła zmiany w postawie personelu medycznego - ocenia dr Romańczyk.

- Trzeba też zwrócić uwagę, że pod względem technologicznym obecny szpital w niczym nie przypomina tego sprzed 25 lat. Bardzo zmieniły się np. możliwości diagnostyczne. Obecnie praktycznie każdy pacjent z każdym schorzeniem powinien być zdiagnozowany w placówce w swojej najbliższej okolicy - dodaje dr Romańczyk.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum