Wrocław: sąd zdecyduje, czy lekarze popełnili błąd

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 20 sierpnia 2014 14:01

Lekarze w dużej prywatnej przychodni przez trzy lata leczyli sześciolatka. Nie wpadli na to, by przebadać chłopca tomografem, choć objawy wskazywały na zaburzenia neurologiczne - opisuje Gazeta Wyborcza.

Jak podaje Gazeta Wyborcza, gdyby nie ratownik pogotowia z wiedzą i intuicją, dziecko mogłoby dziś nie żyć. Rodzice wezwali pogotowie w połowie marca 2013 r. Ratownik medyczny po obejrzeniu dziecka, które wymiotowało i skarżyło się na silny ból głowy, powiązał jego stan z chorobą neurologiczną.

Po przewiezieniu chłopca do Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu lekarze od razu skierowali chłopca na tomografię. Wynik był jednoznaczny: w móżdżku chłopca był pięciocentymetrowy guz. Lekarze zdecydowali, że konieczna jest natychmiastowa operacja. Zabieg określono jako ratujący życie.

Sześciolatek spędził kilka tygodni w szpitalu, przeszedł chemioterapię i inne zabiegi. Gdy stan dziecka się poprawił, rodzice wnieśli do sądu pozew przeciw lekarzom z prywatnej przychodni, w której rodzice leczyli chłopca od trzech lat. W pozwie rodzice chłopca wskazywali m.in., że żaden ze specjalistów nie zlecił badań, tylko przepisywał leki.

Teraz Sąd Okręgowy we Wrocławiu zdecyduje, czy lekarze z przychodni popełnili błąd w sztuce, a jeśli tak, to czy powinni zapłacić dziecku zadośćuczynienie.

Więcej: www.gazeta.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum