Wraca sprawa mobbingu w Śląskiej Izbie Lekarskiej

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 02 stycznia 2019 10:22

Sprawa mobbingu, którego miał się dopuścić były prezes Śląskiej Izby Lekarskiej, zostanie powtórnie rozpatrzona przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej. Dzień po tym, jak decyzja w tej sprawie trafiła do ŚIL, obecny prezes izby zwolnił ostatnią z pracownic, która zeznawała, że mobbing był faktem.

Wraca sprawa mobbingu w Śląskiej Izbie Lekarskiej
Lekarze pełniący funkcje kierownicze powinni traktować swoich pracowników zgodnie z zasadami etyki Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

W trakcie procesu w sądzie pracy, który jeszcze trwa, zeznania składały inne pracownice izby, które także leczyły się psychiatrycznie z powodu relacji w pracy, a następnie zdecydowały się na odejście - informuje Gazeta Wyborcza.

Jednocześnie sprawa o mobbing toczyła się przed okręgowym rzecznikiem odpowiedzialności zawodowej (OROZ) w Poznaniu. Miał on zbadać, czy były prezes Jacek Kozakiewicz naruszył art. 53, który mówi, że „lekarze pełniący funkcje kierownicze powinni traktować swoich pracowników zgodnie z zasadami etyki”. Jak wskazuje Gazeta Wyborcza, tuż przed wyborami do władz Naczelnej Izby Lekarskiej, w których startował Kozakiewicz, postępowanie to zostało umorzone.

W uzasadnieniu dr Piotr Kopyra, który pełni obecnie funkcję OROZ, podał, że zakres pracy wykonywanej przez skarżącą na rzecz ŚIL był „nadto obszerny, a postępowanie ówczesnego prezesa nadto wymagające”. Prezes naruszył wprawdzie Kodeks pracy i brakowało mu empatii, „ale trudno w tym przypadku mówić o jednoznacznym wyczerpaniu znamion tak zwanego mobbingu”, a „ocena zachowań obu stron nie dała wystarczających podstaw do stwierdzenia, że prezes naruszył art. 53 Kodeksu etyki lekarskiej”.

Była rzeczniczka ŚIL złożyła zażalenie na to postanowienie. Pod koniec listopada okręgowy sąd lekarski przy Wielkopolskiej Izbie Lekarskiej zdecydował o uchyleniu postanowienia OROZ i przekazaniu go do dalszego prowadzenia.

W ocenie sądu postanowienie OROZ o umorzeniu sprawy „nie jest wyczerpująco i logicznie argumentowane” i jest przedwczesne. OROZ dopuścił się uchybień w procedurze, ponieważ dr Jacek Kozakiewicz miał w sprawie status świadka, a powinien mieć status obwinionego. Sąd zwraca też uwagę, że poza byłą rzeczniczką, która miała w sprawie status pokrzywdzonej, otrzymała go po złożeniu zeznań także inna pracownica ŚIL. Tymczasem OROZ nie zrobił nic w celu zweryfikowania jej zeznań, a w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu całkowicie pominął ten wątek.

Więcej: katowice.wyborcza.pl

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum