Wątpliwości wokół wykonywania ustawy o farmakologicznej kastracji pedofilów

Autor: Dziennik Gazeta Prawna, JJ/Rynek Zdrowia • • 10 grudnia 2009 17:27

Nie wiadomo, gdzie skazani za pedofilię mają być leczeni i skąd wziąć na to pieniądze.

– Wyliczenie kosztów będzie możliwe będzie dopiero po uzyskaniu zgody organów założycielskich ZOZ-ów na umieszczenie ich placówek w wykazie tych leczących pedofilię. Przygotowywane są trzy rozporządzenia wykonawcze do ustawy. Prace nad nimi są na wstępnym etapie, bowiem do momentu kiedy mają wejść w życie mamy jeszcze pół roku – mówi portalowi rynek zdrowia.pl rzecznik resortu zdrowia Piotr Olechno.

Zdaniem seksuologów, całkowite powodzenie leczenia pedofila będzie możliwe wtedy, gdy taka osoba nauczy się kontroli nad swymi zachowaniami. Taka terapia może trwać bardzo długo, nawet i 20 lat. Chemiczna kastracja nie likwiduje problemu, bo co prawda hamuje popęd seksualny, ale nie leczy z pedofilskich skłonności.

Jak mówi Dziennikowi Gazecie Prawnej Janusz Heitzmann z Kliniki Psychiatrii Sądowej w warszawskim Instytucie Psychiatrii i Neurologii, nawet po terapii farmakologicznej zmniejszającej popęd seksualny nie ma gwarancji, że człowiek leczony z powodu pedofilii nie skrzywdzi ponownie jakiegoś dziecka. Przypomina też, że aż 20 proc. teoretycznie wyleczonych osób ujawnia nawroty choroby.

Seksuolog prof. Maria Beisert na łamach dziennika stwierdza, że kastracja chemiczna to termin wyjątkowo niefortunny. Jej zdaniem politycy posługują się pojęciami, których nie rozumieją, wywołując śmiech każdego profesjonalisty. Tłumaczy, że kastracja kojarzy się z czymś nieodwracalnym, natomiast leki obniżające poziom testosteronu przestają działać dość szybko po ich odstawieniu.

Zdaniem ekspertów w przypadku pedofilii konieczne jest stałe monitorowanie osób, które dopuściły się przestępstw na tle seksualnym.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum