Warszawa: tylko kilka Niebieskich Kart z inicjatywy lekarzy i pielęgniarek

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 02 września 2015 17:48

3,5 tys. Niebieskich Kart założono w 2014 roku w Warszawie, tylko kilka z inicjatywy nauczycieli, lekarzy i pielęgniarek.

Warszawa: tylko kilka Niebieskich Kart z inicjatywy lekarzy i pielęgniarek
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

- A przecież to oni, mając styczność z dzieckiem, mogą zauważyć ślady przemocy - mówiła przewodnicząca Komitetu Ochrony Praw Dziecka Mirosława Kątna.
Komitet Ochrony Praw Dziecka miesięcznie odbiera około 220 sygnałów dotyczących przemocy, najwięcej z nich to zgłoszenia ws. przemocy domowej.

- Przemoc to sprawa nas wszystkich. Nie można tego problemu zamknąć w tzw. czterech ścianach. Musimy reagować - powiedziała Kątna w czasie środowej (2 września) konferencji prasowej.

Joanna Dolińska-Dobek ze stołecznego Biura Pomocy i Projektów Społecznych podkreślała, że z roku na rok odnotowuje się wzrost liczby zakładanych Niebieskich Kart.

- Wzrost nie oznacza jednak, że przemoc narasta, tylko więcej ludzi chce o niej mówić. Oni sami się zgłaszają i to już nie jest żaden wstyd przyznać się, że jest się ofiarą przemocy - mówiła.

Skutkiem przemocy domowej - tłumaczyła psycholog dr Aleksandra Piotrowska - są m.in. zaburzenia snu, brak łaknienia, niska samoocena. - Ludzie, którzy nie mają poczucia własnej wartości sami prowokują innych - pracodawców, partnerów życiowych, dzieci - aby ich poniżali - wyjaśniała.

- Trzeba obalić stereotyp, że tylko w rodzinach patologicznych występuje przemoc. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że nawet w tzw. porządnych rodzinach zdarza się to. Przemocy nie tylko doświadczają dzieci, ale też osoby dorosłe i w podeszłym wieku. Nie tylko kobiety, ale też mężczyźni. Każdy problem ma swoje imię, wiek i płeć - zaznaczała Kątna.

Jak podkreślali w czasie konferencji eksperci, przemoc w rodzinie dotyczy nie tylko bólu fizycznego i psychicznego, ale również utraty zaufania, poczucia niepewności, dezorientacji i strachu. Osoby doświadczające przemocy wciąż niewiele wiedzą na temat przysługujących im praw - mówili.

 Raporty z realizacji procedury NK pokazują wyraźną dysproporcję pomiędzy zaangażowaniem policjantów i pracowników socjalnych a pracowników oświaty i ochrony zdrowia. Ze sprawozdania MPiPS z realizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie za 2012 r. wynika, że na ponad 63,8 tys. procedur policja wszczęła 50,2 tys., pomoc społeczna - 10,2 tys., zaś przedstawiciele ochrony zdrowia - 491, a oświaty - ponad 1,4 tys.

Również raport z kontroli przeprowadzonej przez NIK w 2012 r. pokazuje, że najniższy odsetek Niebieskich Kart przesyłanych do zespołów interdyscyplinarnych stanowiły te pochodzące od przedstawicieli ochrony zdrowia. Tymczasem - jak wskazują specjaliści - lekarz może być pierwszą, a czasem jedyną osobą, która jest w stanie zauważyć symptomy przemocy.

- W rozmowach z nami przedstawiciele oświaty i służby zdrowia wskazywali np. na trudności w kontakcie z rodzicem, gdy podejrzewają, że dziecko doświadcza przemocy, a nie wiedzą, czy to rodzic je krzywdzi. Mówili także o trudnościach w rozpoznawaniu, co jest przemocą - mówiła w maju br. Renata Durda, kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" Instytutu Psychologii Zdrowia.

Takie algorytmy dla lekarzy i pielęgniarek już są. Opracowało je Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie. Pomagają rozpoznać symptomy mogące świadczyć o przemocy domowej oraz wskazują, jak zachować się w sytuacjach, gdy zachodzi podejrzenie, że pacjent lub uczeń może jej doświadczać. Wcześniej podobne kwestionariusze opracowano dla policjantów.

Liczne urazy w różnych fazach gojenia, ślady stosowania narzędzia - to sygnały, które mogą świadczyć, że pacjent jest ofiarą przemocy i powinny zaalarmować lekarzy.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum