Warszawa: miasto nie musi płacić zakonowi za "pogorszenie stanu budynku szpitala"

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 11 października 2013 18:48

Miasto Warszawa nie musi zapłacić Zgromadzeniu Zakonnemu Sióstr Elżbietanek prawie 660 tys. zł za rzekome pogorszenie stanu szpitala na Wierzbnie, odzyskanego przed laty przez ten zakon. Taką decyzję podjął w piątek, 11 października Sąd Okręgowy w Warszawie, uznając roszczenia sióstr za bezzasadne.

Warszawa: miasto nie musi płacić zakonowi za "pogorszenie stanu budynku szpitala"

Sprawa jest elementem trwającego już wiele lat sporu sądowego między zakonem a różnymi instytucjami państwowymi i samorządowymi. Chodzi w nim o szpital przy ul. Goszczyńskiego na warszawskim Wierzbnie.

Lecznica istniała od 1931 r. jako Szpital Sióstr Elżbietanek. Uległa niemal całkowitemu zniszczeniu w powstaniu warszawskim. Siostry odbudowały ją za pieniądze państwowe w zamian za dziesięcioletnią dzierżawę, ale już po roku od ponownego otwarcia placówki w 1948 r. została ona upaństwowiona. 

W III RP siostry odzyskały prawa do szpitala, ale nie mogły porozumieć się z miastem co do czynszu i innych spraw. W rezultacie w 2006 r. szpital zniknął z mapy miasta. Otwarto go niedawno jako niepubliczną placówkę, a zakon sądzi się z miastem o zapłatę kwoty, na jaką wyliczył pogorszenie wartości budynku w okresie, gdy zarządzało nim miasto. W procesie zapadały już wyroki różnych instancji; sprawa nie jest jeszcze prawomocnie zakończona. 

W piątek Sąd Okręgowy w Warszawie rozstrzygnął powództwo złożone przez zakon przeciwko Miastu Stołecznemu Warszawa w części dotyczącej zapłaty ponad 594 tys. zł za pogorszenie stanu obiektu w okresie między lutym 2003 r. a czerwcem 2006 r. Siostry twierdziły, że miasto zarządzając budynkiem nie dokonało wymaganych remontów i napraw, które kosztowałyby właśnie prawie 600 tys. zł. Sąd oddalił powództwo. 

Sędzia Bernard Chrzan uzasadniając ten wyrok przypomniał, że sąd w procesie miał obowiązek powołać biegłego od budownictwa, który stwierdziłby, czy stan rzeczywiście uległ pogorszeniu w okresie 2003-06 r. - Obaj biegli powołani w sprawie uznali, że nie są w stanie wypowiedzieć się na ten temat, bo w aktach sprawy brak jest dokumentacji - podkreślił sędzia. 

Jak mówił, na podstawie zebranych dowodów można stwierdzić, że zakon - jako właściciel budynku - zaniedbał swe obowiązki wynikające z Prawa budowlanego, bo nie przedłożył, a być może także nie prowadził dokumentacji remontowej, w tym książki budowy, które mogłyby uzasadniać ich roszczenie. Inne przedłożone przez zakon dokumenty sąd uznał za nieprzydatne.

- Protokół zdawczo-odbiorczy z 2006 r., gdy przekazywano budynek miastu, był zbyt ogólny - mówił sędzia Chrzan. Jak podkreślił, z analizy zgromadzonych dowodów wynika wręcz wniosek, że w 2003 r. - gdy miasto przejmowało zarządzanie szpitalem - budynek wymagał remontu, a w 2006 r. - gdy oddawał je siostrom - stan budynku był dobry. 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum