WP: firma wiceministra sportu miała obiecywać leczenie raka bez dowodów na skuteczność terapii. Polityk zaprzecza

Autorzy: PAP; oprac. KM • Źródło: WP, PAP25 listopada 2021 12:48

Wirtualna Polska miała dotrzeć do informacji, jakoby firma wiceministra sportu Łukasza Mejzy miała obiecywać leczenie m.in. stwardnienia rozsianego i Alzheimera za 80 tys. dolarów amerykańskich mimo braku potwierdzenia medycznego na stosowaną metodę. Teraz Mejza zapowiada postępowania sądowe. Podjął kroki prawne celem ochrony jego dobrego imienia i reputacji, o czym poinformował na Twitterze.

Mejza zapowiada podjęcie kroków prawnych, by chronić swoje dobre imię. Fot. Shutterstock
  • W środę Wirtualna Polska napisała, że firma Mejzy obiecywała leczyć umierających na raka i stwardnienie rozsiane, chorych na Alzheimera, Parkinsona oraz inne nieuleczalne przypadłości
  • Mejza miał osobiście przekonywać rodziców chorych dzieci, że wyleczy terapia oferowana przez jego firmę. Cena wyjściowa to 80 tys. dolarów
  • Jak zaznacza WP metoda, którą zachwalał, nie ma medycznego potwierdzenia
  • Polityk zaprzecza. - Podjąłem kroki prawne mające na celu ochronę mojego dobrego imienia - oświadczył Łukasz Mejza

WP: Firma miała oferować leczenie SM i Alzheimera za 80 tys. USD

Jak podała Wirtualna Polska, spółka Łukasza Mejzy miała obiecywać ciężko chorym leczenie w Ameryce Północnej lub wsparcie medyczne po zabiegu. Według autorów doniesień polityk miał osobiście jeździć i przekonywać rodziców chorych dzieci, że wyleczy je terapia oferowana przez firmę ministra.

Według WP Mejza wciąż jest prezesem spółki. Ponadto spółka miała się też zajmować organizowaniem w Polsce terapii "pluripotencjalnymi komórkami macierzystymi".

Dziennikarze WP twierdzą, że dotarli do ludzi, których dzieciom obiecywano pomoc. Według nich Mejza miał osobiście z towarzyszeniem partnera biznesowego szukać chętnych do skorzystania z terapii.

"W naganianiu klientów do Vinvi NeoClinic miała pomóc siatka 21 stowarzyszeń, które między 16 stycznia a 17 marca 2020 r. zarejestrowali asystenci społeczni Mejzy: Paweł Ciołka oraz Jakub Zgoła" - pisze WP.

Serwis twierdzi, że ma m.in. dowody na to, jakoby zdesperowani rodzice chorych dzieci mieli podpisywać umowy ze stowarzyszeniami i przekazywać im prawa do prowadzenia zbiórek pieniędzy na leczenie, a dziś zostali z nieopłaconymi rachunkami za leczenie, którego nie było.

Wcześniej Wirtualna Polska podawała, że Mejza handlował maseczkami bez medycznych atestów.

Wiceminister zapowiada postępowanie sądowe

"Treść artykułu będzie przedmiotem postępowań sądowych. Niezwłocznie po jego publikacji podjąłem kroki prawne mające na celu ochronę mojego dobrego imienia i reputacji. O szczegółach będę informować w najbliższym czasie" - podał Mejza na Twitterze w środę.

Ocenił publikację jako "kolejny nierzetelny atak na jego wizerunek i dobre imię". "Ukazanie się tych artykułów wiążę z faktem, iż w krótkim czasie przed ich opublikowaniem odrzuciłem propozycje opuszczenia obozu rządowego i przejścia do opozycji. Takich propozycji zasilenia obozu totalnej opozycji od złożenia ślubowania poselskiego otrzymałem kilka, zawsze odmawiałem. Jednakże w przypadku wcześniejszych propozycji stawką nie było utrzymanie większości rządowej, stąd brutalność i bezwzględność obecnych ataków" - poinformował Mejza.

"O intencjach autora dwóch kluczowych ataków na mnie świadczy jego wpis w jednym z portali społecznościowych opublikowany w dniu, w którym zostałem członkiem rządu" - kontynuował wiceminister.

"Nie zarobiliśmy złotówki na działalności opisanej w artykule"

Mejza oznajmił, że ani on, ani spółka Vinci NeoClinic sp. z o.o. nie wystawili "ani jednej faktury i nie zarobili złotówki na działalności opisanej w artykule". Jak pisał wiceminister, "spółka nigdy nie zamierzała prowadzić i nie prowadziła działalności medycznej. Przedmiotem jej działalności miało być prowadzenie biura turystyki medycznej. Autorzy materiału mogli z łatwością potwierdzić tę informację w publicznych rejestrach zawierających dane spółki".

Wiceminister dodał, że propozycję powołania spółki Vinci NeoClinic, a następnie rozszerzenia jej działalności złożyła mu osoba, która - jak twierdzi polityk - skutecznie skorzystała z terapii leczenia komórkami macierzystymi, mimo że lekarze zdiagnozowali ją jako śmiertelnie chorą.

"Po powzięciu informacji o wątpliwościach natury medycznej i moralnej dotyczących tej terapii, natychmiast wycofałem się z działalności firmy. W związku z tym nie tylko nie odniosłem najmniejszych korzyści majątkowych, ale poniosłem koszty finansowe. Zainwestowane środki potraktowałem jako własne straty. Nigdy, wbrew tezom autorów artykułu, nie rozmawiałem ani nie kontaktowałem się w żaden sposób z wymienioną w tekście p. Pauliną Materną" - zaznaczył polityk.

Zdaniem Mejzy autorzy nie dali mu możliwości odniesienia do tez zawartych w artykule. Sam materiał ukazał się kilkanaście godzin po otrzymaniu pytań "mimo jasnej, pisemnej deklaracji, że na wszystkie pytania odpowie w ciągu dwóch dni". Polityk nie chce udzielać dodatkowych komentarzy i kieruje zainteresowanych do kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum