×
Subskrybuj newsletter
rynekzdrowia.pl
Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.
Podaj poprawny adres e-mail
  • Musisz zaznaczyć to pole

W tych sytuacjach NFZ nie zapłaci za sanatorium. Rachunek dostanie kuracjusz

Autor: oprac. MCD • Źródło: Rynek Zdrowia, Prawo.pl02 maja 2023 12:55

Kuracjusz, który przerwie leczenie uzdrowiskowe, musi zapłacić dodatkowo za dni, w których go nie będzie. - Sanatoria bronią się przed dowolnym skracaniem turnusów, bo za puste miejsca nikt nie płaci - mówi w rozmowie z portalem Prawo.pl dr n. med. Waldemar Krupa, prezes Izby Gospodarczej Uzdrowiska Polskie.

W tych sytuacjach NFZ nie zapłaci za sanatorium. Rachunek dostanie kuracjusz
Sanatoria zastrzegają sobie w regulaminach, że za rezygnację z leczenia przed zakończeniem turnusu, zapłacić ma kuracjusz Fot. Shutterstock
  • Sanatoria zastrzegają sobie w regulaminach, że za rezygnację z leczenia przed zakończeniem turnusu, zapłacić ma kuracjusz
  • Skrócenie pobytu o tydzień kosztować może nawet ponad tysiąc złotych 
  • NFZ uznaje rezygnację i zwrot potwierdzonego skierowania na leczenie uzdrowiskowe za zasadne w szczególnych przypadkach
  • Zdaniem dr Jerzego Gryglewicza, eksperta Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie, lecznictwo uzdrowiskowe jest obecnie nieefektywne. - Pacjenci powinni być kierowani na turnusy bezpośrednio po pobycie w szpitalu - podkreśla

Lecznictwo uzdrowiskowe. Niefrasobliwy kuracjusz dopłaca dodatkowo do sanatorium

O ile zabiegi w sanatorium są w całości refundowane, to koszty wyżywienia i zakwaterowania ponosi także pacjent. Narodowy Fundusz Zdrowia, kierując na leczenie sanatoryjne, dopłaca częściowo do pobytu i kuracji na zasadach określonych w kontraktach. Płaci jednak jedynie za faktyczne leczenie i czas pobytu kuracjusza. Jeżeli ten przerwie pobyt wcześniej, za niewykorzystane dni placówka nie otrzyma pieniędzy z NFZ. Sanatoria zastrzegają więc w swoich regulaminach, że za niewykorzystany czas, zapłacić ma kuracjusz. Zarówno jeśli rozpocznie leczenie z opóźnieniem, jak i przerwie je wcześniej. 

Na kwestię  tę zwrócił uwagę serwis Prawo.pl. Jak tłumaczy w rozmowie z dziennikarką portalu dr n. med. Waldemar Krupa, sanatoria bronią się w ten sposób przed dowolnym skracaniem turnusów. 

Sanatorium Nida-Zdrój w Busku-Zdroju za późniejszy przyjazd na turnus i wcześniejsze opuszczenie go pobiera 150 zł za dzień. Kto zatem zechce wyjechać na tydzień przed terminem, zapłaci 1 050 zł. 

Uzdrowisko w Lądku Zdroju wyjaśnia, że NFZ uznaje rezygnację i zwrot potwierdzonego skierowania na leczenie uzdrowiskowe za zasadne w szczególnych udokumentowanych przypadkach. Dzieje się tak, jeżeli nie zajdą okoliczności losowe uzasadniające konieczność wcześniejszego wyjazdu. Skrócić turnus można z powodu:

  • własnej choroby, która uniemożliwia kontynuowanie pobytu,
  • choroby lub śmierci członka najbliższej rodziny i osoby pozostającej pod opieką kuracjusza,
  • przyczyn leżących po stronie sanatorium.

Piotr Kalinowski z Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ wyjaśnia na łamach portalu, że zwolnić pacjenta z kontynuowania leczenia - np. ze względów medycznych - może lekarz opiekujący się nim w zakładzie lecznictwa uzdrowiskowego.

- W innym przypadku możliwość pobierania opłaty przez zakłady lecznictwa uzdrowiskowego za wcześniejszy wyjazd lub późniejszy przyjazd regulowana jest przez zapisy regulaminów wewnętrznych - tłumaczy.

Pacjenci na konieczność płacenia sanatoriom za przerwanie leczenia raczej się nie skarżą. W 2023 roku do Rzecznika Praw Pacjenta wpłynęły cztery  zapytania, w 2022 r. -18, a w 2021 r. - 14.

Z ustaleń Prawo.pl wynika, że kuracjusze są raczej zmobilizowani, aby turnus finansowany przez NFZ dokończyć.  

- Kilka lat temu kierowałem zespołem, który badał realizację świadczeń w uzdrowiskach. Frekwencja na turnusach współfinasowanych przez Fundusz była bardzo wysoka - opowiada w rozmowie portalem dr Jegrzy Gryglewicz, ekspert z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

Większy problem dodatkowe opłaty stanowiły w odniesieniu do turnusów, na które kieruje Zakład Ubezpieczeń Społecznych. ZUS na leczenie uzdrowiskowe kieruje z zasady osoby, które ubiegają się o rentę. Chodzi o to, aby utrzymać ich na rynku pracy. - Część z tych osób chciałoby od razu otrzymać rentę i wcale nie chce się rehabilitować - przyznaje dr Gryglewicz. 

Lecznictwo uzdrowiskowe wymaga reformy. "Efekty osiąga się we wczesnej rehabilitacji"

Pacjenci i niektórzy zarządzający sanatoriami wskazują także, że turnusy mogłyby być krótsze. Obecnie wynoszą 21 dni, w efekcie pracujący często nie mogą sobie pozwolić na tak długą przerwę w pracy. Z drugiej strony, turnus to nie wczasy, a eksperci uważają, że rehabilitacja jest najbardziej efektywna, kiedy trwa, tak jak miało to miejsce w przeszłości, 28 dni. 

Dr Gryglewicz przyznał na łamach Prawo.pl, że obecnie lecznictwo uzdrowiskowe w Polsce jest nieefektywne i wymaga zreformowania. 

- Największym zainteresowaniem cieszą się sanatoria nadmorskie i wyjazdy na turnusy w sezonach wiosennych i letnich, gdy jest ciepło. To o czymś świadczy. Często o tym, że sanatoria nie są ofertą dla osób wymagających intensywnej rehabilitacji, ale dla osób w dobrej kondycji, które liczą na ciekawe towarzystwo i dobrą pogodę - tłumaczy.  

Zdaniem eksperta pacjenci powinni być kierowani na turnusy rehabilitacyjne bezpośrednio po pobycie w szpitalu. - Otrzymaliby wczesne wsparcie w powrocie do zdrowia. Na przykład dobre efekty osiąga się we wczesnej  rehabilitacji pacjentów po udarze mózgu zapobiegając niepełnosprawności i zmniejszając ryzyko wystąpienia depresji - podkreśla dr Gryglewicz.

Programu rehabilitacji doczekały się co prawda pacjentki po mastektomii, ale kolejki wynoszą nawet po... kilka lat. Dr Gryglewicz tłumaczy, że w dyskusjach nad reformą lecznictwa uzdrowiskowego przewijał się postulat, aby powstały podobne programy rehabilitacyjne także dla innych problemów zdrowotnych  i kierować pacjentów z określonymi schorzeniami do sanatoriów, które mają dostosowany dla nich programem leczenia. - Propozycja jednak póki co nie przebiła się - przyznaje dr Jerzy Gryglewicz.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze