W tych krajach ważniejsze jest naprawienie szkody, niż wskazanie winnego lekarza

Autor: Ryszard Rotaub • Źródło: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia07 sierpnia 2022 17:00

Funkcjonują dwa modele dochodzenia roszczeń przez osoby poszkodowane w wyniku błędów medycznych. Pierwszy, dominujący na świecie, oparty jest o przesłankę winy, skupia się na wskazaniu sprawcy i wymierzeniu mu kary. Drugim modelem jest no-fault (bez winy). Nie szuka się winnego, wystarczy udowodnić, że miało miejsce zdarzenie niepożądane, że chory poniósł szkodę, za którą należy mu wypłacić odszkodowanie.

W tych krajach ważniejsze jest naprawienie szkody, niż wskazanie winnego lekarza
System no-fault polega na pozasądowym kompensowaniu szkód wyrządzonych pacjentowi Fot. Shutterstock
  • Lekarze opowiadają się za wprowadzeniem w Polsce systemu no-fault (bez winy) i wskazują na Szwecję jako kraj, z którego powinniśmy brać przykład. Przed Szwecją była jednak Nowa Zelandia, w której pacjenci narzekają na przewlekłość rozpatrywania skarg
  • W pragmatycznych społeczeństwach krajów skandynawskich przeważył pogląd, że bardziej opłacalne niż dowodzenie winy jest skupienie się na naprawieniu szkody wyrządzonej pacjentowi
  • W Stanach Zjednoczonych na procesach o błędy medyczne najwięcej zyskiwali prawnicy, a nie pacjenci. Dlatego w kilku stanach wprowadzono system no-fault

Nowa Zelandia była pierwsza

Środowisko lekarzy opowiada się za wprowadzeniem w Polsce systemu no-fault i wskazuje na Szwecję jako kraj, z którego powinniśmy brać przykład. Przy okazji Naczelna Izba Lekarska wyjaśnia, że wbrew obiegowej opinii no-fault nie należy kojarzyć z całkowitym brakiem odpowiedzialności karnej. NIL podkreśla, że w tym modelu odpowiedzialność cywilna i zawodowa zostaje zachowana.

Jednak to nie Szwecja, ale Nowa Zelandia była pierwszym państwem, które wprowadziło odpowiedzialność bez winy (w 1974 r.). Szwecja zrobiła to rok później w ramach umowy pomiędzy administracją regionalną a konsorcjum towarzystw ubezpieczeniowych (1 stycznia 1997 r. system usankcjonowano w formie ustawy). Usprawnił on wypłatę odszkodowań poszkodowanym chorym za szkody poniesione w trakcie leczenia. Dlatego za Szwecją poszły inne kraje skandynawskie: Finlandia (1978 r.), Norwegia (1988 r.), Dania (1992 r.) i Islandia (2000 r.).

W literaturze przedmiotu model odpowiedzialności bez winy nazywany jest nordyckim lub skandynawskim. Jego fundamentalną zasadą jest wyeliminowanie winy z katalogu przesłanek naprawienia szkód doznanych w związku z leczeniem.

W Nowej Zelandii kwestie związane z prawami pacjenta i odpowiedzialnością lekarzy określone zostały w Kodeksie praw konsumentów. Zawarte w nim regulacje dotyczą wszystkich podmiotów świadczących usługi zdrowotne: lekarzy, placówek ochrony zdrowia, specjalistycznych klinik, szpitali, a nawet tradycyjnych uzdrowicieli oraz opiekunów zdrowia, nawet jeżeli świadczyli usługi pro bono.

Skargi dotyczące naruszenia Kodeksu rozpatrywane są przez komisarza ds. zdrowia i niepełnosprawności. Procedura, według której analizowane są skargi, oparta jest w zdecydowanej większości o dwa etapy postepowań. Pierwszy to zbadanie czy rzeczywiście doszło do naruszenia regulacji kodeksowych, drugi to mediacja.

„System ten jest również daleki od ideału. Coraz więcej skarg odnosi się do przewlekłości postępowania przed komisarzem ds. zdrowia i niepełnosprawności. Ponadto wskazuje się, iż system ten nazbyt faworyzuje pacjentów” - zauważa dr nauk prawnych Daria Bieńkowska, adiunkt w Katedrze Socjologii i Politologii Akademii Pomorskiej w Słupsku, w pracy „Kryzys tradycyjnych reżimów odpowiedzialności prawnej lekarza w polskim systemie prawnym”.

Za przykładem Szwecji

Szwecja uchodzi za modelowy przykład zapewnienia kompensacji szkód w ramach systemu bez winy. „Dla ustalenia prawa do odszkodowania nie jest wymagane udowodnienie winy lub zaniedbania” - czytamy w Informacji o wynikach kontroli NIK pt. „Pozasądowe dochodzenie roszczeń przez pacjentów”. Jak wyjaśniono, odszkodowanie należy się pacjentowi, jeżeli w optymalnych warunkach i okolicznościach można było uniknąć szkody. Standard ten określa się mianem „zasady doświadczonego specjalisty” i wynika z dążenia do zapewnienia pacjentowi najwyższych dostępnych standardów opieki.

Odszkodowania finansowane są ze składek przekazywanych przez władze lokalne do instytucji (spółki) Patientforsakringsforeningen (PFF), która zarządza systemem. Wszystkie osoby oraz organy prowadzące działalność leczniczą muszą posiadać „ubezpieczenie pacjenta”, z którego wypłacane są odszkodowania za szkody medyczne.

W Norwegii, podobnie jak w Szwecji, tworzenie systemu pozasądowego dochodzenia roszczeń zaczęło się nie od odgórnej ustawy, ale od oddolnej inicjatywy publicznych szpitali i lokalnej administracji (lata od 1988 do 1992). Dopiero od 2003 r. system był regulowany ustawowo poprzez powołanie Norweskiego System Odszkodowań dla Pacjentów (NPE). Jest to niezależna publiczna instytucja, której zadaniem jest rozpatrywanie roszczeń pacjentów. Koszty funkcjonowania NPE oraz odszkodowań pokrywane są ze składek szpitali oraz władz lokalnych zarządzających szpitalami.

„Odpowiedzialność odszkodowawczą rodzą następujące zdarzenia: błąd medyczny lub zaniechanie leczenia, zarówno w trakcie leczenia jak i diagnostyki, a powstały uraz jest szczególnie ciężki lub nieoczekiwany i nie jest skutkiem ryzyka, które pacjent był zobowiązany z góry przyjąć” – czytamy w opracowaniu NIK.

W Finlandii system no-fault polega na pozasądowym kompensowaniu szkód wyrządzonych pacjentowi w związku z leczeniem, transportem, niewłaściwym podaniem leków, niesprawnym sprzętem medycznym, zakażeniem, pożarem lub innym nieprzewidywalnym zdarzeniem. Kompensacja należy się za utratę dochodów, trwałe kalectwo, trwałą szkodę kosmetyczną, tymczasową niezdolność związaną z odczuwaniem bólu, a także za zgon pacjenta. Może być przyznana także najbliższym poszkodowanego.

Natalia Katarzyna Kowalonek w pracy dyplomowej „Fiński system kompensacji szkód z tytułu zdarzeń medycznych” (opiekun pracy prof. dr hab. Eugeniusz Kowalewski, Uniwersytet Mikołaja Kopernika) zwraca uwagę, że Ustawa Patient Injuries Act (PIA) nie wyłącza możliwości dochodzenia roszczeń według reżimów innych ustaw, np. ustawy o deliktach, „jednak zdarza się to niezwykle rzadko”. Zaznacza, że „także w tym systemie istnieje możliwość pociągnięcia szpitala lub danego lekarza do odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę, w postaci wytoczenia powództwa cywilnego, środków dyscyplinarnych i sankcji nakładanych przez organy nadzoru”.

Nie wszędzie jest wina i kara

Wprowadzenie systemu no-fault nigdzie nie było łatwe, bo zawsze wiązało się z odstąpieniem od ugruntowanej zasady, że winie musi towarzyszyć kara.

„To nie jest oczywisty koncept. Bo ludziom często się wydaje, że jeżeli na lekarzy, którzy popełnią błąd, nałoży się kary, tych błędów będzie mniej, gdyż medycy będą bardziej uważać. Nic bardziej mylnego” - tłumaczył jakiś czas temu OKO.press dr Stanisław Górski z Collegium Medicum UJ.

W pragmatycznych społeczeństwach krajów skandynawskich przeważył pogląd, że bardziej opłacalne niż dowodzenie winy jest skupienie się na naprawieniu szkody wyrządzonej pacjentowi.

Najbardziej wyrazistym przykładem zmiany podejścia do błędów medycznych i dokonującego się mentalnego przełomu są także Stany Zjednoczone - państwo o znacznie wyższej ilości sporów z zakresu nadużyć medycznych niż w innych krajach. W USA dużą część uzyskanej sądownie rekompensaty pochłaniają koszty i wynagrodzenia pełnomocników. W rezultacie pacjent, pomimo wygrania sprawy, nie otrzymywał pełnego wyrównania poniesionych szkód. Na procesach o błędy medyczne najwięcej zyskiwali prawnicy, a nie pacjenci. Dlatego w kilku stanach wprowadzono system no-fault.

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum