Uważa, że Więzienna Służba Zdrowia zawiniła i teraz chce 1,5 mln zł odszkodowania

Autor: BE/Rynek Zdrowia • • 11 września 2008 07:29

Tyle i dodatkowo co miesiąc renty w wysokości 3 tys. zł płaconej przez skarb państwa chce 51-letni recydywista, ostatnio więzień Zakładu Karnego w Wołowie, Henryk J. Uważa, że przebywając za kratkami przez 32 lata podupadł na zdrowiu nie z własnej winy i na dodatek był źle leczony.

Prawnicy nie są zaskoczeni; sądy mogą otrzymywać teraz coraz więcej pozwów z takimi żądaniami, bo skazani – jako osoby pozostające bez stałego źródła utrzymania – nie muszą ponosić kosztów sądowych.

W 2003 roku lekarze zdiagnozowali u niego tzw. chorobę Reino, czyli niedokrwienie rąk i nóg – podaje wrocławski dodatek „Gazety Wybiorczej” . Kryminalista skarży się sądowi, że zmuszony był do wegetacji w zimnych i wilgotnych celach, lekarze – kiedy zgłaszał się do nich – odsyłali go z kwitkiem, nazywając więźnia symulantem, co z kolei przekładało się na traktowanie skazanego przez funkcjonariuszy Służby Więziennej. Henryk J. ubolewa nad tym, że dostawał mniej leków niż powinien, bo lekarze więzienni tłumaczą to tym, iż Więzienna Służba Zdrowia ma ograniczone fundusze na zakup leków.

Bo nabawił się bezpłodności
Dotychczas więźniowie najczęściej skarżyli się (w sądach) na ciasnotę w celach. Z początkiem roku w sądach złożyli on pół tysiąca pozwów przeciwko skarbowi państwa (reprezentuje go dyrektor zakładu karnego, w którym aktualnie przebywa powód). W kilku przypadkach sąd przyznał skarżącym niewielkie (od 1000 do 4000 zł) odszkodowania.

Takiej sumy, jakiej domaga się Henryk J. nikt ze skazanych nie żądał. Zdaniem prawników sądy mogą otrzymywać teraz coraz więcej pozwów z takimi żądaniami, bo skazani – jako osoby pozostające bez stałego źródła utrzymania – nie muszą ponosić kosztów sądowych.

W przeszłości do polskich sądów wpłynęły równie kuriozalne pozwy. Oto w 2007 r. b. więzień ZK Czarne pozował skarb państwa o odszkodowanie za to, że odsiadując wyrok w kryminale, nabawił się tam... bezpłodności, bo skazany obsługiwał maszynę wibracyjną!

Lekarzy nie przybywa
Kondycja Więziennej Służby Zdrowia jest pochodną sytuacji w całym systemie ochrony zdrowia. „Rynek Zdrowia” pisał o tym szeroko w czerwcu 2007 r. W systemie penitencjarnym funkcjonuje 13 szpitali więziennych, w których można hospitalizować jednorazowo nieco ponad tysiąc pacjentów.

W 2007 r. WSZ zatrudniała 318 lekarzy na pełnych etatach, 933 – na częściowych oraz 859 pielęgniarek (wyłącznie na pełnych etatach). W 2007 r. na leki wydano 13,1 mln zł (o 3 mln mniej niż w 2006). Na usługi medyczne – 5,9 (7,45 – 2006 r.), a na zakup sprzętu medycznego około 5 milionów (bez zmian w stosunku do roku 2006).

– Są dwie grupy chorych. Jedna: ci, którzy nie udają i w niej są osoby zdrowe i chore. I jest druga grupa: udający chorobę. I w niej są zdrowi i chorzy. W grupie drugiej jedni są całkowicie zdrowi i symulują różne choroby. Drudzy natomiast udają, że mają cięższą chorobę niż mają ją w rzeczywistości – wyjaśnia dr n med. Mariusz Karmoliński, dyrektor szpitala więziennego przy Areszcie Śledczym w Bytomiu. – W tej populacji ludzi choroba albo inna ułomność jest poczytywana za szansę na opuszczenie zakładu karnego, czy aresztu śledczego, widząc w tym możliwość nawet uzyskania przerwy w karze na czas leczenia. Więc nas nie dziwi, że jak ktoś ma mały pryszczyk, to uważa, że to rak. Zatem ze wszystkim się zgłaszają. Z tym, co jest chorobą, co mogłoby być chorobą, co się wydaje, że jest chorobą.

Skąd skargi i żądania odszkodowania za „utracone zdrowie” w więzieniach? Dodajmy, że połowa wszystkich skarg dotyczy więziennej służby zdrowia.Skazani są doskonale obeznani w prawie. Osadzony ma zagwarantowane konstytucyjne prawo do bezpłatnych świadczeń medycznych – finansowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości – w kodeksie karnym wykonawczym, choć obywatel na wolności nie ma ich zagwarantowanych. I w tu jest pies pogrzebany...

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum