PAP/Rynek Zdrowia | 23-07-2015 12:08

Ustawa o uzgodnieniu płci: przepisy już nie nakazują pozywania rodziców

Ustawa o uzgodnieniu płci wprowadza brakujące w prawodawstwie standardy i procedury - ocenia Dorota Pudzianowska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Ustawa o uzgodnieniu płci wprowadza brakujące w prawodawstwie standardy

Przyjęta przez Sejm w czwartek (23 lipca) ustawa określa procedury związane z uzgodnieniem płci. Odnosi się do osób, których tożsamość płciowa różni się od ich płci wpisanej do aktu urodzenia. Nie dotyka kwestii medycznych, dotyczy wyłącznie procedur prawnych. Jej głównym celem jest ich uproszczenie i zlikwidowanie obowiązującego obecnie w tego typu sprawach trybu procesowego, z powództwa przeciwko własnym rodzicom.

Pierwotna wersja projektu różniła się w pewnym zakresie od tej przyjętej przez posłów. W trakcie prac projekt został "okrojony do kwestii, które nie budzą kontrowersji".

- Założenie było takie, by ta ustawa regulowała jedynie kwestie prawne. To zwiększało szansę, by taką spójną regulację szybko przyjąć  - podkreśliła Pudzianowska, która brała udział w posiedzeniach sejmowych komisji pracujących nad projektem.

Według niej ustawa jest dobra, bo procedura uzgodnienia płci do tej pory była nieuregulowana. "Mieliśmy do czynienia z pewnym kuriozum w polskim prawie. Sądy - z braku uregulowania tej kwestii przez ustawodawcę - opierały się na precedensach i orzeczeniach Sądu Najwyższego" - powiedziała.

Za "nieludzki" uznała przepis, który nakazywał osobom uzgadniającym płeć pozywanie do sądu rodziców.

- Taka sytuacja była absolutnie nie do zniesienia psychologicznie. Już sama decyzja, by wystąpić do sądu o uzgodnienie płci była bolesna z uwagi na relacje osobiste, a co dopiero konieczność pozywania rodziców. Ustawa to zmienia i to jest bardzo ważne - zaznaczyła Pudzianowska.

- Te sprawy wypadało uregulować, by postępowanie było jedno, procedury jasne i przewidywalne, np. by osoba, która chce uzgodnić płeć wiedziała, ilu i jakich opinii specjalistów się wymaga- powiedziała. Dodała, że regulacja tej tematyki to standard strasburski.

Jednocześnie Pudzianowska zwróciła uwagę, że z ustawy wypadł zapis zabezpieczający dzieci interpłciowe przed interwencjami medycznymi tuż po urodzeniu, bo uznano, że w tej ustawie kwestie medycznie nie będą regulowane. Przypomniała, że w czasie prac parlamentarnych pojawiły się kontrowersje przy ustalaniu, czy dopuścić uzgodnienie płci od 13 lat, czy od pełnoletności.

- To kwestia wyważenia argumentów; około 13 roku życia następują zmiany hormonalne i wtedy ingerencja hormonalna przynosi dobre efekty. Ale przeważyły argumenty, by świadomie podejmować decyzję o płci - powiedziała Pudzianowska.

W myśl projektu wniosek o uzgodnienie płci może złożyć osoba, która ma pełną zdolność do czynności prawnych i nie pozostaje w związku małżeńskim. Dołącza się do niego m.in. orzeczenie wydane przez dwóch lekarzy ze specjalizacją w psychiatrii lub seksuologii. Sprawy dotyczące uzgodnienia płci będą rozpatrywane w trybie sądowym nieprocesowym.

Projekt przewiduje, że do rozpatrywania spraw o uzgodnienie płci uprawniony będzie tylko jeden sąd w kraju - Sąd Okręgowy w Łodzi. Wybrano go ze względu na fakt, że rozpatruje on podobne sprawy od lat i szybko podejmuje decyzje. Skierowanie wszystkich tego typu spraw - a jest ich około 40 rocznie - do jednego sądu daje mu szansę na wyspecjalizowanie się w nich.

Prawomocne postanowienie sądu o uzgodnieniu płci stanowić będzie podstawę do wydania nowego aktu urodzenia oraz zmiany imion i nazwiska, wydania nowego aktu urodzenia, nowego numeru PESEL, dowodu osobistego oraz do zmiany imienia i nazwiska. Nie będzie to jednak naruszać stosunków prawnych między wnioskodawcą i osobami trzecimi, w szczególności jego rodzicami, a także jego dziećmi.