Ustawa o jawności życia publicznego spowoduje, że dyrektorzy szpitali będą pod specjalnym nadzorem

Autor: Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia • • 27 kwietnia 2018 05:55

Uzasadnienie ustawy o jawności życia publicznego, która ma wprowadzić m.in. rozwiązania antykorupcyjne, wskazuje, że dzięki niej wzmocniona zostanie kontrola władzy publicznej i osób ją sprawujących, co przyczyni się do lepszej efektywności zarządzania. - Przy takim projekcie może być to jednak przeciwskuteczne - wskazują eksperci.

FOT. Fotolia

Założenia do projektu minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński razem ze swoim zastępcą Maciejem Wąsikiem przedstawili już 24 października ub.r. Chcieli wtedy, żeby ustawa weszła w życiu w 2018 r. Po serii negatywnych opinii w trakcie konsultacji, siłą rzeczy prace nad projektem stopniowo się przesuwały. Jego obecna wersja pochodzi z 8 stycznia br.

Całe środowisko prawnicze nie ma jednak wątpliwości, że ta ustawa wejdzie życie. Pytanie jeszcze -kiedy? Tym razem mówi się, że być może będzie to 1 lipca br.

- Aktualnie prace nad projektem ustawy o jawności życia publicznego znajdują się na etapie konsultacji rządowych. W chwili obecnej nie został wyznaczony nowy termin wejścia w życie ustawy o jawności życia publicznego - poinformował powściągliwie Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb.

Nowe przepisy oznaczają duże zmiany dla dyrektorów szpitali. Po pierwsze, będą musieli wdrożyć obowiązkowe rozwiązania antykorupcyjne.

- Dyrektor szpitala będzie ponosił osobistą odpowiedzialność za to, żeby te regulacje były wdrożone, aby były efektywne i nie były pozorne. Nigdzie jednak w ustawie nie zostało wyjaśnione, co to znaczy efektywne i pozorne - powiedziała Anna Partyka-Opiela, Senior Associate z kancelarii DZP.

Więcej biurokracji, mniej na leczenie
Jakie to rozwiązania? Kodeks antykorupcyjny podpisany przez wszystkich pracowników, współpracowników i kontrahentów; przeszkolenie wszystkich pracowników; zidentyfikowanie stanowisk szczególnie narażonych na korupcję; rejestrowanie otrzymanych upominków itd.

- Dyrektorzy sobie z tym poradzą, natomiast na pewno podwyższy to koszty funkcjonowania szpitali. Trzeba będzie zatrudnić dodatkowy personel administracyjny do prowadzenia tych rejestrów - oczywiście nikt nam na to środków nie da. W związku z tym jeszcze więcej pieniędzy będzie przeznaczonych na administrację, a mniej na leczenie - komentuje prof. Piotr Kuna, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 UM w Łodzi.

Jeżeli osobie zatrudnionej w szpitalu zostaną postawione zarzuty popełnienia przestępstwa o charakterze korupcyjnym, szef CBA wszczyna kontrolę w placówce.

- CBA kontroluje szpitalny system antykorupcyjny, a jeśli stwierdza, że jest pozorny i nieefektywny, występuje z wnioskiem do sądu karnego o ukaranie kierownika jednostki. Dyrektor podlega grzywnie, której wysokość nie jest sprecyzowana w ustawie - opisuje mecenas z DZP.

Negocjacje w dobie jawności
Z momentem wejścia w życie ustawy o jawności życia publicznego, szefowie placówek będą musieli też prowadzić jawny rejestr wszystkich umów cywilnoprawnych plus umów, które powodują wydatkowanie środków powyżej 2 tys. zł.

Jakie to będzie miało konsekwencje? - W moim odczuciu może to doprowadzić do takiej sytuacji, że właściwie wszędzie będziemy musieli płacić ceny maksymalne - stwierdza Józef Kurek, dyrektor SP ZOZ Szpitala Wielospecjalistycznego w Jaworznie.

To przełoży się na problem negocjacji z indywidualnymi lekarzami, ale również na problem negocjacji z firmami. - Nie uda się wynegocjować niższej ceny, bo kontrahent będzie wiedział za jaką cenę kupiłem już wcześniej np. sprzęt medyczny - opisuje dyrektor Kurek.

W rezultacie wpłynie to na wyższe koszty funkcjonowania placówek medycznych, co nie będzie się wcale przekładać na jakość.

- Konieczność publikacji umów może spowodować szereg perturbacji w placówkach medycznych. Już obecnie duża liczba żądań płacowych może wzrosnąć jeszcze bardziej - zwraca uwagę dyrektor z Jaworzna.

Co więcej, problemem może być również kwestia ochrony danych osobowych, gdyż te przepisy mogą być niespójne z nowymi regulacjami unijnymi.

- Z jednej strony wchodzi RODO, gdzie mamy chronić dane osobowe i wszystkie dane wrażliwe. Z drugiej strony mamy je ujawniać - wskazuje na sprzeczności Małgorzata Majer, prezes zarządu Szpitala Specjalistycznego w Brzezinach.

Łapanka na dyrektora medycznego?
Poszerza się również lista osób zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych. Dodatkowo, jak informuje mecenas z kancelarii DZP, CBA będzie mogło wezwać do złożenia takiego oświadczenia każdą osobę pełniącą funkcję publiczną, nawet jeśli ona nie jest w rejestrze tych osób, które mają obowiązek takie oświadczenia złożyć

- Oznacza to, że każdego lekarza będzie można wezwać w każdej chwili do złożenia oświadczenia majątkowego - podaje przykład Anna Partyka-Opiela.

- Czytając takie założenia i zobowiązania ustawowe jest mi bardzo przykro, że ustawodawca jak gdyby z góry zakłada, że jesteśmy wszyscy potencjalnymi złodziejami i oszustami. I jeżeli się nie zrobi ustawy, która nam zwiąże ręce, to po prostu bierzemy łapówki i w ogóle o nic nie dbamy - ironizuje Małgorzata Majer.

Jak konstatuje, dyrektorzy szpitali składali i nadal składają oświadczenia majątkowe, w związku z tym to żadna nowość.

- Natomiast olbrzymim problemem dla szpitali może być to, że oświadczenia mamy składać łącznie z dyrektorami medycznymi, więc nie wiem skąd weźmiemy chętnych na te stanowiska. Bo do tej pory zastępcy nie muszą tego robić. Dlatego dyrektor medyczny może prowadzić własną działalność, mieć własny gabinet itd. - informuje.

Gorzej będzie, gdy w życie wejdzie zakaz prowadzenia innej działalności, a po zakończeniu pracy w szpitalu zakaz podejmowania pracy w firmach, które np. przystępowały do przetargu.

Przetargi z problemami
Dyrektor Józef Kurek wskazuje też na inne bardzo problematyczne wymagania ustawy o jawności życia publicznego.

- Gdy każdy, kto uczestniczy w jakikolwiek sposób w przetargach, będzie musiał składać oświadczenie majątkowe, spodziewamy się dużych kłopotów z tym, żeby je realizować - mówi.

Jego zdaniem wiele osób będzie odmawiać wtedy udziału w przygotowaniu przetargu czy przygotowaniu specyfikacji, czyli we wsparciu dyrektora w kwestiach specjalistycznych.

- Myślę, że jeżeli będziemy coraz bardziej przykręcać wymogi lekarzom i zarządzającym, to możemy spotkać się z coraz większym problemem kadrowym, który i tak w tej chwili narasta - podkreśla Józef Kurek.

Dobra czy zła wiara sygnalisty?
Ustawa o jawności życia publicznego wprowadzi także instytucję sygnalisty. Jeśli pracownik albo kontrahent przyniesie prokuratorowi informacje, a ten uzna je za wiarygodne, to sygnalizata zostanie objęty ochroną prawną. Co to spowoduje?

- Nie będzie można takiego pracownika zwolnić, ani nie będzie można z takim kontrahentem rozwiązać umowy na czas trwania postępowania oraz w rok po jego zakończeniu - wyjaśnia Anna Partyka-Opiela.

Jej zdaniem nadanie sygnaliście ochrony prokuratorskiej w takiej formie, w jakiej została przyjęta przez ustawodawcę, jest pewnego rodzaju wypaczeniem instytucji sygnalisty.

- Bo ta ochrona nie zakłada podstawowej rzeczy charakterystycznej dla instytucji sygnalisty, jego dobrej wiary. To jest podstawowa rzecz. Tu się nie zakłada dobrej wiary sygnalisty. Czyli może on działać w złej wierze - mówi Senior Associate z kancelarii DZP.

Na to samo zwraca uwagę dyrektor Małgorzata Majer. - Zakładamy, że pracownik jest uczciwy i działa w dobrej wierze. Tymczasem sytuacja zwykle nie jest czarno-biała. Spotykamy się często z sytuacjami, kiedy pracownik uważa, że został skrzywdzony przez swojego szefa, a teraz może jeszcze „uprzejmie donieść”.

- Mało tego, w tym momencie staje się osobą chronioną, która nie musi nic robić, a ja nie wiem, czy o to chodzi - zastanawia się dyrektor szpitala w Brzezinach.

Wskazuje też, że nie wiadomo, co będzie, jeżeli postępowanie wykaże, że donos był niesłuszny. Czy można zaskarżyć sygnalistę i np. zażądać zwrotu wypłaconych pieniędzy czy cokolwiek innego? - Jeżeli nie, to można bezkarnie kogoś jedynie oskarżyć i tyle - ocenia.

Jak dodaje mecenas z kancelarii DZP, standardy światowe są takie, że sygnalistę chroni się wewnętrznie a nie zewnętrznie. Czyli nadaje mu się status ochronny wewnątrz organizacji, status ochronny nie jest nadawany przez organy ścigania. To jest ta podstawowa różnica.

Dyrektor bardzo odpowiedzialny
Jak generalnie można ocenić zapowiadane zmiany? Dyrektorzy zwracają uwagę na kolejne obciążenia i wymagania. Ale czy można znaleźć w nich pozytywne strony?

- Ustawa antykorupcyjna w swoich założeniach jest słuszna. Nie widzę z nią w tej chwili wielkiego problemu w sensie idei, ale tam jest szereg niejasnych i niezdefiniowanych pojęć, które mogą być trudne do interpretacji - wskazuje dyrektor Kurek.

Dyrektor Majer bardziej martwi koszt tego wszystkiego, "bo to są jednak dodatkowe pieniądze, które trzeba będzie wydać".

- Myślę, że w tych zespołach, które obecnie mamy, nie uda się tego wszystkiego zrobić, bo ktoś musi to napisać i tego pilnować. Znowu przy tych brakach kadrowych i problemach finansowych oraz kumulacji zadań dorzuca się kolejne działanie - ocenia.

Jak wskazuje dyrektor Kurek, szpitale nie mają specjalnie skąd wziąć dodatkowych środków. Przypomina, że od co najmniej 10 lat nie wzrosła wycena punktu ani nie wzrosła realna wycena procedur, podczas gdy płace, leki, usługi zewnętrzne wzrosły od kilkunastu do kilkudziesięciu procent.

- Problem w tym, że nie wiem, kto będzie chciał być dyrektorem i prezesem i podjąć się tych zadań, jeżeli przyjmując te stanowiska od razu jest wskazywany jako osoba potencjalnie nieuczciwa - dodaje Małgorzata Majer.

Dyrektor Piotr Kuna jednoznacznie ocenia taki de facto nadzór nad kierownikami placówek i ponoszenie osobistej odpowiedzialności za wdrażanie rozwiązań antykorupcyjnych. - Jeżeli tak będzie, to dyrektorami zechcą być tylko samobójcy.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum