Ustawa o jakości i odszkodowania za błędy medyczne. Ekspert: "Diabeł tkwi w szczegółach"

Autor: Jacek Janik • Źródło: Rynek Zdrowia25 sierpnia 2021 07:15

W przypadku śmierci pacjenta z powodu zdarzenia medycznego każda osoba najbliższa, np. dzieci i mąż, mogliby otrzymać maksymalnie po 100 tys. zł rekompensaty. To więcej niż dotąd - tak wynika z projektu ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta. Jak ocenia tę ustawę ekspert?

Rekompensaty dla pacjentów i ich rodzin za błędy medyczne. Jakie będą? Fot. PTWP
  • Projekt zakłada, że świadczenie kompensacyjne z tytułu jednego zdarzenia medycznego na rzecz jednego wnioskodawcy ma wynieść od 20 do 100 tys. zł.
  • W Szwecji w pozasądowym modelu dochodzenia roszczeń w 2019 roku kwota rekompensaty była ograniczona do 9 300 000 SEK (3.684.911 PLN) dla danego pacjenta
  • Propozycje ustawy nie przewidują pełnomocnictwa radców i adwokatów. Zdaniem mec. Budzowskiej krąg pełnomocników powinien być taki jak w KPA, bowiem Rzecznik wydaje decyzję administracyjną. - To ograniczenie obywatelom prawa do profesjonalnej pomocy prawnej - stwierdza mecenas

Rynek Zdrowia rozmawia z rozmawia z Jolantą Budzowską, radcą prawnym, reprezentująca poszkodowanych pacjentów, członkiem Wojewódzkiej Komisji ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych, partnerem w kancelarii Budzowska, Fiutowski i Partnerzy, Radcowie Prawni.

Świadczenie kompensacyjne - czy proponowane kwoty przystają do rzeczywistości?

Rynek Zdrowia: - Projekt ustawy przewiduje świadczenia kompensacyjne w przypadku zakażenia biologicznym czynnikiem chorobotwórczym, za uszkodzenia ciała lub rozstrój zdrowia i za śmierć pacjenta. Choćby w tym ostatnim przypadku kwota wydaje się być bardzo niska. Dotąd w komisjach wojewódzkich było to 300 tys. a propozycja zakłada 100 tys. Czy propozycje świadczeń przystają do rzeczywistości w porównaniu do kwot jakie uzyskują często pacjenci na drodze procesów cywilnych?

Mec. Jolanta Budzowska: - Trudno mówić o średniej kwocie orzekanego przez sądy powszechne zadośćuczynienia na rzecz poszkodowanych pacjentów, ale najwyższe kwoty sięgają 1,2-13, mln. zł, nie licząc oczywiście odszkodowania i renty, na którą pacjent nie ma szansy z Funduszu. Tacy poszkodowani z pewnością nie trafią do Rzecznika.

Co do zadośćuczynienia za śmierć, można się pokusić o porównania. Projekt mówi, że świadczenie kompensacyjne z tytułu jednego zdarzenia medycznego na rzecz jednego wnioskodawcy ma wynieść od 20 do100 tys. zł. Dotąd - w postępowaniu przed Wojewódzkimi Komisjami - maksymalna wysokość́ świadczenia (odszkodowania i zadośćuczynienia) z tytułu jednego zdarzenia medycznego w odniesieniu do jednego pacjenta w przypadku śmierci pacjenta - wynosi 300 000 zł. Nie mamy tu więc wspólnego mianownika do porównania 100 tys. zł i 300 tys. zł.

W przypadku śmierci matki czworga dzieci przy porodzie, na gruncie obowiązujących przepisów w przypadku orzeczenia przez Komisję o zdarzeniu medycznym spadkobiercy mogą otrzymać łącznie maksymalnie 300 tys. zł.

Według projektu, w omawianej sytuacji, każda osoba najbliższa, a przy tym niekoniecznie spadkobierca, np. dzieci i mąż, mogliby otrzymać maksymalnie po 100 tys. zł., czyli łącznie 500 tys. zł. Gdyby sprawa była rozpatrywana przez sąd powszechny nie byłoby górnego ograniczenia, choć zadośćuczynienie w przypadku śmierci osoby bliskiej rzadko przekracza 200 tys. zł. dla jednego uprawnionego. Do tego dochodzi jednak często odszkodowanie za pogorszenie sytuacji życiowej, czy renta.

Dla porównania: w Szwecji, w pozasądowym modelu dochodzenia roszczeń w 2019 roku kwota rekompensaty w 2019 r. była ograniczona do 9 300 000 SEK (3.684.911 PLN) dla pacjenta. Kwoty te są ustalane corocznie jako krotność stawki bazowej.

Czytaj również: Ustawa o jakości. Pracodawcy RP krytykują projekt ustawy. "Ewenement na skalę europejską"

Diabeł tkwi w szczegółach

Rynek Zdrowia: - Jak Pani ocenia propozycję ustalania zakresu i warunków świadczenia kompensacyjnego w drodze rozporządzenia. Czy da się wszystko uwzględnić w takim rozporządzeniu? Czy jest to właściwa droga?

Mec Jolanta Budzowska: - Diabeł tkwi w szczegółach. Zobaczymy projekt rozporządzenia to ocenimy, na ile projektodawca sprostał wyzwaniu.

Na przykład obowiązujące rozporządzenie, wskazujące jak szpitale mają liczyć odszkodowanie i zadośćuczynienie za zdarzenie medyczne, zupełnie się nie sprawdziło.

Istnieją systemy uzależniające widełki kwotowe, w granicach których należy przyznać zadośćuczynienie, od swego rodzaju systemu punktowego, np. w Hiszpanii. Nie pozbawia to jednak sędziów tzw. władzy dyskrecjonalnej w zakresie indywidualizacji zadośćuczynienia za krzywdę, której przecież nie da się wyliczyć z matematyczną precyzją.

Trzeba także dodać, iż - zakładając, że rozmawiamy o alternatywnej ścieżce dochodzenia roszczeń - musimy się godzić na pewne uproszczenia, przynajmniej tak długo, jak długo pacjent ma wybór i może złożyć pozew do sądu zamiast wniosku do RPP.

Sprawdź: Ustawa o jakości. Rejestry medyczne umożliwią ocenę wyników leczenia. Będzie rewolucja?

Rynek Zdrowia: Projekt zakłada, że pacjent lub jego najbliżsi muszą wybrać – czy będą dochodzić swoich roszczeń w trybie pozasądowym czy na drodze sądowej. To ostatnie wyklucza rozpatrzenie wniosku przez RPP. Jeśli natomiast będzie się ubiegał o rekompensatę czy zadośćuczynienie w trybie pozasądowym, jeśli z niego zrezygnuje, jeśli na przykład uzna, że jest zbyt niskie, musi w ciągu dwóch tygodni złożyć oświadczenie o takiej rezygnacji. W przeciwnym razie zrzeka się wszelkich roszczeń. To mechanizm dość kontrowersyjny. Czy jest jakieś jego uzasadnienie?

Mec. Jolanta Budzowska: - Przyjęta konstrukcja zrzeczenia się przez pacjenta roszczeń mogących wynikać ze zdarzenia medycznego w zakresie szkód, które ujawniły się do dnia złożenia wniosku, budzi moje poważne wątpliwości co do skuteczności.

Zrzeczenie wprowadzono w ustawie jako dorozumiane. Zatem milczenie pacjenta - niezłożenie oświadczenia o rezygnacji ze świadczenia w terminie 14 dni od otrzymania prawomocnej i ostatecznej decyzji – oznacza zrzeczenie się wszelkich roszczeń poza przyjętym w ten sposób świadczeniem. Jeśli do tego dodamy fakt, że ustawa, regulujące reprezentowanie wnioskodawców inaczej niż KPA, nie przewiduje reprezentowania pacjentów przez radców prawnych i adwokatów, to skutki nieznajomości prawa mogą być dla pacjentów opłakane.

Czytaj więcej: Ustawa o jakości. Likwidacja CMJ i przejęcie akredytacji szpitali przez NFZ. Kto jest za, kto przeciw?

Pacjenci w postępowaniu przed RPP bez profesjonalnej pomocy prawnej?

Rynek Zdrowia: - Propozycje ustawy ograniczają prawa osób dochodzących roszczeń do profesjonalnej pomocy prawnej, nie przewidując w tym zakresie pełnomocnictwa radców i adwokatów. To można rozpatrywać w kategorii niedopatrzenia? Gdyby w takim kształcie weszły te przepisy w życie stawiałyby pacjenta lub bliskie mu osoby z góry na straconej pozycji.

Mec. Jolanta Budzowska: - Oczywiście, nie jest to dla mnie zrozumiałe. Powinien być taki krąg jak w KPA, przecież Rzecznik wydaje decyzję administracyjną. To ograniczenie obywatelom prawa do profesjonalnej pomocy prawnej.

Rynek Zdrowia: - Skąd pani zdaniem w projekcie ustawy kwestia niemożności wykorzystania dowodów, informacji i decyzji z postępowania przed RPP w innych postępowaniach, na przykład na drodze cywilnej? To wydaje się dość kuriozalne. Do tej pory takie dowody czy inne materiały wykorzystane w postępowaniu komisji wojewódzkich ds. zdarzeń medycznych mogły być wykorzystane także w sądzie w postępowaniu cywilnym.

Mec. Jolanta Budzowska: - Celem - jak mogę się domyślać, jest ograniczenie możliwości instrumentalnego potraktowania postępowania przed RPP. Nie uważam jednak, aby był to słuszny kierunek. Pacjent - kierując wniosek - stanie się zakładnikiem tej procedury. Jeśli w jego ocenie postępowanie nie doprowadzi do prawidłowego rozstrzygnięcia, straci jedynie czas.

Jednocześnie w dokumencie pt. „Ocena skutków regulacji” kładzie się nacisk, na to, że na skutek wprowadzenia systemu kompensacji pozasądowej zmniejszeniu będzie także mogła ulec liczba składanych zawiadomień o podejrzeniu przestępstwa, co odciąży prokuratury i obniży koszty jej działalności, wynikające zwłaszcza z mniejszej liczby zlecanych opinii biegłych.

Śmiem w to wątpić. Szczególnie wobec braku zakazu równoległego prowadzenia postępowania przygotowawczego (wniosku do RPP nie można złożyć jedynie wtedy, gdy sąd karny już orzekł na rzecz wnioskodawcy obowiązek naprawienia szkody).

Dodatkowo, skoro, zdaniem projektodawców, dla wielu osób składających takie doniesienie najistotniejsze jest zbadanie sprawy, w tym zabezpieczenie dokumentacji i uzyskanie oceny ze strony niezależnego organu, to dlaczego pacjenci nie mają mieć prawa do zgodnego z prawem wykorzystania ustaleń i dokumentów zgromadzonych przez RPP, którego postępowanie ma w założeniu często zastąpić postępowanie karne z punktu widzenia interesu poszkodowanego pacjenta?

Rynek Zdrowia: - Czy nowy system szybkiej ścieżki odszkodowawczej ma szansę być bardziej skutecznym niż dotychczasowe Komisje Wojewódzkie ds. Zdarzeń Medycznych i spowodować, że będzie rzeczywistym odciążeniem dla sądów?

Mec. Jolanta Budzowska: - Ma szanse być bardziej skuteczny niż postępowania przed komisjami, bo wyeliminowano znaczną część błędnych przepisów wiążących ręce komisjom. W mojej ocenie nie odciąży jednak sądów z najbardziej skomplikowanych i czasochłonnych procesów o błędy medyczne, z przyczyn, jakie już wskazałam.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum