Tym porozumieniem minister zdrowia "pogodził" zakaźników i lekarzy rodzinnych

Autor: PW/Rynek Zdrowia • • 02 października 2020 06:00

- Wytłumaczyliśmy sobie, że nikt nie ma złej woli - tak prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych skomentował porozumienie między lekarzami rodzinnymi a ministrem zdrowia i prezesem NFZ wypracowane w czwartek (1 października). Jeszcze kilka dni temu nie było wiadomo czy porozumieniu nie przeszkodzi spięcie między lekarzami POZ a zakaźnikami.

Tym porozumieniem minister zdrowia "pogodził" zakaźników i lekarzy rodzinnych
Jeszcze kilka dni temu nie było wiadomo czy porozumieniu nie przeszkodzi spięcie między lekarzami POZ a zakaźnikami. Fot. Shutterstock

Jak już pisaliśmy, istotnym ustaleniem czwartkowych rozmów ministra zdrowia Adama Niedzielskiego z lekarzami rodzinnymi jest potwierdzenie, że każdy lekarz będzie mógł kierować na izolację domową pacjenta z dodatnim wynikiem testu na koronawirusa.

Ustalenie zapadło w odpowiedzi na uwagi lekarzy zakaźników. Alarmowali, że obowiązek kierowania do izb szpitali zakaźnych przez lekarzy POZ wszystkich pacjentów z dodatnim wynikiem testu doprowadzi do "zatkania" tych izb. Część pacjentów nie wymaga oglądania przez zakaźnika, bo już lekarze POZ mogą ocenić czy pacjent potrzebuje opieki szpitalnej, czy też może COVID-19 przechodzić izolując się w domu pod ich opieką. To drugie rozwiązanie dotyczy pacjentów bezobjawowych i skąpoobjawowych, z łagodnym przebiegiem infekcji SARS-CoV-2.

Ze zdecydowanym apelem w tej sprawie do ministra zdrowia wystąpił w minionym tygodniu prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Apelował o "natychmiastowe wycofanie zarządzenia powodującego obowiązek kierowania przez lekarza POZ praktycznie każdego pacjenta z dodatnim wynikiem genetycznym w kierunku SARS-CoV-2 do oddziału chorób zakaźnych".

„Nie będzie niesnasek”
W upublicznionym w mediach apelu dodał: "Zrzucenie na zakaźników odpowiedzialności za to co normalnie jest obowiązkiem POZ (przed pandemią, a w cywilizowanym świecie również w jej trakcie) jest jak mam nadzieję tylko błędem, który zaraz zostanie naprawiony".

Minister zdrowia przyznał rację zakaźnikom. - W reakcji na głosy lekarzy zakaźników chcieliśmy zaproponować modyfikację strategii walki z pandemią, w tej części która dotyczy schematu prowadzenia pacjenta - mówi minister jeszcze we wtorek, 29 września. Stwierdził, że model w którym lekarze POZ mają obowiązek kierować na oddział zakaźny każdego pacjenta z dodatnim wynikiem testu na koronawirusa był właściwy, ale przy dobowym poziomie przyrostu zakażeń w granicach 500-1000.

Lekarze rodzinni bardzo krytycznie zareagowali na uwagi prezesa Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. - Jak każdy z naszych kolegów, lekarzy POZ przyjęłam ten apel z oburzeniem. Może i trzeba było zwrócić się z sugestią do pana ministra, ale z tego przekazu wynikało, że my, lekarze rodzinni, niewiele robimy - mówiła nam prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia Bożena Janicka.

Podczas czwartkowego spotkania przedstawiciele Porozumienia Zielonogórskiego, Kolegium Lekarzy Rodzinnych i Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia wypracowywali porozumienie z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim i p.o. prezesa NFZ Filipem Nowakiem.

- Oczywiście na wstępie wyjaśniliśmy zakaźnikom, że to nie my ustalaliśmy w rozporządzeniu, że pacjent dodatni, niezależnie od tego czy jest objawowy czy bezobjawowy, ma trafiać do szpitala zakaźnego. Też się z tym nie zgadzam, bo oddział zakaźny powinien konsultować pacjentów w przypadkach problematycznych oraz przyjmować pacjentów objawowych - powiedziała nam po spotkaniu prezes Janicka.

Po podpisaniu porozumienia wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego Marek Twardowski powiedział nam, że rozmawiał z prezesem Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych "w cztery oczy". Nie chciał  komentować wcześniejszego apelu zakaźników. - Nie będziemy się już na ten temat wypowiadać, nie będzie żadnych niesnasek między lekarzami - zapowiedział.

Jak zakaźnicy z rodzinnymi
Prof. Robert Flisiak pytany przez nas o skierowany do ministra apel, który stał się "katalizatorem" czwartkowego spotkania na Miodowej, odpowiedział nam, że "czasami sytuacja zmusza do emocjonalnych wystąpień". Stwierdził, że udało się uniknąć sytuacji, w której "dochodzi do nakręcania złych emocji i następuje zamknięcie stron na argumenty".

Dodał: - Wytłumaczyliśmy sobie nawzajem (lekarze zakaźnicy i lekarze rodzinni - red,), że nikt nie ma złej woli. Uzyskaliśmy nic porozumienia, o którą wcześniej było trudno. My, lekarze zakaźnicy musimy pamiętać, że dla wielu lekarzy POZ epidemia koronawirusa to kompletnie nowa sytuacja. Natomiast ze strony lekarzy rodzinnych, wygląda na to, że jest zrozumienie, iż my - lekarze chorób zakaźnych - ponieważ jest nas mało i mamy co robić, chcemy widzieć pacjentów wtedy, kiedy oni faktycznie kwalifikują się do leczenia specjalistycznego.

- Ten system, który zaproponował pan minister daje teraz swobodę wyboru lekarzowi POZ i pokazuje zaufanie do jego umiejętności, co do tego, że sam potrafi zdecydować o dalszej drodze pacjenta w systemie - podsumował wynik spotkania prof. Flisiak.

Po spotkaniu minister Adam Niedzielski podczas konferencji prasowej informował i o drugim ważnym ustaleniu zapisanym w porozumieniu: wymóg badania fizykalnego zostanie zniesiony - do decyzji lekarza POZ będzie należało, czy dany pacjent powinien być zdiagnozowany tylko metodą teleporady, czy jednak sytuacja wymaga wizyty i fizykalnego badania. Teraz lekarz kieruje na badanie w kierunku koronawirusa zgodnie z aktualną wiedzą medyczną.

Co skłoniło ministerstwo do zmiany stanowiska?
Jak się wydaje, ministerstwo miało wcześniej obawy, że lekarze rodzinni będą zbyt często kierowali na testy i bezzasadnie unikali przyjmowania pacjentów na tradycyjnych wizytach. Te obawy nasilały informacje o poradniach POZ całkowicie zamkniętych przed pacjentami. Statystyka i wyniki kontroli prowadzonej przez NFZ nie potwierdziły dużej skali tego zjawiska. - Poradnie POZ nie są zamknięte, a jeżeli mówimy o patologicznych sytuacjach, to dotyczy to niespełna 0,5 proc. przychodni funkcjonujących w ramach systemu powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego - zapewniała Agnieszka Jankowska-Zduńczyk z Kolegium Lekarzy Rodzinnych.

Zaufanie ministra
Jak przyznał minister Adam Niedzielski, organizacje lekarzy reprezentowane podczas spotkania wydały wytyczne, w których wskazują, że prawem pacjenta jest wizyta w formie teleporady, ale i ta tradycyjna.

- Jednoznaczne stanowisko środowiska, które potępia ograniczanie dostępności do POZ jest dla mnie wystarczającym powodem, żeby w ramach zaufania budować takie rozwiązania jak teleporada, która staje się standardem, od którego rozpoczyna się kontakt lekarza z pacjentem, bo to jest pragmatyczne ograniczenie ryzyka rozprzestrzenia się pandemii - mówił minister. Dodał jednocześnie, że oczywiście odpowiedzialnością lekarza jest w trakcie teleporady stwierdzenie czy przesłanki, o których go informuje pacjent są takie, iż wymagają zaproszenia na wizytę tradycyjną.

Wcześniej Ministerstwo Zdrowia zezwalało w rozporządzeniu na kierowanie pacjenta na test przez lekarza POZ od razu po przeprowadzeniu teleporady wyłącznie wówczas, gdy chory zgłaszał łącznie 4 "twarde" objawy: duszność, kaszel, katar oraz utratę smaku i węchu.

Minister Niedzielski zaznaczył, że ministerstwo rezygnuje z tego wymogu. Wskazał na europejskie standardy, które zakładają, że już jeden z "twardych" objawów plus 2-3 pomniejsze symptomy są zaleceniem do wykonania testu. - Minister zdrowia nie będzie już regulował tej kwestii w sposób enumeratywny. Odwołujemy się tutaj do wiedzy lekarzy, którzy doskonale znają te standardy i myślę, że na tej podstawie te zlecenia testu będą realizowane - powiedział minister.

Lekarze rodzinni zgodnie podkreślali, że doceniają, iż minister postanowił im zaufać i odwołać się do ich doświadczenia przy kierowaniu na testy. - Od samego początku wskazywaliśmy, że pracujemy z naszymi pacjentami często dziesiątki lat i mamy wiedzę o ich stanie zdrowia. Wszystkie "twarde" objawy dotyczą typowych pacjentów covidowych, ale są też nietypowe przebiegi, w tym z incydentem jelitowym, kardiologicznym. Musimy mieć możliwość samodzielnego decydowania o kierowaniu na testy - podkreśla Bożena Janicka, dodając, że jeszcze większą czujność lekarze będą wykazywać w powiatach "czerwonych" i "żółtych".

Projekty do konsultacji
Jak przypomniał z kolei Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego, gdy przez okres kilku tygodni po uzyskaniu takiej możliwości lekarze rodzinni zlecali testy na koronawirusa, biorąc pod uwagę doświadczenie i znajomość  pacjentów, przynajmniej w połowie okazały się one dodatnie. - Zatem, jeżeli mówimy, że te testy, które były zlecane wcześniej w dużej mierze nie dawały pozytywnych wyników, to gdy to robią lekarze rodzinni, tych testów jest zdecydowanie więcej trafionych, a więc efektywność wykonywania tej diagnostyki jest znacznie większa - podkreślał.

Projekt Rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie standardu organizacyjnego opieki zdrowotnej nad pacjentem podejrzanym o zakażenie lub zakażonym koronawirusem miał być gotowy do konsultacji do końca dnia w czwartek (1 października). W tym samym terminie miał powstać projekt  zarządzenia Prezesa NFZ regulujący zasady finansowania porad pacjentów z dodatnim wynikiem testu.

W porozumieniu zawarto też m.in. zapis, że środowiska lekarzy rodzinnych przekażą do Centrum e-Zdrowia informacje dotyczące strategii wprowadzania zmian w systemie gabinet.gov.pl automatyzujące czynności administracyjne. Zapisano również, że zlecanie testów w kierunku SARS-CoV-2 może się odbywać poprzez gabinet.gov.pl, aplikacje gabinetowe, a w przypadkach koniecznych (np. braku możliwości technicznych) poprzez inspekcję sanitarną.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum