Trwa debata o zawodzie technika farmaceutycznego - kształcić czy nie kształcić?

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 09 lipca 2014 18:04

Projekt rozporządzenia dotyczący stopniowego wygaszania kształcenia techników farmaceutycznych wywołał burzę. Zdaniem przeciwników tego posunięcia oznacza ono zbyt głęboką ingerencję w rynek pracy, która będzie skutkowała brakiem pracowników, a co za tym idzie - wzrostem cen leków w aptekach.

Projekt Ministerstwa Edukacji Narodowej z 30 kwietnia 2014 r. dotyczący klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego uwzględnił uwagi ministra zdrowia, iż w roku szkolnym 2016/2017 należy zaprzestać rekrutacji kandydatów do klasy pierwszej szkół prowadzących kształcenie w zawodzie technik farmaceutyczny. Kształcenie w tych zawodach prowadzi się do zakończenia cyklu kształcenia.

W uzasadnieniu MZ powołuje się na stanowisko zgłaszane przez środowiska uczelni medycznych (wydziały farmaceutyczne), Naczelną Izbę Aptekarską oraz Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne, które wysuwają zastrzeżenia związane z nieprawidłowym wykonywaniem zadań zawodowych przez techników farmaceutycznych zatrudnianych w aptekach.

Resort zauważa wprost proporcjonalny stosunek rosnącej liczby szkół policealnych, szczególnie niepublicznych oraz liczby słuchaczy i absolwentów do spadającego odsetka absolwentów przystępujących do zewnętrznego egzaminu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe.

- MZ argumentuje, że zmiana jest inspirowana przez środowisko związane z prowadzeniem aptek. To nie jest prawda; nie całe środowisko wspiera tę zmianę, znaczna jego część jest przeciwna. Dlatego Konfederacja Lewiatan, BCC, Izba Gospodarcza Farmacja Polska, Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNet, Izba Gospodarcza Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek oraz Związek Zawodowy Techników Farmaceutycznych RP podpisały apel, by resort zdrowia nie szedł tą drogą - mówił w środę (9 lipca) w Warszawie Grzegorz Baczewski, dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego i Stosunków Pracy Konfederacji Lewiatan, podczas konferencji "Technik farmaceutyczny - zawód, który nie może zniknąć".

Dziś nadwyżka, jutro deficyt

W opinii Ministerstwa Zdrowia, zakończenie kształcenia w zawodzie technik farmaceutyczny w szkołach policealnych nie spowoduje negatywnych skutków związanych z ograniczeniem dostępu do usług farmaceutycznych poprzez zmniejszenie liczby techników farmaceutycznych. Powołując się na dane Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej resort ocenia, że zawód technika farmaceutycznego należy do zawodów nadwyżkowych na rynku pracy.

- W pierwszym półroczu 2011 r. zarejestrowało się w tym zawodzie 1021 osób bezrobotnych wobec napływu 319 ofert pracy w zawodzie. W drugim półroczu 2010 r. było to odpowiednio 1529 bezrobotnych oraz 497 wolnych miejsc pracy. Zależność odwrotna występuje w przypadku zawodu farmaceuty - zauważa resort zdrowia.

- Jako pracodawcy nie zauważamy rzeszy bezrobotnych techników farmaceutycznych na rynku. Raczej jest odwrotnie: dobrze wykształcony, zaangażowany w pracę technik jest bardzo poszukiwanym pracownikiem - ripostuje Marcin Piskorski, prezes spółki PharmaNet, który uważa decyzję MZ o wygaszaniu kształcenia techników za krok nieprzemyślany i zbyt daleko idący.

- Informacja, iż technik farmaceutyczny jest zawodem nadwyżkowym, pojawia się nieoczekiwanie. Być może jest to efekt wprowadzonej w 2012 r. ustawy refundacyjnej, kiedy pracę straciło ok. 8 tys. osób związanych zawodowo z rynkiem obrotu lekami. Być może to efekt statystyczny, który za chwilę ustąpi. Wtedy zawód nadwyżkowy stanie się deficytowym, tak jak to było w przypadku pielęgniarek. Nieprzemyślane decyzje i brak spójnej wizji powodują, że popadamy ze skrajności w skrajność - ocenia.

Jak zauważa, na liście zawodów nadwyżkowych są też inne, znacznie przewyższające liczbę absolwentów mających problem z zatrudnieniem, rzędu nawet 60 tys. bezrobotnych. Jednak w ich przypadku nikt nie chce kończyć kształcenia zawodowego.

Podnieść jakość kształcenia
Przeciwnicy wygaszania kształcenia zawodu technika farmaceutycznego za nietrafiony uznają też argument o niskiej jakości kształcenia, sugerując resortowi wprowadzenie rozwiązań wdrożonych w innych państwach UE.

- Jeśli MZ twierdzi, że system kształcenia techników jest niewłaściwy, to może trzeba go zmienić i wprowadzić obowiązek kształcenia na poziomie licencjatu. Jeśli to gwarantuje pożądaną przez Ministerstwo Zdrowia jakość, to wprowadźmy tę zmianę w sposób ewolucyjny. Być może trzeba też wprowadzić wymóg kształcenia ustawicznego, jak ma to miejsce w innych zawodach medycznych - proponuje Marcin Piskorski.

Uczestnicy konferencji zwrócili też uwagę na brak elastyczności w wykorzystaniu kadry. - Technik to pożądany pracownik nie tylko w aptece. Ci ludzie znajdują zatrudnienie w hurtowniach, firmach farmaceutycznych, nawet jako pomocnicy przy badaniach klinicznych. Technik jest zawodem, który może być wykorzystywany bardzo szeroko. W drogeriach, marketach i punktach sprzedaży pozaaptecznej znajdują się produkty, których sprzedaż wymaga fachowej wiedzy. Technik farmaceutyczny zrobi to lepiej niż zwykły sprzedawca - argumentuje Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska i dodaje: - MZ zbyt głęboko ingeruje w rynek. Niech resort zajmie się sprawami zdrowotnymi, bo w tym zakresie ma co robić.

Będzie drożej?
Pracodawcy wysuwają też argument ekonomiczny: - Istnieje znaczna różnica w poziomie wynagrodzenia farmaceuty i technika farmaceutycznego. Kondycja polskich aptek i tak jest obecnie bardzo zła. Podnoszenie kosztów ich funkcjonowania poprzez konieczność zastąpienia techników farmaceutami będzie oznaczała bankructwo wielu podmiotów. Zatem poza efektem dalszego pogarszania się sytuacji aptek w skali makro, zmiany przełożą się na problemy z dostępnością leków dla pacjentów - uważa Marcin Piskorski.

Podnosi również kwestię zapewnienia opieki farmaceutycznej przez apteki: - Z nadwyżki wpadniemy w niedobór i za chwilę zabraknie rąk do pracy. Jednym z zadań farmaceuty jest nadzór nad farmakoterapią i współpraca z lekarzem. Jeśli technik farmaceutyczny nie odciąży farmaceuty od prostych zadań administracyjnych, aptekarze nie będą mieli czasu na sprawowanie opieki farmaceutycznej.

Padł też argument o próbie monopolizacji rynku detalicznego przez farmaceutów i izby aptekarskie. - Działanie resortu zdrowia prowadzi do powstania monopolu farmaceuty. Przede wszystkim spowoduje to wzrost cen leków w aptekach. Technik farmaceutyczny jest tańszym specjalistą. Ograniczenie liczby techników farmaceutycznych doprowadzi do fizycznej likwidacji punktów aptecznych. Obecnie jest ich ok. 1,5 tysiąca. Pełnią strategiczną rolę tam, gdzie apteka nie będzie funkcjonować: w małych miejscowościach i na wsiach. To oznacza także monopol izb aptekarskich (technicy farmaceutyczni nie są ich członkami) - argumentował Paweł Klimczak, prezes IG WPAiA.

Magister za mniejsze pieniądze
Zdaniem wywołanej do tablicy Naczelnej Izby Aptekarskiej, należy jak najszybciej zakończyć kształcenie techników farmaceutycznych, skracając termin ostatniej rekrutacji kandydatów do klasy pierwszej szkół kształcących w tym zawodzie.

- Proponowana zmiana rozporządzenia jest zgodna z kierunkiem przyjętym w krajach Unii Europejskiej w tym zakresie, czyli likwidacją kierunków zawodowych w szkołach średnich, które zazębiają się z kompetencjami osób kształconych na poziomie szkół wyższych. Jedynie farmaceuta, z mocy ustawy, uprawniony jest do wykonywania wszystkich czynności przynależnych zawodowi farmaceuty. Wiedza i kwalifikacje posiadane przez farmaceutę nie mogą być porównywane z wykształceniem technika farmaceutycznego - absolwenta średniej szkoły policealnej - ocenia dr Grzegorz Kucharewicz, prezes NRA.

Elżbieta Trzaskowska z ZZTF RP przypomniała, że obecnie w Polsce jest ok. 40 tys. techników farmaceutycznych. - Połowa osób z tej grupy ma wyższe wykształcenie w pokrewnych lub innych zawodach: edukacja zdrowotna, zarządzanie farmacją, biologia, chemia. Jednak do wykonywania zawodu uznawany jest tylko dyplom technika farmaceutycznego.

Istotnie, wyższe wykształcenie w innym zakresie może być marnym pocieszeniem dla techników farmaceutycznych. Jeden z nich napisał na forum: "Ja mam technika farmacji i magistra WF. W aptece mam napisane na wizytówce: mgr; dopiero pod spodem, w drugiej linijce jest napisane: technik farmaceutyczny. Wszyscy, w tym kierowniczka apteki, zwracają się do mnie "per magistrze". Tylko zarobki mam takie jak technik.”
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum