Toruń: zmarł motocyklista - zawiniła lekarka, czy system?

Autor: gazeta.pl/Rynek Zdrowia • • 06 maja 2013 11:07

Mimo ostrego dyżuru do Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu nie przyjęto 28-latka, który rozbił się na motorze. Z powodu braku miejsc na oddziale intensywnej terapii karetkę z ciężko rannym pacjentem odesłano do innego szpitala. Tam lekarze walczyli o jego życie przez 35 minut, bez powodzenia.

Toruń: zmarł motocyklista - zawiniła lekarka, czy system?

Trwający sądowy proces ma dać odpowiedź, czy lekarz miał prawo odesłać go do innej lecznicy bez zbadania i udzielenia pomocy. Dwaj przewożący go ratownicy medyczni twierdzą, że anestezjolog nawet nie zbliżyła się do noszy z motocyklistą, a gdy poinformowali ją, że ma poważne problemy z oddychaniem i poprosili, aby go zaintubowała - odmówiła.

Anestezjolog przekonuje, że w niczym nie zawiniła. Zapewnia, że przyjrzała się 28-latkowi przez otwarte drzwi ambulansu. W jej ocenie chory mógł być bezpiecznie przetransportowany do SOR-u. Lekarka twierdzi ponadto, że system ratownictwa w Toruniu jest anachroniczny i zawodny, bo "przepadają podstawowe informacje dotyczące sprawności jego działania". - To powoduje, że chorzy w stanie nagłego zagrożenia życia nie są przewożeni do SOR-ów przygotowanych na ich przyjęcie, ale gdziekolwiek - podkreśla.

Biegli uważają, że bardzo ciężki stan, w jakim ranny dotarł do szpitala, "dawał wskazania do niezwłocznego przyrządowego udrożnienia dróg oddechowych". Podkreślają, że powinien być on tam zbadany i otrzymać niezbędną, ratującą życie pomoc. "Brak SOR i wolnych miejsc na oddziale intensywnej terapii nie stanowił przy tym żadnej przeszkody" - twierdzą biegli.

Więcej: www.gazeta.pl

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum