Toruń: po liście lekarza prokuratura zleciła sanepidowi kontrolę w szpitalu ws. zakażeń koronawirusem

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 06 kwietnia 2020 11:58

Prokuratora Rejonowa Toruń Centrum-Zachód wystąpiła do powiatowego sanepidu z wnioskiem o niezwłoczne przeprowadzenie kontroli procedur sanitarnych realizowanych w toruńskim szpitalu miejskim. Ma to związek z zakażeniami koronawirusem w tej placówce, których do tej pory stwierdzono 38.

- Prokuratura zleciła kontrolę w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim im. Mikołaja Kopernika w Toruniu po lekturze listu jednego z pracowników tego szpitala, który został opublikowany w sobotę przez portal Onet - powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu Andrzej Kukawski.

Rzecznik toruńskiej prokuratury podkreślił, że Sanepid ma obowiązek bez zbędnej zwłoki przeprowadzić kontrolę i powiadomić prokuraturę o jej wynikach.

- Są to czynności sprawdzające, które poprzedzają ewentualne wszczęcie postępowania przygotowawczego - podkreślił prokurator Kukawski.

Ewentualne postępowanie dotyczyłoby narażenia życia i zdrowia pacjentów.

W liście lekarz toruńskiego szpitala wskazywał m.in., że zakażeni pracownicy oddziału hematologii od wielu dni kontaktowali się z większością ludzi pracujących w szpitalu, gdyż nie mieli wiedzy o "szalejących zakażeniu na ich oddziale".

Dodatkowo informował on, że dyrektor ds. lecznictwa szpitala w dniach 30-31 marca wizytował wszystkie oddziały i miał pouczać personel, aby nie używał maseczek ochronnych ani przyłbic w szpitalu, w szczególności na izbie przyjęć.

"Sami, nie mogąc uwierzyć w to, co słyszymy, czekaliśmy na argumenty. I usłyszeliśmy takie: +maska przed niczym nie chroni", +personel niższy widzi, że chodzicie w maseczkach i przyłbicach i też żąda sprzętu ochronnego+, +z ekonomicznego punktu widzenia jest to całkowicie nieuzasadnione+. Nadmienię, że dyrektor jest lekarzem" - pisał.

Lista zarzutów była znacznie dłuższa.

Lekarz napisał m.in., że "oddział kardiologii, w którym kilka osób z personelu oraz niektórzy pacjenci oczekują na wyniki wymazów, wcześniej wstrzymał wszystkie przyjęcia i wypisy". Dodał, że "dyrektor kazał jednak ponownie przyjmować pacjentów na oddział, pomimo niewyjaśnionej sytuacji epidemiologicznej oddziału".

W czwartek PAP podawała, że 14 pacjentów i 8 osób z personelu Specjalistycznego Szpitala Miejskiego im. Mikołaja Kopernika jest zakażonych koronawirusem. 20 osób z tego oddziału - 14 z potwierdzonym zakażeniem i 6 z wynikiem ujemnym - trafiło do szpitala w Grudziądzu. Zmarła 64-letnia kobieta z tego oddziału zakażona koronawirusem SARS-CoV-2.

Z informacji PAP wynika, że poza 64-latką nie żyje także druga osoba z tego oddziału, która nie była zakażona koronawirusem.

PAP w niedzielę uzyskał od rzeczniczki prasowej szpitala w Grudziądzu Izabeli Hirsch-Lewandowskiej informację, że 18 pozostałych pacjentów z oddziału hematologii hospitalizowanych w Grudziądzu nie wymaga w tej chwili respiroterapii.

Jako pierwsze informacje o kontroli w miejskim szpitalu podało Polskie Radio Pomorza i Kujaw. PAP do momentu publikacji depeszy nie uzyskała aktualnych informacji o sytuacji w szpitalu miejskim pomimo dwukrotnego skierowania pytań do dyrekcji i rzecznika prasowego placówki - w niedzielę wieczorem i w poniedziałek rano.

W ubiegłym tygodniu dyrektor szpitala w Toruniu Justyna Wileńska, odpowiadając na pytania PAP w tej sprawie, podkreśliła, że trudno ustalić, która z pacjentek (oddziału hematologii - PAP) była tzw. pacjentką "O", czy ta, która na etapie podejrzenia o zakażenie została 30 marca przewieziona do Grudziądza, czy inna, u której również rozwinęło się zakażenie koronawirusem potwierdzone badaniami, których wyniki otrzymano dzień później ok. godziny 14.30.

Przyznała, że 31 marca, gdy szpital oczekiwał już na wyniki badań na koronawirusa swoich pacjentów, do godziny 12.00 przyjęto 3 osoby do leczenia na oddziale hematologii "ze wskazań medycznych".

- Ale przypominam, że wynik otrzymaliśmy ok. 14:30. Uważam, że należymy do szpitali, w których przestrzeganie procedur jest powszechnie obowiązujące oraz priorytetowe. Ponadto leczymy m.in. pacjentów z dużymi obciążeniami, dla których zagrożeniem życia może być każda infekcja, nie mówiąc już o tym wirusie - wskazała dyr. Wileńska.

Dopytywana przez PAP czy naprawdę konieczne było przyjmowanie dodatkowych pacjentów na oddział hematologii już po tym, jak w szpitalu było podejrzenie zakażenia koronawirusem, odpowiedziała, że "o konieczności przyjęcia pacjentów zdecydowali lekarze tego oddziału".

Pytana, czy lepszym rozwiązaniem nie byłoby odesłanie kolejnych pacjentów, wskazała, że "w tym czasie do szpitala w Grudziądzu przekazywano wyłącznie pacjentów zakażonych wirusem". - Nie było więc podstaw do przesyłania pacjentów, u których nie stwierdzono i/lub nie podejrzewano zakażenia - podkreśliła dyrektor. 

PAP - Tomasz Więcławski

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum