Temida na leczniczej kuracji. Czy kontradyktoryjność ją uzdrowi?

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 04 maja 2015 06:20

Specyfika procesów o błędy medyczne polega na tym, że nie sposób ich sobie wyobrazić bez udziału biegłych. Z uwagi na konieczność sporządzenia opinii, trzeba częstokroć przekładać terminy rozpraw. Co będzie po 1 lipca, gdy w sprawach karnych inicjatywa dowodowa spoczywać będzie na stronach, które - żeby przekonać sąd do swoich racji - jeszcze częściej będą sięgać po opinie biegłego lekarza?

Temida na leczniczej kuracji. Czy kontradyktoryjność ją uzdrowi?
Fot. Archiwum

Jak jest teraz, opowiadał kierownik Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej i Toksykologii Sądowo-Lekarskiej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, dr hab. n. med. Czesław Chowaniec.

- Od kilku lat obserwujemy narastającą wręcz lawinowo liczbę spraw z podejrzenia błędu medycznego, które są nadsyłane do naszego zakładu. Obecnie stanowi to już ok. 60 proc. wszystkich spraw przyjętych i realizowanych do opiniowania - powiedział 24 kwietnia podczas II Śląskiej Konferencji Medyczno-Prawnej w Katowicach.

Przedstawił wiele mówiące zestawienie: liczba spraw dotyczących błędu lekarskiego, które wpłynęły do katowickiego zakładu w 1970 r. wynosiła 8, w 2014 r. było ich 558.

Nie wzywaj biegłego nadaremno
Zwrócił też uwagę na brak podstawowej wiedzy medycznej zarówno sędziów, jak i prokuratorów. Konsekwencją tego jest np. zastępowanie przez sąd własnego uzasadnienia wyroku wierną kopią fragmentów opinii biegłych. Obawa przed popełnieniem błędu w zakresie tematów medycznych prowadzi też do zjawiska nadmiernego i nieuzasadnionego wzywania biegłych na rozprawy.

- Wzywany jest nieraz cały zespół liczący kilkanaście osób, w większości przypadków tylko po to, żeby na rozprawie powiedzieć, że podtrzymujemy opinię w całej rozciągłości - powiedział. Dodał, że dezorganizuje to pracę i tak przeciążonych obowiązkami specjalistów. Według Chowańca, zaledwie kilka na 200 takich wezwań przyniosło jakiekolwiek nowe ustalenia przydatne do merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy.

Czytaj: Sprawy błędów lekarskich - coraz częstsze i bardziej skomplikowane

Tak jest teraz z sięganiem po dowody z opinii. A co będzie po 1 lipca, gdy w procesach karnych obowiązywać będzie zasada kontradyktoryjności? Czy negatywne zjawiska nie nasilą się?

Nie będzie już tak, że sędzia poszukuje i przeprowadza dowody, a oskarżyciel ogranicza się do sakramentalnego: ”popieram akt oskarżenia”. To do stron w procesach karnych należeć będzie obowiązek dostarczenia i przeprowadzenia dowodów. Sędzia zacznie pełnić rolę bezstronnego arbitra.

Jedni obawiają się, że z powodu nowelizacji k.p.k. dojdzie do zablokowania procesów i swoistego licytowania się opiniami, przez co skrzywdzony pacjent sprawiedliwości się nie doczeka. Inni twierdzą, że nic złego się nie stanie.

- Proszę zauważyć, że zasada kontradyktoryjności obowiązuje od wielu lat w postępowaniach cywilnych. Wtedy też zgłaszano wątpliwości. Okazało się, że działa całkiem dobrze. W procesach karnych będzie podobnie - przypuszcza sędzia Marian Krzysztof Zawała z Sądu Okręgowego w Katowicach.

Nie spodziewa się poważniejszych komplikacji w związku z wprowadzeniem kontradyktoryjności. - Nie dojdzie do paraliżu procesów sądowych. Na początku pewnie będą trudności, bo wszyscy muszą nauczyć się funkcjonowania na nowych zasadach. Obawy mają wszyscy, sędziowie też - przyznaje sędzia Zawała.

Rzecznicy muszą być aktywni
Nowe reguły postępowania w sprawach karnych zmienią także funkcjonowanie działających w ramach samorządu lekarskiego sądów lekarskich i rzeczników odpowiedzialności zawodowej (tylko do Naczelnego Sądu Lekarskiego każdego roku wpływa ok. 200 spraw, a do okręgowych sądów lekarskich - ponad 1000).

Lekarze sprawujący różne funkcje w sądownictwie dyscyplinarnym szkolą się na temat nowelizacji kodeksu postępowania karnego. Od początku roku rzecznicy odpowiedzialności zawodowej, a także zespół prawników Naczelnej Izby Lekarskiej, uczestniczyli w 3 szkoleniach nt. zmian w k.p.k. Były to spotkania z sędziami (w tym z sędzią SN) i prokuratorami.

Zdaniem Grzegorza Wrony, naczelnego rzecznika odpowiedzialności zawodowej (przez 8 lat był również sędzią sądu lekarskiego), wprowadzenie kontradyktoryjności wymusi na rzecznikach większą aktywność na każdym etapie postępowania - również przed sądami lekarskimi.

- Dzisiejsza procedura umożliwia zdecydowanie mniejszą aktywność rzecznika przed sądem lekarskim - zauważa dr Wrona.

W jego ocenie ta obecnie mniejsza aktywność rodzi niesłuszne podejrzenie, że rzecznicy nie są zainteresowani udowodnieniem winy obwinionemu lekarzowi. - W rzeczywistości tak nie jest, o czym świadczą składane przez nich odwołania od orzeczeń sądów. Najczęściej dotyczą wymiaru kary.

Naczelny rzecznik jest przekonany, że wprowadzenie do k.p.k. nowych rozwiązań wymagać będzie od rzeczników zmiany mentalności, pewnego przełamania się. - Dzisiaj bowiem to sąd ujawnia dowody. Od lipca to rzecznicy będą musieli przedstawiać przed sądem zebrane dowody zgodnie z zasadą bezpośredniości - mówi Grzegorz Wrona.

Zaznacza, że zarówno rzecznicy odpowiedzialności zawodowej, jak i sędziowie są lekarzami. Podkreśla jednocześnie, że organa odpowiedzialności zawodowej mają sprawować pieczę nad wykonywaniem zawodu lekarza, a jest to zawód zaufania publicznego. - Rzecznik reprezentuje nie tylko interesy pokrzywdzonego, ale również dobre imię samorządu lekarskiego - dodaje.

Iluzoryczna równość stron
Przy okazji wprowadzenia kontradykcyjności prawnicy zwracają uwagę na problem równości stron procesowych. Zgłaszają obawy, że obrona nigdy nie będzie miała takich możliwości jak reprezentująca państwo prokuratura, która przy formułowaniu aktu oskarżenia korzysta z pomocy instytucji państwa.

Zachwianie równowagi dotyczy także sądów lekarskich - z tym że w tym przypadku to rzecznicy odpowiedzialności zawodowej stoją na słabszej pozycji. W dowodzeniu winy nie mogą korzystać z pomocy prawników (a są lekarzami), podczas gdy obwinieni lekarze mają takie prawo. Kancelarie uważają ich za dobrych klientów.

Z powodu słabej znajomości procedur sądowych rzecznicy nie zawsze są w stanie doprowadzić do ukarania lekarza. Mimo że jako doświadczeni lekarze mają pełną świadomość, że doszło do błędu lekarskiego.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum