Świętokrzyskie: ruszył proces lekarki oskarżonej o nieprawidłowości przy porodzie

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 16 października 2019 15:21

Przed Sądem Rejonowym w Starachowicach (Świętokrzyskie) rozpoczął się w środę (16 października) proces byłej lekarki miejscowego szpitala, oskarżonej o nieprawidłowości przy przeprowadzeniu porodu, co miało doprowadzić do niepełnosprawności narodzonego chłopca.

Świętokrzyskie: ruszył proces lekarki oskarżonej o nieprawidłowości przy porodzie
FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

Jak powiedział PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach Tomasz Durlej, podczas rozprawy przedstawiono wyjaśnienia oskarżonej; zeznawała także pokrzywdzona - matka dziecka.

Kolejna rozprawa ma się odbyć 18 grudnia.

Poród miał miejsce w maju 2015 r. w szpitalu PZOZ w Starachowicach. Oskarżona lekarka pracowała tam jako rezydentka oddziału ginekologii. Śledztwo w sprawie nieprawidłowości, do których mogło dojść przy porodzie, prowadziła Prokuratura Rejonowa w Starachowicach.

Według kieleckiej "Gazety Wyborczej" pod koniec czerwca prokuratura oskarżyła lekarkę-rezydentkę o "narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez nieprawidłowe przeprowadzenie porodu, nieprawidłowe monitorowanie jego przebiegu w drugiej fazie, niekonsultowanie się z lekarzem specjalistą i kontynuowanie porodu siłami natury mimo wskazań do cesarskiego cięcia".

Te działania miały doprowadzić do kalectwa narodzonego chłopca. Jak opisywała gazeta, wg prokuratury dziecko urodziło się "w stanie średnio ciężkim". "Bezpośrednio po urodzeniu dziecko bez oddechu własnego i odruchów (...) Z niepokojących objawów, które zostały zaobserwowane u dziecka to w pierwszej dobie od urodzenia obniżone napięcie mięśniowe, a od drugiej doby do wypisu, wzmożone" - cytowała autorka artykułu.

Według gazety, biegły wskazał na nieprawidłowości przy porodzie, m.in. że po podaniu pacjentce oksytocyny (która przyspiesza poród) powinien być monitorowany zapis KTG (akcja serca płodu), a tego zaniechano. "Podczas drugiej fazy porodu pojawiły się zaburzenia tętna płodu, w efekcie doszło do niedotlenienia dziecka" - informowała "GW".

Z kolei "Echo Dnia" podaje, że u chłopczyka zdiagnozowano m.in. porażenie mózgowe i padaczkę. Wymaga on stałej kontroli lekarzy i rehabilitacji. Lekarka, którą oskarżono w sprawie, została zwolniona dyscyplinarnie ze starachowickiego szpitala w listopadzie 2016 r., razem z innymi osobami, które dyżurowały na oddziale, w związku z inną sprawą - chodziło o pozostawienie bez opieki kobiety, która rodziła na podłodze jednej z sal martwe dziecko.

Lekarka dochodziła swoich praw w sądzie pracy - chodziło o odszkodowanie w wysokości miesięcznego wynagrodzenia, za zwolnienie z pracy bez wypowiedzenia. W styczniu 2018 r. sąd prawomocnie uznał m.in. że pracodawca w oświadczeniu o rozwiązaniu umowy bez wypowiedzenia, ogólnie wskazał naruszenie obowiązków przez lekarkę. Kobieta miała otrzymać odszkodowanie.

W sierpniu 2018 r. starachowicka prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie porodu martwego dziecka w miejscowym szpitalu. Według śledczych postępowanie personelu medycznego było prawidłowe i adekwatnie do zgłaszanych przez rodzącą dolegliwości.

Katarzyna Bańcer (PAP)

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum