PAP/Rynek Zdrowia | 20-10-2014 14:44

Sprawa sądowa ws. zwolnienia prof. Chazana z pracy - w marcu 2015 r.

Na 12 marca 2015 r. warszawski sąd pracy wyznaczył termin pierwszej rozprawy z pozwu b. dyrektora stołecznego szpitala im. św. Rodziny prof. Bogdana Chazana, odwołanego z funkcji po głośnej sprawie pacjentki, której mimo przesłanek medycznych odmówił legalnej aborcji.

O takim terminie dowiedziała się PAP w warszawskim sądzie. Pozew - w którym Chazan domaga się uznania wypowiedzenia z pracy za bezskuteczne i żąda przywrócenia do niej - wpłynął w lipcu do Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy.

W kwietniu prof. Chazan - powołując się na klauzulę sumienia - odmówił kobiecie wykonania w szpitalu aborcji, choć były do tego wskazania medyczne ze względu na wady płodu. Z raportu urzędu miasta wynikało, że działając jako dyrektor szpitala, a nie będąc lekarzem prowadzącym pacjentki, w świetle obowiązujących przepisów nie mógł powołać się na klauzulę sumienia, ponieważ ma ona charakter indywidualny. Nie wskazał też pacjentce - do czego był zobowiązany - innego lekarza lub placówki, gdzie można zabieg wykonać.

Kobieta zgłosiła się w 22. tygodniu ciąży, kiedy aborcja była jeszcze zgodna z prawem. Wkrótce potem urodziła dziecko, które zmarło niedługo po porodzie.

Sprawa wywołała duże poruszenie w opinii publicznej i przeciwstawne oceny - w zależności od światopoglądu komentujących.

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz podjęła decyzję o odwołaniu prof. Chazana z funkcji dyrektora. Podstawą były wyniki kontroli ratusza w szpitalu oraz fakt, że Chazan nie poinformował pacjentki o granicznym terminie wykonania aborcji, czym ograniczył jej prawo do informacji.

Otrzymał on wypowiedzenie z pracy 21 lipca. - Mój światopogląd, jak widzę, stoi na przeszkodzie w wykonywaniu przeze mnie funkcji dyrektora szpitala, ale pewnie i szeregu innych zajęć - powiedział wówczas Chazan. Ocenił, że kara, jaka go spotkała jest niezasłużona, a jej wysokość nieproporcjonalna.

Jak mówił wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz, podstawą decyzji o zwolnieniu Chazana była utrata zaufania do niego. - Nie chodzi o światopogląd, tylko o przestrzeganie prawa, prawo obowiązuje wszystkich - wyjaśniał.

Pełnomocnik Chazana mec. Jerzy Kwaśniewski mówił w lipcu PAP, że "wypowiedzenie umowy o pracę powołuje się na wyniki kontroli przeprowadzonej na zlecenie prezydent Warszawy, tymczasem kontrola ta jeszcze przed jej zakończeniem była podstawą konferencji prasowej, podczas której ogłoszono wypowiedzenie umowy".

- Świadczy to o tym, że kontrola nie była istotną przesłanką wypowiedzenia, jej wyniki nie miały znaczenia dla prezydent miasta, zaś rzeczywistą przesłanką była odmowa wykonania aborcji, czyli światopogląd wyznawany przez prof. Chazana - oceniał adwokat.

Własne kontrole w szpitalu wszczęły też: NFZ, który nałożył na szpital karę w wysokości ok. 70 tys. zł, Rzecznik Praw Pacjenta oraz konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii i położnictwa. Postępowanie wyjaśniające prowadzi też na wniosek ministra zdrowia rzecznik odpowiedzialności zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej.

Śledztwo w sprawie "narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu" w związku z odmową usunięcia ciąży prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów. Wystąpiła ona do biegłych lekarzy o całościową opinię sądowo-lekarską w sprawie kobiety i jej dziecka. Opinia ma wpłynąć do prokuratury pod koniec roku.

Podstawą prawną śledztwa jest art. 160 par. 2 Kodeksu karnego, który przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat więzienia dla osoby, która - mając obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo - naraża ją na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Pozew o zadośćuczynienie dla kobiety, której odmówiono aborcji, zapowiadał latem jej adwokat mec. Marcin Dubieniecki.

Prof. Chazan mówił, że "aborcję uważa za zabójstwo niewinnego człowieka". Przyznawał zarazem, że aborcji dokonywał w przeszłości - czego dziś się wstydzi. Jest on jednym z sygnatariuszy "Deklaracji wiary", gdzie zapisano m.in. pierwszeństwo prawa bożego nad prawem ludzkim oraz potrzebę "przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji". Podpisując ją, lekarze i studenci medycyny deklarują, że nie będą wykonywać zabiegów sprzecznych z ich światopoglądem.