Sprawa in vitro wraca do Sejmu: nowy projekt, nowe otwarcie

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 20 sierpnia 2009 16:28

W planach legislacyjnych PO wraca ustawa o in vitro. Z powodu różnicy zdań, nad osobnymi projektami ws. in vitro w PO pracowali Jarosław Gowin (kierował pracami zespołu przy kancelarii premiera ds. Konwencji Bioetycznej) i Małgorzata Kidawa-Błońska - jej projekt najbardziej odpowiada minister zdrowia Ewie Kopacz.

Sprawa in vitro wraca do Sejmu: nowy projekt, nowe otwarcie
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Projekt Gowina zezwala m.in. na utworzenie tylko dwóch zarodków i wprowadza prawną ochronę embrionów ludzkich; zakłada, że in vitro jest możliwe tylko dla małżeństw. W projekcie Kidawy-Błońskiej dopuszczono tworzenie zarodków nadliczbowych, ich mrożenie i selekcję przed implantacją do organizmu kobiety. Zgodnie z jego założeniami, in vitro ma być dostępne także dla par żyjących w konkubinacie.

Projekty, nad którymi pracował zespół pod kierownictwem Kidawy-Błońskiej są już gotowe.

- W przyszłym tygodniu przedstawimy projekty klubowi, potem będziemy zbierać podpisy - powiedziała PAP Agnieszka Kozłowska-Rajewicz (PO).

Chodzi o projekty - wylicza Kozłowska-Rajewicz: po pierwsze o ustawę bioetyczną, która wdraża Konwencję Bioetyczną. Po drugie - o nowelę ustawy o pobieraniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów.

- Włączamy po polskiego prawa kwestię leczenia in vitro, klinik in vitro, banków spermy. Do tej pory sprawy te nie były w ogóle regulowane prawnie, bo obowiązująca ustawa w pierwszym artykule wyłącza komórki płciowe - mówi posłanka.

Zespół Kidawy-Błońskiej przygotował projekt noweli kodeksu rodzinnego.

- Mówimy tam m.in. o prawie do poznania swojego pochodzenia biologicznego. Dzieci urodzone z komórek płciowych pochodzących od obcego dawcy po osiągnięciu dojrzałości, czyli 18. roku życia, powinny mieć prawo do poznania tożsamości swoich biologicznych rodziców. To są bardzo rzadkie przypadki, ale występują. Chcemy tu zastosować wzorzec angielski. Te osoby, które podejrzewają lub mają wiedzę, że urodziły się w wyniku zastosowania technologii in vitro przy dawstwie heterologicznym będą mogły wystąpić o dane o swoich biologicznych rodzicach - tłumaczy Kozłowska-Rajewicz. Informacje te mają być gromadzone w specjalnym banku danych.

W Sejmie oba projekty - Kidawy-Błońskiej i Gowina mają zostać złożone, jako klubowe. Nieoficjalnie władze klubu przyznają, że większość posłów jest za projektem Kidawy-Błońskiej.

W Sejmie jest już kilka projektów ws. in vitro. Dwa z nich, przygotowane przez obywatelski komitetu "Contra In vitro" oraz Bolesława Piechę (PiS), zakazują stosowania tej metody. Projekt b. posłanki, obecnie eurodeputowanej Joanny Senyszyn (SLD), przewiduje refundację zabiegów in vitro.

Kozłowska-Rajewicz ocenia, że projekty mogą być głosowane w marcu, kwietniu przyszłego roku.

- Jeżeli wyłączymy kwestie ideologiczne, skupimy się na kwestii bezpieczeństwa osób uczestniczących w procedurze in vitro, kwestiach medycznych, nadzoru, a nie będziemy wyręczać lekarzy w ich pracy, to jest szansa na to, że się porozumiemy i stworzymy dobre prawo - mówi.

W rozmowie opublikowanej przed kilkoma dniami na stronie internetowej Platformy Kidawa-Błońska skrytykowała projekt Głowina mówiąc, że "zawiera błędy z medycznego punktu widzenia, ponieważ dopuszcza metodę mrożenia komórek jajowych, których zdecydowanie nie należy poddawać zamrożeniu".

- Komórki są niezwykle delikatne, a sam proces może je uszkodzić, i trudno przewidzieć, jak by przebiegał ich dalszy rozwój. W Stanach Zjednoczonych próbowano stosować tę metodę, w konsekwencji stanowczo jej zakazano. Projekt Jarosława Głowina tak naprawdę w znacznym stopniu ogranicza skuteczność metody in vitro, przy proponowanych przez posła sposobach - naraża kobiety na wielokrotne stymulacje - podkreśliła Kidawa-Błońska.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum