Sosnowiec: będzie proces po śmierci noworodka, lekarze zawiedli

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 17 czerwca 2015 16:32

Lekarz i położna ze Szpitala Miejskiego w Sosnowcu staną przed sądem. Odpowiedzą za śmierć noworodka. U pacjentki w porę nie rozpoznano zagrożenia ciąży, dziecko urodziło się martwe.

Sosnowiec: będzie proces po śmierci noworodka, lekarze zawiedli

Lekarz ma zarzut narażenia dziecka na utratę życia, a położna podrobienia dokumentu dotyczącego hospitalizacji.

Rodzice zmarłego dziecka domagają się od szpitala zadośćuczynienia i odszkodowania.

Marcin Stolpa z Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Południe powiedział, że właśnie zostało zamknięte śledztwo w tej sprawie. Akt oskarżenia zostanie w ciągu 14 dni wysłany do Sądu Rejonowego w Sosnowcu.

Jesienią 2012 r. u ciężarnej pacjentki szpitala w Sosnowcu, Eweliny Bednarskiej nie rozpoznano w porę zagrożenia ciąży i nie wykonano sugerowanych przez lekarza prowadzącego badań w kierunku zatrucia ciążowego. Wypisano ją ze szpitala, a po kilku dniach trafiła tam znowu w poważnym stanie. Chłopczyk przyszedł na świat martwy 5 listopada 2012 r.

Na ławie oskarżonych zasiądzie lekarz, który przyjmował pacjentkę w izbie przyjęć, gdy ta zgłosiła się do szpitala z rozpoczętą akcją porodową. - Przedstawiono mu zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Druga osoba, z personelu pielęgniarskiego, ma zarzut podrobienia dokumentu dotyczącego hospitalizacji matki dziecka - powiedział prok. Stolpa.

Podejrzani w śledztwie nie przyznali się do winy, odmówili złożenia wyjaśnień.

Jednym z najistotniejszych dowodów w postępowaniu jest opinia biegłych, obejmująca cały okres ciąży i kilka wizyt ciężarnej z sosnowieckiej placówce oraz kilkutygodniowy pobyt kobiety w szpitalu po cesarskim cięciu, w związku z powikłaniami, do jakich doszło.

- Opinia wskazuje na szereg uchybień w toku hospitalizacji pacjentki, natomiast z punktu widzenia odpowiedzialności karnej - na podstawie materiału dowodowego - w związku ze śmiercią dziecka możliwe było postawienie zrzutu tylko jednemu lekarzowi oddziału ginekologiczno-położniczego, który był wyznaczony do pełnienia obowiązków w izbie przyjęć - wskazał prok. Stolpa.

Prokuratura nie znalazła podstaw do przypisania lekarzowi zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka - pod takim kątem także badano tę sprawę. - Biegli uznali, że stwierdzone uchybienie lekarza naraziło dziecko pokrzywdzonych na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, natomiast stwierdzili, że nie można wykazać związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy tym błędem a śmiercią dziecka - wyjaśnił prok. Stolpa.

Zarówno rodzice zmarłego dziecka, jak ich pełnomocniczka adwokat Joanna Jagiełłowicz-Bąkiewicz są przekonani, że odpowiedzialność za śmierć dziecka spoczywa nie tylko na dwóch osobach, które zasiądą na ławie oskarżonych. Doniesienie złożone przez pokrzywdzonych dotyczyło dwóch położnych i trzech lekarzy.

- Sprawa dotycząca pozostałych osób nadal się toczy i nie mamy informacji, by to postępowanie było zakończone - wskazała w rozmowie z PAP.

- Dla nas ta walka wkracza w nowy, decydujący etap. Jesteśmy zadowoleni, że przynajmniej część winnych usłyszała zarzuty. Podkreślamy jednak, że to nie są wszystkie osoby, które w naszym odczuciu zawiniły. Mamy nadzieję, że pozostałe osoby także odpowiedzą za śmierć naszego syna - powiedział ojciec zmarłego dziecka Michał Bednarski.

Rodzice są zadowoleni, że prokuratura zdecydowała się postawić zarzut dotyczący fałszowania dokumentacji medycznej, o czym informowali krótko po tragedii. - Od początku mówiliśmy, że żona nie miała przeprowadzonego badania KTG, zapis takiego badania został później podrzucony do historii choroby żony - zaznaczył Bednarski.

W procesie karnym państwo Bednarscy chcą pełnić rolę oskarżycieli posiłkowych. Złożyli też w szpitalu pismo, w którym domagają się zadośćuczynienia i odszkodowania za śmierć dziecka. Nie chcą na razie ujawniać kwoty, jakiej żądają.

Niezależnie od sprawy karnej i roszczeń cywilnych okoliczności śmierci dziecka wyjaśnia też - w postępowaniu dyscyplinarnym - sąd lekarski. Odpowiada przed nim trzech ginekologów sosnowieckiej placówki.

Po tragedii od obowiązków kierowniczych został odsunięty szef oddziału ginekologiczno-położniczego, w związku z zastrzeżeniami dot. prawidłowości funkcjonowania oddziału. Jak wyjaśniali przedstawiciele kierownictwa placówki, podstawą tej decyzji były wnioski sformułowane przez rzecznika praw pacjenta, który zainteresował się sprawą po monitach rodziców dziecka w resorcie zdrowia. Wcześniej zastrzeżenia do sposobu funkcjonowania oddziału miał ekspert z zakresu położnictwa.

Rzecznik praw pacjenta uznał, że szpital naruszył prawo pacjentki do informacji oraz do dokumentacji medycznej. Wniósł m.in. o pouczenie personelu o obowiązujących przepisach i wyciągnięcie sankcji wobec osób winnych naruszenia praw pacjenta.

W kolejnym piśmie, opierając się na opinii specjalisty z zakresu ginekologii i położnictwa prof. Krzysztofa Preisa rzecznik stwierdził, że naruszenie praw pacjenta miało szerszy zakres i dotyczyło także samych świadczeń medycznych. W konkluzji swej opinii prof. Preis wskazał na "szereg uchybień w nowoczesnym prowadzeniu całej ciąży i opiece perinatalnej".

Profesor wyraził przekonanie, że ciężarnej nie zapewniono dostępu do pełnych świadczeń medycznych zgodnych ze współczesną wiedzą położniczą. Opiekę nad pacjentką określił jako "fatalną", "anachroniczną". Zaznaczył zarazem, że ze względu na brak dostatecznych informacji nie sposób wskazać związku przyczynowego pomiędzy tą opieką a zgonem dziecka.
 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum