Śmierć warta złotówkę, czyli dlaczego komisje ds. zdarzeń medycznych nie odciążyły sądów

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 03 stycznia 2014 06:15

1 stycznia 2014 r. minęły dwa lata od powołania wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych. Miały być szybką, pozasądową ścieżką umożliwiającą uzyskanie odszkodowania i zadośćuczynienia. To zadanie spełniają - działają szybko. Tyle tylko że wypłacane są małe kwoty, więc pacjenci nie przestali szturmować sądów.

Śmierć warta złotówkę, czyli dlaczego komisje ds. zdarzeń medycznych nie odciążyły sądów

Od pacjenta zależy, czy wybierze drogę sądową, czy też zwróci się do jednej z wojewódzkich komisji. Ustalają one, czy zdarzenie, którego następstwem była szkoda majątkowa lub niemajątkowa, stanowiło zdarzenie medyczne.

Komisja wydaje decyzję nie później niż 4 miesiące od dnia złożenia kompletnego wniosku. W terminie 7 dni po wydaniu orzeczenia sporządza uzasadnienie. Każda ze stron, po otrzymaniu orzeczenia wraz z uzasadnieniem, może w ciągu 14 dni złożyć wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Taki wniosek rozpatruje się w 30 dni od daty jego złożenia.

W porównaniu do sądów powszechnych to iście ekspresowe tempo. Dla porównania: średni czas postępowania w sprawach o szkody wyrządzone przez służbę zdrowia w latach 2011-2012 wynosił w sądach rejonowych 14 miesięcy, natomiast w sądach okręgowych były to 23 miesiące.

Pacjenci idą do sądu
Dane o czasie oczekiwania na wydanie orzeczenia pochodzą ze sprawozdania Wydziału Statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości za lata 2011-2012 (nowszych danych jeszcze nie ma). Warto się z nim dokładnie zapoznać, bo kryje odpowiedź na podstawowe pytanie: czy komisje odciążyły sądy?

W 2011 r., kiedy jeszcze nie było komisji, do sądów rejonowych wpłynęło 249 spraw dotyczących roszczeń odszkodowawczych pacjentów, natomiast do sądów okręgowych 613. W 2012 r., a więc kiedy pacjent mógł skorzystać zarówno z sądu, jak i komisji, do sądów rejonowych wpłynęło 225 spraw, a do okręgowych 746.

Komentując powyższe ustalenia Ministerstwo Sprawiedliwości zauważa, że - w odniesieniu do sądów rejonowych - ”liczba ta przez ostatnie dwa lata utrzymuje się na zbliżonym poziomie”. Jeśli chodzi o sądy okręgowe, MS stwierdza, że w ciągu ostatnich dwóch lat widoczny jest wzrost liczby zgłaszanych spraw o 21 proc.

Tak więc, analizując dane za 2012 r., można stwierdzić, że powołanie komisji do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych nie doprowadziło do odciążenia sądów, a w przypadku sądów okręgowych zaobserwowano nawet wzrost liczby pozwów składanych przez pacjentów.

Śmierć za złotówkę
Jednym z powodów były z pewnością rozczarowująco niewielkie kwoty oferowane pacjentom. Oto przykłady z województwa łódzkiego zaczerpnięte z zestawienia za okres od 1 stycznia 2013 r. do 30 września 2013 r., jakie otrzymaliśmy z biura Rzecznika Praw Pacjenta.

Pacjenci lub ich najbliżsi odrzucili następujące propozycje finansowe szpitali i reprezentujących je ubezpieczycieli: 50 tys. zł za śmierć, 5 tys. zł za uszkodzenie ciała, 10 tys. zł za uszkodzenie ciała i rozstrój zdrowia, 5 tys. zł za śmierć, 13 750 zł za uszkodzenie ciała i rozstrój zdrowia, 3 750 zł za rozstrój zdrowia, 7 450 zł za wystąpienie w następstwie leczenia zapalenia zakrzepowego VSM i skrzeplin kończyny dolnej lewej.

Przyjęli natomiast propozycje opiewające na 2,5 tys. zł odszkodowania za uszkodzenie ciała, 3 750 zł za zakażenie, uszkodzenie ciała i rozstrój zdrowia, 50 tys. za śmierć, 26 tys. zł za uszkodzenie ciała i rozstrój zdrowia, 42 750 zł za zakażenie, 10 tys. zł za zakażenie, 5 tys. zł za zakażenie.

- Kwoty oferowane przez niektóre szpitale są takie, że pacjent musi iść do sądu. Niepotrzebnie przechodzi tę samą ścieżkę: wpierw w komisji, a potem w sądzie. To znaczy, że ustawa nie zdała egzaminu - powiedział 18 grudnia 2013 r. telewizyjnym Wiadomościom Marek Balicki, b. minister zdrowia, komentując doniesienia o tym, że jeden ze szpitali w województwie dolnośląskim zaproponował złotówkę za śmierć dziecka.

Na marginesie dodajmy, że w 2012 r., również w województwie dolnośląskim, wypłacono najwyższe odszkodowanie w ramach postępowań prowadzonych przed komisją w zakresie śmierci pacjenta - przyznano 150 tys. zł. Wyjaśnijmy jeszcze, że w przypadku śmierci maksymalna kwota nie może przekraczać 300 tys. zł., zaś w przypadku zakażenia, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia kwota obejmująca wysokość odszkodowania i zadośćuczynienia nie może być wyższa niż 100 tys. zł.

Co ciekawe, dolne stawki nie zostały określone.

- 6 grudnia 2013 roku skierowałam do ministra zdrowia uwagi na temat projektu nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Szczególnie mocno akcentowałam konieczność zmian przepisów w zakresie ustalania kwot odszkodowań i zadośćuczynień. Uważam, że w celu przeciwdziałania przypadkom, w których wnioskodawcom proponowane są rażąco niskie odszkodowania, zasadne jest wprowadzenie ich minimalnych kwot - powiedziała nam Krystyna Barbara Kozłowska, Rzecznik Praw Pacjenta.

Czytaj: RPP za ustaleniem dolnej granicy odszkodowań dla pacjentów

Gra o pieniądze

Tymczasem przekonanie o niskich rekompensatach za zdarzenie medyczne doprowadziło do powstania zjawiska, którego istnienia nikt wcześniej nie przewidział. Dochodzi mianowicie do swoistej gry o pieniądze między niektórymi pacjentami a niektórymi szpitalami.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum