Sanatoria: za (prawie) darmo będzie tylko powietrze...

Autor: Ryszard Rotaub, BE/Rynek Zdrowia • • 10 maja 2010 06:45

Pewnie jeszcze (ale nie wszędzie) wody lecznicze, borowiny itp. Jeśli nic się nie zmieni, to płatnik nie będzie fundował kuracjuszom leków. Tak wynika z projektu zmian w ustawie o lecznictwie uzdrowiskowym zarekomendowanych rządowi przez resort zdrowia...

W skrócie: proponuje się wyłączenie z katalogu zadań sanatorium uzdrowiskowego obowiązek zapewnienia pacjentowi świadczeń rzeczowych, czyli leków i wyrobów medycznych. A gdy tak się stanie, to pacjent-kuracjusz sam sobie je będzie musiał kupić...

Dlaczego trzeba nowelizować ustawę z 28 lipca 2005 r. „o lecznictwie uzdrowiskowym, uzdrowiskach i obszarach ochrony uzdrowiskowej oraz o gminach uzdrowiskowych”?

Pytaliśmy w Ministerstwie Zdrowia, ale odpowiedzi nie otrzymaliśmy. W biurze prasowym zapewniono nas, że „zaprzestanie świadczeń związanych z procesem leczenia, w tym leków i wyrobów medycznych nie dotyczy szpitali sanatoryjnych, odnosi się tylko do uzdrowisk sanatoryjnych”.

Z uzasadnienia projektu wynika, że punktem wyjścia do zmian jest teza: „lecznictwo uzdrowiskowe jest działalnością służącą zapobieganiu chorobom i ich leczeniu przy wykorzystaniu urządzeń lecznictwa uzdrowiskowego i naturalnych surowców leczniczych (wody lecznicze, borowiny) oraz właściwości leczniczych klimatu, a także innych czynników środowiskowych mających korzystny wpływ na wyniki świadczeń zapobiegawczych i leczniczych”.

A lekarze dziwią się...
I mówią: nie da się leczyć wyłącznie świeżym powietrzem, borowinami i wodami leczniczymi; leczenie musi być wspomaganie farmakologiczne! Na razie w jednych uzdrowiskach owo wspomaganie nie jest priorytetem (bo są klimat, borowiny, wody mineralne itp.), a w innych jest.

Na przykład: Ciechocinek klasyfikowany jest w pierwszej grupie. Rabka Zdrój  i Iwonicz Zdrój – w drugiej.

W Rabce...
Jan Pyka, dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacyjno-Uzdrowiskowe im. dr. Adama Szebesty w Rabce-Zdroju nie ukrywa wzburzenia:

– Ze zdziwieniem dowiedziałem się o zamiarze zniesienia obowiązku zapewnienia pacjentowi leków i wyrobów medycznych. Co mam zrobić, gdy dziecko zachoruje podczas turnusu? Na przykład infekcje dróg oddechowych zdarzają się bardzo często z uwagi na raptowną zmianę klimatu. Częste są też astmy. Czy mam nie udzielać pomocy medycznej?

W Centrum Rehabilitacyjno-Uzdrowiskowym leczą się dzieci i młodzież w wieku od trzech do osiemnastu lat, głównie z zanieczyszczonego Śląska.

– Nieporozumieniem byłoby oczekiwanie od dzieci, że przyjadą do Rabki z własnymi lekami – twierdzi dyrektor Pyka. – W tym roku nasze sanatorium gościć będzie 2400 pacjentów na 21-dniowych turnusach sanatoryjnych i 27-dniowych szpitalnych.

W Ciechocinku...
W Sanatorium Uzdrowiskowym „Chemik” organizowane są pobyty leczniczo-uzdrowiskowe i turnusy rehabilitacyjne. Od czasów transformacji ustrojowej w tutejszych jednostkach nie ma aptek przyszpitalnych i przysanatoryjnych. Istnieją tylko ogólnodostępne.

– Nawet jak się komuś skończą przywiezione z domu lekarstwa, to w sanatorium ich nie dostanie, otrzyma jedynie receptę – informuje portal rynekzdrowia.pl Józef Mysicki, lekarz pracujący w „Chemiku”. – Własne leki przywożą z sobą  najczęściej przewlekle chorzy. Nowe uregulowania prawne mogą natomiast skomplikować życie pacjentom, którzy otrzymują leki w sanatoriach wyroby medyczne.

W Iwoniczu...
W Uzdrowisku Iwonicz SA, to – między innymi – trzy oddziały sanatoryjne i szpital, więc również nie wyobrażają sobie sytuacji, w której sanatorium zaniecha leczenia farmakologicznego.

– Przecież przebywające u nas osoby pozbawione są kontaktu z lekarzem rodzinnym, w związku z czym jego funkcje przejmują lekarze uzdrowiskowi – przypomina Małgorzata Sidor, przełożona pielęgniarek. – Jeśli jest taka potrzeba, ordynują odpowiednie leki, które pacjent pobiera z naszej apteki. Lekarz musi troszczyć się o pacjenta i nie zaleci mu odstawienia leków. A co się stanie, gdy kuracjusz u nas zachoruje? Mam nadzieję, że posłowie wezmą pod uwagę opnie środowisk medycznych i nie dopuszczą do niekorzystnych zmian.

Gdy w kasie pusto...
W Polsce mamy 77 miejscowości, w których jest co najmniej jedno sanatorium. Na tzw. kurację można wyjechać ze skierowaniem, refinansowanym przez NFZ, w ręce. Lub za własne pieniądze. Na tzw. darmowe kuracje czeka się od kilku miesięcy do dwóch lat.

W publicznym systemie nie ma wystarczających funduszy na sfinansowanie w dotychczasowym (przynajmniej) wymiarze leczenia sanatoryjnego. Resort skarbu chce sprzedać trzy jednostki: w Kamieniu Pomorskim, w Przerzeczynie Zdroju i w Wieńcu Zdroju.

Wydatki publiczne na zdrowie wynoszą w Polsce 4,2-4,3 procent PKB. Średnia w Unii Europejskiej wynosi 8-9 procent (w Niemczech –14,3 proc.).

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum