"Rzeczpospolita": występ w reklamie maseczek narusza kodeks etyki lekarskiej

Autor: oprac. KM • Źródło: Rzeczpospolita, TVN24, Rynek Zdrowia14 maja 2021 11:37

Popularny lekarz wystąpił w reklamie maseczek. Teraz grozi mu upomnienie lub nagana. Sprawę bada okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej.

"Rzeczpospolita": występ w reklamie maseczek narusza kodeks etyki lekarskiej
Jak mówi kodeks etyki lekarskiej, lekarz nie powinien wyrażać zgody na używanie swojego nazwiska i wizerunku dla celów komercyjnych. Fot. Shutterstock
  • Profesor Krzysztof Simon wystąpił w reklamie maseczek. Teraz grozi mu upomnienie lub nagana
  • Lekarz nie powinien zgadzać się na używanie swojego nazwiska i wizerunku w celach komercyjnych - skomentował rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Rafał Hołubicki
  • Postępowanie dyscyplinarne wobec lekarza może skończyć się m.in. karą upomnienia - dodała Aleksandra Powierża, radca prawny

Jak podała "Rzeczpospolita", powołując się na prawników i lekarzy, występ profesora Krzysztofa Simona w reklamie maseczek "narusza kodeks etyki lekarskiej".

Indywidualna ocena w gestii OROZ

Rafał Hołubicki, rzecznik NIL, w rozmowie z "Rzeczpospolitą" przytoczył art. 63 ust. 2 kodeksu etyki lekarskiej i wskazał, że "lekarz nie powinien wyrażać zgody na używanie swojego nazwiska i wizerunku dla celów komercyjnych". Jednak indywidualna ocena przypadku konkretnego lekarza pod kątem naruszenia zasad etyki lekarskiej musi zostać dokonana po zapoznaniu się z materiałem dowodowym i leży po stronie Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej.

Aleksandra Powierża, radca prawny, dodała:

- Jeśli rzecznik odpowiedzialności zawodowej uzna, że naruszono kodeks etyki lekarskiej, to skieruje sprawę do sądu lekarskiego, a ten zdecyduje, czy doszło do takiego naruszenia i wymierzy karę.

Profesor otrzyma upomnienie, naganę?

Z kolei Kajetan Komar Komarowski, radca prawny przy Zespole Kryzysowym Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy powiedział "Rz", że "profesorowi Simonowi grozi raczej upomnienie, w najgorszym przypadku nagana", ale zastrzegł, że "sąd lekarski może uznać go za niewinnego".

Lek. Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL, w rozmowie z "Rz" stwierdził, że "dziwi się" decyzji profesora. - Albo oznacza to, że zupełnie nie orientuje się w charakterze swojego czynu, albo robi to na co dzień i czuje się tak bezkarny, że tego nie zauważył - ocenił.

Bukiel zwrócił uwagę na postawę środowiska lekarskiego. - Teraz, gdy w reklamie bierze udział znany, szanowany profesor, środowisko milczy. Tymczasem powinien zostać przykładnie ukarany, żeby młodsi koledzy nie uznali, że tak można - stwierdził.

"A jakbym reklamował kalosze przeciw pijawkom?"

W rozmowie z TVN24 do sprawy odniósł się sam profesor Simon:

- W tej chwili wystąpiłem nie z lekiem, bo to rozumiem, że lekarz nie może, nie z produktem medycznym - tylko produktem higienicznym. (…) Pojawiła się firma wrocławska, polska, z atestami. Wszystko to sprawdziłem, prześledziliśmy te maski, firma poprosiła o zareklamowanie - stwierdziłem, że to jest słuszne i moralnie uzasadnione, propaństwowe  -zaznaczył.

Przyznał, że "być może gdzieś popełnił błąd". - Nie jest to lek, którego bym oczywiście nigdy nie reklamował ani żaden substytut leku. Zaatakowano mnie z różnych punktów, muszę porozmawiać z wojewodą w tej sprawie, wziąć prawników, bo ktoś mnie usiłuje "trafić" w jakiś sposób - mówił prof. Simon.

- Dlaczego nie mam zarabiać na życie? Czy to jest godne potępienia? Prozdrowotnie działając, promując polskie firmy - proszę zwrócić uwagę, że nie leki. A jakbym reklamował kalosze przeciw pijawkom? Czy jakąś moskitierę na robale, to też jest przestępstwo? - pytał lekarz.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum