Rzecznik Praw Pacjenta - jak może pomóc?

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 11 października 2009 10:55

Trudności w dostępie do świadczeń medycznych - to najczęstsze skargi, jakie trafiają do Biura Praw Pacjenta. Pacjenci nie wiedzą, jakie uprawnienia im przysługują, często nie są także właściwie informowani o leczeniu i zabiegach medycznych, jakim są poddawani - mówi Krystyna Barbara Kozłowska, Rzecznik Praw Pacjenta w rozmowie z Katarzyną Rumowską z Polskiej Agencji Prasowej

–  Poza wynikającymi z Ustawy o prawach pacjenta obowiązkami, jakie na pani spoczywają, deklaruje pani empatię wobec pacjentów. Co to będzie znaczyło w praktyce?
–  Empatię rozumiem jako życzliwość, zrozumienie, wyczucie, jak pacjentowi pomóc, stosując zapisy Ustawy o prawach pacjenta.

–  Czy pacjenci obłożnie chorzy, którzy np. nie mogą wstać z łóżka, mogliby liczyć na wizytę w domu kogoś z pani biura?
–  Fizycznie niemożliwe byłoby jeżdżenie po całej Polsce z wizytami bezpośrednio w domach pacjentów. Ponieważ mamy bezpłatną infolinię, pacjent może się z nami kontaktować z każdego automatu, nawet w szpitalu czy w przychodni, w której odmówiono mu pomocy.
Nie może być tak, że my wszystko robimy za pacjenta. Pacjent musi najpierw na podstawie naszych informacji próbować uzyskać to, czego oczekuje. W przypadku pacjentów leżących najlepszy jest kontakt osoby bliskiej.

–  Czy osoby poszkodowane lata temu mogą zwrócić się jeszcze o pomoc do Rzecznika?
–  Pacjent ma trzy lata od momentu dowiedzenia się o swojej sytuacji na podjęcie działań prawnych. W prawie jest zapisane, po jakim czasie sprawa ulega przedawnieniu. Czyny np. sprzed 20 lat nie mogą stać się przedmiotem postępowania przed sądem.

–  Rzecznicy praw pacjenta istnieją w Narodowym Funduszu Zdrowia. Czy to nie dublowanie funkcji?
–  Stanowisko rzeczników było zapisane w statucie NFZ. Wiem, że prezes Funduszu wystąpił do Ministra Zdrowia o zmianę w rozporządzeniu o nadaniu statutu NFZ. W oddziałach NFZ w miejsce rzeczników powołane będą biura skarg i interwencji, gdzie można złożyć skargę bądź oczekiwać pomocy, kiedy świadczeniodawca związany umową z NFZ nie wypełnia zadań zapisanych w kontraktach.
Rzecznicy NFZ przede wszystkim zajmowali się osobami, które korzystały ze świadczeń udzielanych przez świadczeniodawców związanych z Funduszem. A mamy przecież bardzo dużo lekarzy działających w sferze prywatnej. Ci pacjenci o pomoc powinni zwracać się właśnie do rzecznika powołanego ustawą. Są też osoby nieubezpieczone, które nie uzyskały pomocy, gdy zagrożone jest ich życie.

–  Czy w dotychczasowej pani działalności było więcej spraw dotyczących skarg na brak dostępności do leczenia czy błędów medycznych?
–  Na podstawie ośmioletnich doświadczeń z pracy w Biurze Praw Pacjenta przy Ministrze Zdrowia mogę powiedzieć, że obecnie wpływa mniej zgłoszeń o przypadkach popełnienia błędów medycznych. Być może wzrosła jakość usług i świadomość pacjentów, że mogą dochodzić swoich roszczeń: wiedzą jak to robić, wiedzą, że są miejsca, w których znajdą informacje, w jaki sposób można im pomóc i jak mogą pomóc sobie sami.

–  Czy dużo spraw o błędy medyczne toczy się przed polskimi sądami?
–  Nie mam takiej wiedzy. Zwrócę się o nią do Ministerstwa Sprawiedliwości; to będzie potrzebne do wskazania obszarów najbardziej zagrożonych – jaka dziedzina medycyny jest najczęściej oskarżana przez pacjentów o błędy.
Teraz pacjenci najczęściej skarżą się na trudności w dostępie do świadczeń. Proszą o informacje, co im się prawnie należy. Nie wiedzą, które świadczenia u stomatologa są płatne, czy na rehabilitację może skierować lekarz podstawowej opieki zdrowotnej, dlaczego lekarz nie chce wypisać skierowania na podstawowe badania, skoro przez dwa lata nie były wykonywane, a pacjent skarży się na gorsze samopoczucie. Ale wiadomo, że jeśli pacjent od dwóch lat nie wykonywał badań podstawowych, to takie badania mogą dać obraz, czy w organizmie pacjenta dzieje się coś złego, czy też nie.

–  Co wtedy? Zwraca się pani telefonicznie do tego lekarza lub placówki?
–  Najpierw udzielamy informacji pacjentowi, jakie ma uprawnienia. Jeśli nie jest on w stanie przekonać świadczeniodawcy, że są wskazania medyczne, interweniujemy. W trudnych sprawach mamy stały kontakt telefoniczny z pacjentem i sami do niego dzwonimy. To nie jest tak, że z naszego biura wypływa sucha informacja - jeśli sprawa tego wymaga, uczestniczymy w tym. Nie zostawiamy pacjentów samych.

–  Co oznacza pani deklaracja, że chce, by kwestionariusz zgody był rozumiany przez pacjentów?
–  Każdy pacjent, który chce się poddać świadczeniu medycznemu, musi podpisać kwestionariusz zgody, a zgoda ta musi być świadoma. Kwestionariusz zgody powinien zawierać dopuszczalne powikłania, jakie mogą wystąpić. Czasami bowiem wygląda to tak, że pacjent później nie ma możliwości dochodzenia roszczeń, bo podpisując kwestionariusz teoretycznie wiedział, co go może spotkać. Tymczasem często lekarz, rozmawiając z pacjentem o konkretnej operacji, nie wyjaśnia mu treści tego, co jest podpisywane. Bywa, że kwestionariusz jest dawany do podpisu w ostatnim momencie przed zabiegiem, kiedy pacjent jest zdenerwowany, kiedy trudno mu zrozumiale przeczytać to, co jest napisane, przemyśleć. Stąd później problemy.

–  Czy zajmie się pani sprawą dostępu rodziny do informacji o zdrowiu pacjenta?
–  Ta kwestia jest uregulowana. Każdy pacjent, który przychodzi do szpitala podpisuje dokumenty, w których jest klauzula, kto jest upoważniony do dostępu do informacji o jego stanie zdrowia i dostępu do dokumentacji medycznej. Pacjent wskazuje konkretne osoby, mogą nie być z nim spokrewnione. Często dzwonią do nas oburzeni pacjenci, że lekarze nie chcą udzielać im informacji przez telefon. Tłumaczymy wtedy, że żaden pracownik personelu medycznego nie ma prawa udzielić informacji w ten sposób.

–  Ustawa daje pacjentowi możliwość wniesienia sprzeciwu wobec opinii lub orzeczenia lekarskiego. Jak w praktyce będzie to wyglądać?
–  Pacjent zwraca się do Komisji lekarskiej za pośrednictwem Rzecznika. Wniosek powinien spełnić określone wymogi zapisane w ustawie tzn. w terminie 30 dni od wydania opinii albo orzeczenia przez lekarza orzekającego o stanie zdrowia pacjenta; uzasadnienie i wskazanie przepisu prawa, z którego wynikają prawa lub obowiązki; dostarczenie dokumentacji medycznej. Proponuję, by pacjenci zamierzający skorzystać z tego prawa wcześniej porozumieli się z pracownikami naszej bezpłatnej infolinii czynnej od 9 do 21 od poniedziałku do piątku.

–  Jak zamierza pani bronić zbiorowych praw pacjenta, np. gdy szpital strajkuje i przyjmuje tylko pacjentów w zagrożeniu życia?
–  Wyjaśnię najpierw pewną różnicę między prawami indywidualnymi i zbiorowymi: kiedy pacjent przychodzi do szpitala i nie otrzymuje kwestionariusza zgody do podpisania, czyli nie wyraża zgody - to jest łamanie indywidualnego prawa. A jeśli ten szpital w ogóle nie posiada kwestionariusza - to łamie zbiorowe prawa pacjentów. Jeśli szpital związany kontraktem z NFZ pobierze opłatę za świadczenie od jednej osoby – łamie prawo indywidualne. A jeśli wywiesi oświadczenie o pobieraniu za świadczenie opłat, które są finansowane przez NFZ – łamie prawa zbiorowe pacjentów.
W ustawie jest zapisane, że łamanie zbiorowych praw pacjentów to bezprawne zorganizowane działania lub zaniechania podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych. Drugi przypadek to stwierdzone prawomocnym orzeczeniem sądu, niezgodne z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych organizowanie akcji protestacyjnych lub strajkowych przez organizatora strajku. W miejscach, w których udziela się świadczeń ratujących życie (np. oddziały dializ, intensywnej terapii), nie wolno organizować akcji strajkowych. Rzecznik w takiej sytuacji może wszcząć postępowanie wyjaśniające. Występuje do dyrektora szpitala o pełną informację, dokumentację i określa czas, w którym odpowiedź ma wpłynąć, jednocześnie poucza o sankcjach za nieudzielanie informacji lub za udzielenie informacji nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd. Dyrektor musi udzielić informacji o tym, jakie jest zabezpieczenie pacjentów, czy wystąpiły jakieś przypadki zagrożenia życia. Jako RPP mogę nałożyć na placówkę karę do 50 tys. zł za niespełnienie tych wymogów.

–  Dlaczego powołano rzeczników szpitali psychiatrycznych? Czym się zajmują?
–  Pacjent chory na chorobę psychiczną często nie ma świadomości, że jego prawa są łamane, nierzadko nie potrafi dochodzić swoich praw. Dlatego potrzebne są osoby, które go wspierają na miejscu i mogą występować w jego interesie. A jednocześnie współpracują z dyrektorami szpitali po to, by sytuacje naganne czy niezgodne z prawem nie miały miejsca. Byłam zaskoczona, gdy okazało się, że nie zawsze przestrzegane jest rozporządzenie dotyczące stosowania przymusu bezpośredniego. Taki przymus to unieruchomienie pacjenta na czas do czterech godzin, z możliwością przedłużenia ze względu na stan zdrowia. Obowiązkowo w tym czasie musi być sprawdzany co 15 minut i co cztery godziny uwalniany w celu zmiany pozycji i zaspokojenia potrzeb fizjologicznych. Bywało, że pacjenci byli bezpodstawnie przetrzymywani znacznie dłużej. Mieliśmy sytuacje, gdy zlecenie na przymus bezpośredni były wypisywane in blanco: było zlecenie, podpis lekarza, a pielęgniarka na dyżurze wpisywała tylko nazwisko.
Te sytuacje są rejestrowane w dokumentacji, i rzecznicy w szpitalach psychiatrycznych każdego dnia muszą sprawdzić, czy były zastosowane przymusy, czy były stosowane prawidłowo. Inne problemy, na które reagują, dotyczą spraw drobniejszych, np. gdy pacjent nie jest wyprowadzany na spacer, gdy szpital nieprawidłowo gospodaruje środkami pacjenta.

–  Czy do pani mogą się zwrócić osoby chore na bardzo rzadkie choroby, nie mające refundacji drogich leków?
–  Jest określona ścieżka prawna dla tego typu sytuacji. Świadczeniodawca prowadzący pacjenta może zwrócić się do NFZ o sfinansowanie terapii niestandardowej. Jeżeli pacjent ma ciężką chorobę, trudności w leczeniu prosimy o kontakt z nami, ale nie mogę zadeklarować takiemu pacjentowi, że załatwię mu finansowanie leczenia, czy np. operację za granicą. Otrzyma wszelkie informacje, które wskażą mu procedurę postępowania.

–  Infolinia jest czynna od godz. 9 do 21. Jak jest obsługiwana?
–  Przypomnę może jej numer: 0 800 190 590. Osoba zwracająca się do biura Rzecznika przez infolinię może uzyskać informacje rozmawiając z pracownikiem merytorycznym doskonale znającym obowiązujący system ochrony zdrowia, prawnikiem, w godzinach popołudniowych z lekarzem. W sytuacjach nagłego zagrożenia zdrowia lub życia, zespół podejmuje interwencję. Nasze dane adresowe każdy ze świadczeniodawców ma obowiązek umieścić w miejscu ogólnodostępnym.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum