Rusza pilotaż chirurgicznej asysty lekarza. Bromber: ratownicy będą mogli odciążyć chirurga

Paulina Gumowska odpowiada za rozwój treści segmentu zdrowie w Grupie PTWP, w tym serwisu rynekzdrowia.pl i magazynu Rynek Zdrowia, których jest redaktor naczelną. Przed dołączeniem do Grupy PTWP, przez blisko dziewięć lat związana była z Wirtualną Polską. Ostatnio była redaktor naczelną obszaru lifestyle i zdrowie, m.in. WP Kobiety i portalu WP abcZdrowie. Wcześniej była zastępcą redaktora naczelnego WP oraz wiceszefową Strony Głównej i Newsroomu, a także wydawcą i redaktorem. Autor: Paulina Gumowska • Źródło: Rynek Zdrowia   • 07 listopada 2022 16:30

- W tej chwili sześć jednostek posiada akredytację do prowadzenia szkolenia specjalizacyjnego w dziedzinie chirurgicznej asysty lekarza. Trzy jednostki, w ramach projektu finansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, podpisały już umowę i tam rozpoczynają się szkolenia - mówi Piotr Bromber, wiceminister zdrowia. Asystentami będą mogli być m.in. ratownicy medyczni. O budowaniu zawodu, nowych kompetencjach i procedowanej ustawie mówi wiceminister w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

Rusza pilotaż chirurgicznej asysty lekarza. Bromber: ratownicy będą mogli odciążyć chirurga
Bromber: Ratownik medyczny, pielęgniarka i fizjoterapeuta po szkoleniu specjalizacyjnym będą mogli odciążyć chirurga. Fot. PTWP
  • Większością głosów została uchwalona przez Sejm ustawa regulująca zawód ratownika medycznego
  • Teraz zajmuje się nią Senat
  • Ratownicy nie będą więc już "innym zawodem medycznym"
  • O perspektywach rozwoju ratowników medycznych i nowych kompetencjach m.in. szkoleniu specjalizacyjnym z chirurgicznej asysty lekarskiej mówi Piotr Bromber, wiceminister zdrowia

Piotr Bromber: ratownicy, którzy odbędą szkolenie specjalizacyjne, będą samodzielnymi chirurgicznymi asystenta lekarza

Paulina Gumowska:  Przed ratownikami otwierają się nowe perspektywy.  Czy finansowe także? Ile pana zdaniem powinien zarabiać ratownik medyczny w Polsce?

Piotr Bromber, wiceminister zdrowia: Ta ustawa nie reguluje zarobków… 

Ale trudno nie rozmawiać o pieniądzach w kontekście perspektyw dla zawodu. 

Jesteśmy na kolejnym etapie budowania zawodu ratownika medycznego. Przyjęta ustawa "robi różnicę". Nie sprowadzajmy więc kolejnej rozmowy tylko do pieniędzy.

Nie można od tego tematu uciekać, gdy to właśnie on wraca jak bumerang, gdy rozmawiamy o wyzwaniach związanych z tym zawodem. Zwłaszcza w kontekście szalejącej inflacji, wzrostu kosztów życia. 

Regulacje formalno-prawne, które wprowadza ustawa, są niezależne od inflacji. Ratownicy będą mieli nowe kompetencje, swój samorząd zawodowy, nową ścieżkę kształcenia. Dajemy perspektywę rozwoju. A kwestię pieniędzy reguluje ustawa o minimalnym wynagrodzeniu, która również objęła ratowników. Przypomnę, że od 1 lipca wynagrodzenie zasadnicze ratownika medycznego nie może być niższe niż 5 322 zł. 

Zapytam inaczej. Polskie Towarzystwo Ratowników Medycznych w czasie konsultacji publicznych wskazywało, że należałoby wprowadzić stopnie zawodowe dla ratowników medycznych, uzależnione m.in. od wykształcenia, doświadczenia zawodowego, ukończenia specjalizacji. To z kolei wpływałoby na gradację zarobków, podobnie jak ma to miejsce w przypadku zarobków pielęgniarek. Uwaga ta nie została uwzględniona w ustawie, ale skoro rozmawiamy o perspektywach, czy to jest docelowy model?

Nie chcę porównywać ze sobą tych zawodów, są na innych etapach. Zawód pielęgniarki i położnej ma wieloletnią historię. W tym czasie zmieniał się system kształcenia, co doprowadziło do takiej, a nie innej struktury w tym zawodzie i ma odzwierciedlenie w tabeli płac. Podobnie będzie w przypadku ratowników, którzy będą rozwijać swoje kompetencje.

A odpowiadając na pytanie, czy specjalizacje są przyszłością dla rozwoju ratowników, to już dziś ratownicy mogą być chirurgicznymi asystentami lekarza.

Przypomnę tylko, że pomysł ten spotkał się ze sprzeciwem środowiska lekarskiego... 

… ale nie ratowników medycznych. 

Pytanie tylko, czy szpitale będą chciały zatrudniać ratowników, z którymi nie będą chcieli operować lekarze?

Ruszamy z pilotażem. W tej chwili sześć jednostek: w Katowicach, Sosnowcu, Gdańsku, Lublinie, Wrocławiu, Krakowie posiada akredytację do prowadzenia szkolenia specjalizacyjnego w dziedzinie chirurgicznej asysty lekarza. Trzy jednostki, w ramach projektu finansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, podpisały już umowę na realizację szkolenia specjalizacyjnego i tam rozpoczynają się szkolenia.

I jest pan spokojny o przygotowanie ratowników? 

Jestem. Szkolenie specjalizacyjne obejmuje kształcenie teoretyczne w wymiarze 272 godzin kursów specjalizacyjnych oraz praktyczne - to 2456 godzin staży kierunkowych. W trakcie szkolenia kandydat powinien odbyć staż podstawowy - 760 godzin wykonywania czynności zawodowych zgodnych z programem szkolenia. Staż podstawowy zrealizuje w oddziale chirurgii ogólnej. 

Celem szkolenia specjalizacyjnego jest wykształcenie samodzielnego chirurgicznego asystenta lekarza. Będzie on posiadał wiedzę i umiejętności praktyczne, pozwalające na skuteczną pomoc i asystę lekarzowi specjaliście w dziedzinie chirurgii ogólnej i innych dyscyplin zabiegowych.

Chirurgiczny asystent lekarza będzie przygotowany do uczestniczenia w procesie diagnostycznym i terapeutyczno – zabiegowym jako czynna asysta do procedur chirurgicznych pod nadzorem lekarza specjalisty w danej dziedzinie zabiegowej.

Ratownik medyczny, pielęgniarka i fizjoterapeuta, którzy uzyskają dodatkowe kwalifikacje po szkoleniu specjalizacyjnym, będą mogli odciążyć chirurga, w szczególności chirurga ogólnego.

To jest trend, który mocno lansuje Ministerstwo Zdrowia. Tak duże przejmowanie kompetencji to na pewno dobra droga?

Ratownicy nie przejmują niczyich kompetencji, zdobywają nowe. A co najważniejsze, i chcę to mocno podkreślić, ratownicy już dzisiaj są bardzo dobrze wykształceni, a nowa ustawa wzmacnia ich pozycję zawodową.  

Po co ratownikom medycznym samorząd? Przyjęta przez Sejm ustawa wprowadza, na wzór innych zawodów taką instytucję, chociaż nie ma w tej kwestii spójności w środowisku. Pojawiają się głosy, że przynależność do samorządu nie powinna być obowiązkowa.

Samorząd zawodowy porządkuje współpracę, daje perspektywę rozwoju. Jest też dla nas naturalnym partnerem do rozmów. Czy powinien powstać czy nie? Pojawiają  się argumenty "za" i "przeciw". Temat co pewien czas wraca. Przytaczane są wątpliwości co do obowiązku przynależności do samorządu albo wysokości składki.  

To prawda. Głośno wybrzmiewa ostatnio w środowisku lekarzy, po tym jak Naczelna Rada wyszła z propozycją podniesienia składki członkowskiej.

Dyskusja toczy się od lat. Ostatnio miałem spotkanie z przedstawicielem zawodu medycznego, który zostanie uregulowany ustawą o niektórych zawodach medycznych. Ubolewał, że o ile ustawa ureguluje wiele kwestii, to samorządu nie powoła. Ile osób, tyle perspektyw. My natomiast patrzymy na system jako całość i dlatego stworzyliśmy możliwość powołania samorządu ratowników medycznych. 

W toku prac nad ustawą i w czasie prac w Sejmie pojawił się wniosek o powołanie konsultanta krajowego w dziedzinie ratownictwa medycznego. Dziś jest konsultant krajowy w dziedzinie medycyny ratunkowej, to jednak nie spełnia oczekiwań ratowników, którzy podkreślają, że na tym stanowisku potrzebny jest człowiek z ich środowiska.

Nie mówię, że w przyszłości tak się nie stanie. W dyskusji o perspektywach, to jest zapewne jedna z nich. Nie określimy wszystkiego od razu w jednej ustawie. Dopiero skończyliśmy procedowanie ustawy o medycynie laboratoryjnej. W toku dyskusji pojawiła się propozycja wprowadzenia porady diagnostycznej. Przyjęta ustawa nie uwzględniła tej poprawki, co nie oznacza, że temat jest zamknięty. Zakładam, że w przyszłości taka porada się pojawi.

Panie ministrze, dobrze wiemy jak wygląda proces legislacyjny. To czego dziś nie wpisze się do ustawy porządkującej zawód, nie wpisze się przez kolejne lata, bo zainteresowanie tematem spadnie do zera. 

Rzeczywistość, w której funkcjonują dziś zawody medyczne jest bardzo dynamiczna i ona będzie wymagała szybszego dostosowywania się. Błędem byłoby tworzenie ustawy na zasadzie: skoro środowisko tak długo na nią czeka, wpiszmy do niej wszystko, uwzględnijmy wszystkie postulaty, a później będziemy się zastanawiali, co z tym zrobić. 

Powtarzam jeszcze raz: budowanie zawodu to proces. Niedawno na stanowisko konsultanta w dziedzinie medycyny laboratoryjnej po raz pierwszy powołaliśmy nie lekarza, a diagnostę laboratoryjnego. Myślę, że w przypadku ratowników również dojdziemy do takiego etapu. Pandemia pokazała nam, że legislacja musi szybciej odpowiadać na potrzeby, dostosowywać się do zmieniających się kompetencji i to się dzieje.

A jak pan odniesie się do zarzutu, że pędzi pan z kolejnymi ustawami, nie uwzględniając racjonalnych poprawek, bo wydłużą one proces legislacji, a Ministerstwo Zdrowia potrzebuje sukcesów i domkniętych ustaw.

W ubiegłym roku brak porozumienia w sprawie ustawy o minimalnym wynagrodzeniu, brak ustawy o medycynie laboratoryjnej, o zawodzie ratownika medycznego, o niektórych zawodach medycznych był osią sporu podczas protestu medyków. Dwie ustawy już za nami, trzecia w Senacie, a wkrótce mam nadzieję rozpoczniemy w Sejmie procedowanie czwartej. Domykamy ustawy, o których mówi się od lat. Wywiązujemy się ze złożonych obietnic, a pani wspomina o zarzucie.

Bo patrząc na cały proces zachodzi ryzyko, że nieważne jakiej jakości wyjdą z parlamentu ustawy, byle wyszły.

To są ustawy, nad którymi pracowano od kilku lat, wspólnie ze środowiskiem. Projekt ustawy o zawodzie ratownika medycznego  został przyjęty przez Sejm większością 446 głosów, a ustawa o minimalnym  wynagrodzeniu - większością 445 głosów. Takie wyniki pokazują co innego.



 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum