PAP/Rynek Zdrowia | 10-10-2015 12:55

Resort sprawiedliwości zlecił analizę dot. braku biegłych lekarzy

Wiele sądów, np. w Szczecinie, nawet dwa lata czeka na opinię biegłego z zakresu nauk medycznych. Procesy przedłużają się, ponieważ lekarze nie garną się do współpracy z sądami: pracy jest dużo, a stawki są niskie. Resort sprawiedliwości zlecił analizę problemu.

W związku z brakiem biegłych przedłużają się procesy sądowe Fot. Archiwum RZ

Brakuje specjalistów z wielu dziedzin medycyny, chociaż różnie to wygląda w poszczególnych miastach. Z brakiem biegłych ortopedów problem mają np. sądy w Zielonej Górze, Rzeszowie, Przemyślu, Poznaniu; ekspertów z dziedziny onkologii brakuje m.in. w Radomiu, Bielsku-Białej i Krośnie; na brak okulistów narzekają np. sądy w Płocku czy w Rzeszowie. Sąd w Krakowie szuka ekspertów z zakresu alergologii i geriatrii. W łódzkim sądzie okręgowym brakuje biegłych w zakresie dermatologii i wenerologii oraz neonatologii.

W związku z brakiem biegłych przedłużają się procesy sądowe. Jak powiedział PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie Michał Tomala, w niektórych sprawach na opinię biegłego sądowego trzeba czekać rok lub nawet dwa.

Rzeczniczka resortu sprawiedliwości Patrycja Loose powiedziała PAP, że jedną z głównych przyczyn przewlekłości postępowań w niektórych kategoriach spraw wymienianych przez sądy apelacyjne w informacjach rocznych jest właśnie deficyt specjalistów z zakresu nauk medycznych.

Sędziowie przyznają, że wykonanie ekspertyzy biegłego to praca analityczna, która wymaga fachowej wiedzy, ale także czasu. - Lekarze podnoszą, iż czynności dla sądu są zbyt mocno absorbujące a wynagrodzenia niskie - podkreśla rzeczniczka Sądu Okręgowego w Zielonej Górze Diana Książek-Pęciak.

Lekarze potwierdzają te opinie. - Na brak zainteresowania pracą biegłych wpływa przede wszystkim wysokość stawek za wydane orzeczenia - mówi PAP neurolog ze Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego UM w Poznaniu, Jolanta Ewa Jowsa, która przez dziesięć lat pełniła rolę biegłego. Jej zdaniem proponowane biegłym wynagrodzenie jest niewspółmierne do poświęconego czasu i wykonywanej pracy.

- Praca biegłego to tomy akt sądowych i bardzo odpowiedzialne zajęcie, za które wynagrodzenie nie jest adekwatne. Poza sporządzeniem opinii biegły zobowiązany jest także do udziału w wyznaczonych rozprawach sądowych, które odbywają się często w zupełnie innych miastach - podkreśla Jowsa.

Warunki wynagrodzenia biegłych regulują przepisy Kodeksu postępowania karnego, ustawy o kosztach sądowych, a także stosowne rozporządzenia ministra sprawiedliwości.

Jak podaje resort, podstawowa stawka wynagrodzenia biegłego za godzinę pracy wynosi - w zależności od stopnia złożoności problemu będącego przedmiotem opinii oraz warunków, w jakich opracowano opinię - od 22,61 zł do 31,97 zł. W przypadku biegłych posiadających stopień doktora ok. 45 zł, doktora habilitowanego - 54,41 zł, profesora - 69,42 zł - za godzinę.

W razie złożonego charakteru problemu będącego przedmiotem opinii stawka może być podwyższona do 50 proc. Biegłym przysługuje ponadto zwrot kosztów dojazdów do miejsca wykonania czynności.

Rzeczniczka Sądu Okręgowego w Radomiu Joanna Kaczmarek-Kęsik podaje PAP dwa przykłady wynagrodzeń, jakie tamtejszy sąd wypłacił biegłym za sporządzenie opinii związanych z odszkodowaniem dla ofiar wypadków. Biegły z zakresu ortopedii otrzymał 650 zł, natomiast biegły neurochirurg - 1126 zł.

Rzeczniczka ministerstwa sprawiedliwości przyznaje, że wynagrodzenia specjalistów sporządzających opinie na potrzeby wymiaru sprawiedliwości są rzeczywiście nieadekwatne w stosunku do honorariów oferowanych lekarzom na rynku usług medycznych. Wynika to jednak - według Loose - z ograniczonych możliwości finansowych Skarbu Państwa. - Zmiana wysokości wynagrodzeń biegłych sądowych wiąże się bowiem ze wzrostem wydatków budżetowych ponoszonych na pokrycie kosztów sporządzanych ekspertyz - tłumaczy rzeczniczka.

Z drugiej strony, zdaniem Loose, deficyt biegłych sądowych z zakresu medycyny spowodowany jest niedostateczną ogólną liczbą lekarzy specjalistów w Polsce. Podobnego zdania jest naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej w Naczelnej Izbie Lekarskiej Grzegorz Wrona. W jego ocenie liczba lekarzy w stosunku do potrzeb społecznych jest zdecydowanie za mała.

Wrona podkreśla, że nie tylko sądy powszechne cierpią na brak biegłych. Także on sam - jako naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej - ma trudności z namówieniem autorytetów medycznych do sporządzania opinii na rzecz samorządu zawodowego lekarzy.

Na prośbę resortu sprawiedliwości, Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, prowadzi obecnie badania dotyczące funkcjonowania biegłych sądowych. Obejmują one - według rzeczniczki resortu - również dokładną analizę kosztów ponoszonych przez wymiar sprawiedliwości w związku z przeprowadzaniem dowodu z opinii biegłego.

"Wyniki badań stanowić będą materiał, który pozwoli - przy uwzględnieniu możliwości budżetu państwa - na opracowanie propozycji nowych rozwiązań, zmieniających obecnie obowiązujące stawki wynagrodzeń lub zasad ich ustalania" - podkreśla Loose.