Ratownicy medyczni coraz częściej są zagrożeni

Autor: Dziennik Gazeta Prawna, RZ/Rynek Zdrowia • • 25 maja 2015 10:08

W Krakowie nie ma dnia, aby ratownik medyczny nie został zaatakowany przez agresywnego pacjenta lub jego rodzinę. Jeden z ratowników miał pistolet przy skroni. Są narażeni są na cios mieczem samurajskim albo maczetą, pobicie.

Ratownicy medyczni coraz częściej są zagrożeni
Fot. PTWP

Najłagodniejszą formą agresji jest szarpanina i wyzwiska.

Pracownicy pogotowia zwracają uwagę, że coraz częściej w czasie próby niesienia pomocy, sami stają się ofiarami.

Jak przekonuje Joanna Sieradzka, rzecznik KPR, najczęstszym podłożem takich zachowań jest alkohol. Podaje przykłady: agresywny, wulgarny i pijany mężczyzna zaczął dotkliwie kopać ratownika powodując u niego poważne obrażenia; zdarzył się też przypadek ataku na ratowniczkę, która po pobiciu trafiła do szpitala i przechodzi dłuższą rehabilitację.

Czytaj także: Coraz więcej agresji pacjentów wobec personelu medycznego. Winny zły system?

Jednak w oficjalnych statystykach liczba zdarzeń spowodowanych przez agresywnych pacjentów nie rośnie lawinowo.

Jak przekonuje dr Zbigniew Brzezin, Rzecznik Praw Lekarza działający przy Naczelnej Izbie Lekarskiej, niekoniecznie odzwierciedla to rzeczywisty stan zjawiska. Zgłoszenia do systemu są bowiem zupełnie dobrowolne a najczęściej się zdarza, że lekarze odstępują od szukania sprawiedliwości.

Zdaniem rzecznika lekarze, ratownicy i pielęgniarki często „odpuszczają” pacjentom, gdyż szkoda im czasu na uczestniczenie w procesach sądowych. Część z nich jest przekonana, że sprawa zostanie umorzona z uwagi na tzw. niską szkodliwość czynu.

Ratownicy chcą wprowadzenia obowiązkowych kursów samoobrony w czasie studiów i stworzenia mapy niebezpiecznych miejsc, gdzie interwencji pogotowia zawsze powinien towarzyszyć patrol policji. Podobny system sprawdził się już Wielkiej Brytanii.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum