Przyjęcie dziecka do szpitala - żaden przepis nie zastąpi trafnych decyzji

Autor: Jacek JAnik/Rynek Zdrowia • • 09 października 2015 05:47

30 września br. weszły w życie przepisy określające nowe zasady przyjęcia, a raczej odmowy przyjęcia dzieci do szpitala. Wielu lekarzy bardzo sceptycznie ocenia możliwość realizacji nowych regulacji prawnych w praktyce.

Przyjęcie dziecka do szpitala - żaden przepis nie zastąpi trafnych decyzji
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Wszedł w życie par. 13 ust. 5 załącznika do rozporządzenia ministra zdrowia z 8 września 2015 r. w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej.

Zgodnie z nowymi przepisami odmowa przyjęcia dziecka do szpitala wymaga uprzedniej konsultacji z ordynatorem oddziału, do którego dziecko miałoby być przyjęte, albo jego zastępcą, albo lekarzem kierującym tym oddziałem w rozumieniu art. 49 ust. 7 ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej. Wynik tej konsultacji odnotowuje się w dokumentacji medycznej.

W uzasadnieniu tego zapisu w projekcie rozporządzenia ustawodawca wyjaśnia, że główną przesłanką regulacji - wprowadzenia dodatkowej konsultacji z ordynatorem lub jego zastępcą w przypadku odmowy przyjęcia dziecka do hospitalizacji - jest zapobieganie przypadkom kiedy rodzice z chorym dzieckiem krążą bezskutecznie od jednej placówki do drugiej. Ma na celu poprawę bezpieczeństwa dzieci i zapewnienie im szczególnej opieki.

Tragiczne przypadki
U podłoża zmian przepisów dotyczących przyjmowania małych pacjentów do szpitala legły nagłaśniane przez media tragiczne przypadki odmów przyjęcia do szpitala a które zakończyły się ich śmiercią. Tak było we wrześniu 2014 r. z rannym w wypadku ośmiolatkiem z Oleśnicy (Dolnośląskie), którego po transporcie lotniczym nie przyjęto w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu i odesłano do 4 Szpitala Wojskowego z Polikliniką we Wrocławiu, gdzie chłopiec zmarł.

Opinią publiczną wstrząsnął także niedawny, bo z sierpnia br., przypadek śmierci dwulatka, który nie został hospitalizowany w Szpitalu Wielospecjalistycznym w Jaworznie (Śląskie). Rodzicie dziecka twierdzą, że lekarze odesłali go do innego szpitala, natomiast lekarze tłumaczą, że to rodzice odmówili przyjęcia go na hospitalizację. Dokumentów poświadczających odmowę jednak szpital nie posiada.

Czy nowe przepisy, które weszły w życie w ubiegłym tygodniu, zapobiegną takim tragediom? Jak stwierdziła w wypowiedzi dla Dziennika Gazeta Prawna Ewa Borek, prezes Fundacji My Pacjenci, nie potrafimy zapobiec nieszczęściom poprzez wprowadzenie standardów postępowania, może zatem zadziałają nakazy administracyjne. Dzięki nim będzie oczywiste, kto ponosi odpowiedzialność za ewentualne tragiczne skutki odmowy.

Nierealny przepis
Jak stwierdza dr Elżbieta Pac-Kożuchowska, kierownik III Katedry Pediatrii Uniwersytetu Medycznego Lublinie w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym, konsultant wojewódzki w zakresie pediatrii, nie jest możliwe, aby ordynator całą dobę odpowiadał za to, czy w izbie przyjęć i SOR będą czy nie będą przyjmowane dzieci.

- W praktyce nie ma takiej możliwości. O pierwszej w nocy będziemy ściągać ordynatora lub jego zastępcę do szpitala? To lekarz pracujący na SOR jest odpowiedzialny za to co robi i co dzieje się w szpitalu. Dzieci wymagające przyjęcia do szpitala są przyjmowane. Nie ma takiej potrzeby, aby każda decyzja o odmowie hospitalizacji była konsultowana z kierownikiem kliniki czy ordynatorem. Za to odpowiedzialny jest lekarz dyżurny, który podejmuje określone decyzje - mówi portalowi rynekzdrowia.pl dr Pac-Kożuchowska.

Jak podkreśla, w lubelskiej klinice bardzo mało dzieci jest odsyłanych, mimo że np. mali pacjenci obecnie ulokowani są nawet na korytarzach.

Nowy zapis w ustawie jako nieporozumienie określa prof. Jarosław Peregud-Pogorzelski, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. W jego opinii jest on błędnie sformułowany.

- Nie może być tak, że zarządzenie nakazuje, aby pacjent mógł opuścić izbę przyjęć dopiero po konsultacji z ordynatorem lub jego zastępcą i odnotowaniu wyniku tej konsultacji w dokumentacji. Nie wiem kto na to wpadł - mówi portalowi rynek zdrowia.pl prof. Peregud-Pogorzelski.

Specjalista na równi z ordynatorem
Jak tłumaczy, jeżeli odmowa przyjęcia miałaby być konsultowana, to ze specjalistą - lekarzem z II stopniem specjalności. Ustawa o specjalizacjach bardzo wyraźnie mówi, że specjalista II stopnia z danej dziedziny ma uprawnienia ordynatorskie, a to, że nim nie został, nie świadczy o tym, że jest gorszy merytorycznie od ordynatora. Tu wchodzą w grę inne walory - organizacyjne czy menedżerskie. Argumentuje, że pod względem merytorycznym są równi, bo tak samo zdali egzamin przed państwowa komisją egzaminacyjną.

- Nie wyobrażam sobie, żeby ordynatorzy albo ich zastępcy - na niektórych izbach przyjęć jest po 100-120 dzieci - konsultowali każdy przypadek, który nie kwalifikuje się do przyjęcia na hospitalizację. Jest to po prostu niemożliwe - podkreśla prof. Peregud-Pogorzelski.

Jego zdaniem każdy specjalista ma prawo do podejmowania decyzji i on ponosi za nie odpowiedzialność. Konsultować powinien specjalista lub pierwszy dyżurny dyżuru - bo wówczas on jest szefem danego oddziału i zastępuje pod nieobecność ordynatora. - Ordynator nie może za każdym razem przyjeżdżać i konsultować pacjentów - to jest irracjonalna i niewyobrażalna sytuacja - dodaje.

Zdaniem prezesa Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, nie da się ustrzec przed zdarzającymi się czasem, choć niezwykle rzadko, przypadkami odmowy przyjęcia dziecka do szpitala, które kończą się później tragedią.

- Wszystko zależy od indywidualnego podejścia, czujności określonego lekarza. Każdy ma prawo wykonywania zawodu, każdy odpowiada za to co robi. Nie można stać nad każdym i dyktować mu co ma robić. Ten kto uzyskał uprawnienia musi umieć podejmować decyzje, szybko interpretować objawy. Wszystko, jak w każdym zawodzie, zależy od ludzi, ich rzetelności. Niczego tu nie załatwimy żadną ustawą. Uważam, że ten nowy przepis wynika z błędnego rozumowania - mówi prof. Peregud-Pogorzelski.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum