Prokurator sprawdzi, czy Naczelna Izba Lekarska zrobiła zły interes

Autor: Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia • • 12 grudnia 2009 11:00

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów poinformowała portal rynekzdrowia.pl, że 9 grudnia br. wpłynęło do niej zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę Naczelnej Izby Lekarskiej.

Według wnoszących sprawę, NIL miała sprzedać udziały po zaniżonej cenie.

Chodzi o sprawę dotyczącą sprzedaży udziałów spółki brokerskiej (powołanej przez Okręgową Izbę Lekarską - oferowała ubezpieczenia dla lekarzy, później rozszerzyła swoja ofertę, której głównym udziałowcem była NIL), a dokładnie o to czy cena, za którą samorząd sprzedał udziały nie była zbyt niska.

Zdaniem rzecznika prasowego NIL Tomasza Korkosza, wzbudzenie zainteresowania mediów tą sprawą to gra wyborcza przed wyborami warszawskiego samorządu, gdzie na przewodniczącego kandydował m.in. dotychczasowy prezes NIL, Konstanty Radziwiłł.

Zawiadomienie zostało złożone przez jednego z udziałowców spółki – Okręgową Radę Lekarską w Warszawie. Jak twierdzą warszawscy samorządowcy, nie można było postąpić inaczej, ponieważ z dokumentacji z jaką się zapoznali wynikało, że istotnie mogło dojść do przestępstwa, a prawo nakazuje każdemu obywatelowi aby w takiej sytuacji zawiadomił prokuraturę.

Komentarze? Nie teraz
Być może ze względu na wybory trwające w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie w sobotę (12 grudnia), rzecznik OIL w Warszawie, Ewa Gwiazdowicz, nie chce odnosić się do sprawy. Kwituje ją krótko: – Ze względu na odbywający się sprawozdawczo-wyborczy Okręgowy Zjazd Lekarzy nie będziemy teraz komentować tych doniesień.

Jak informuje nas natomiast rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej, Tomasz Korkosz, Naczelna Komisja Rewizyjna zajmuje się sprawą sprzedaży spółki od roku i jak do tej pory nie wykryła żadnych nieprawidłowości.

– Na wniosek Naczelnej Komisji Rewizyjnej powołano nawet specjalną komisję do zbadania tej sprawy, która to komisja również nie doszukała się nieprawidłowości. Ta sprawa jest czysta – tłumaczy nam rzecznik NIL.

Zdaniem Tomasza Korkosza, wzbudzenie zainteresowania mediów tą sprawą to gra wyborcza przed wyborami warszawskiego samorządu, gdzie na przewodniczącego kandyduje m.in. dotychczasowy prezes NIL, Konstanty Radziwiłł. Według rzecznika są to działania przeciwników doktora Radziwiłła.

Ostatecznego stanowiska w sprawie Naczelna Komisja Rewizyjna jeszcze nie zajęła, musi to jednak zrobić do najbliższego krajowego zjazdu lekarzy, który odbędzie się w styczniu przyszłego roku. Wówczas komisja udzieli, bądź nie, absolutorium prezesowi NIL.

– Nie sądzę, żeby doszło do sytuacji, w której prezes nie otrzymałby absolutorium – uważa Korkosz.

Dostęp do tanich ubezpieczeń
Spółka brokerska samorządu została powołana w 2002 r. przez Okręgową Izbę lekarską. Początkowo podmiot oferował ubezpieczenia dla lekarzy, później rozszerzył swoja ofertę o produkty ubezpieczeniowe dla innych zawodów medycznych. W zamyśle twórcy spółki w związku z obowiązkiem ubezpieczania się lekarzy od odpowiedzialności cywilnej chcieli oferować lekarzom z terenu Mazowsza dobre i w miarę tanie ubezpieczenia.

W 2005 r. Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie wraz z Naczelną Izbą Lekarską doszły do wniosku, że dostęp do dobrych i tanich ubezpieczeń powinni mieć lekarze nie tylko z Mazowsza, ale na terenie całego kraju. Wówczas podjęto rozmowy o sprzedaży większościowego pakietu udziałów NIL, która następnie miała odsprzedawać udziały innym okręgowym izbom.

Dokonano wyceny spółki i w 2006 r. zrealizowano transakcję. Za ponad 300 tys. zł NIL nabyła ponad 90 proc. udziałów firmy.

Pakiet większościowy sprzedany
Zainteresowanie odkupieniem udziałów od NIL przez okręgowe izby lekarskie nie było jednak duże i być może dlatego samorząd zdecydował się sprzedać swoje udziały. We wrześniu 2008 r. większościowy pakiet udziałów objęła ogólnopolska firma brokerska, wchodząca w skład grupy dużej firmy brokerskiej notowanej na paryskiej giełdzie. Swoje udziały, choć niewielkie, mają do tej pory okręgowe izby lekarskie i Naczelna Izba Lekarska. Choć jak wynika z nieoficjalnych informacji samorząd warszawski będzie chciał sprzedać swoje udziały.

Transakcja nie budziłaby żadnych wątpliwości, gdyby nie to, że samorządowcy uważają, że NIL sprzedał udziały po zaniżonej cenie, a właściwie nie wziął fizycznie za to pieniędzy. Jak informują nas samorządowcy pragnący zachować anonimowość, NIL przekazał większościowy pakiet udziałów w spółce w zamian za podniesienie wartości udziałów, co spowodowało, że udziały, które zostały w rękach samorządu stały się więcej warte.

Te informacje potwierdza nam Barbara Karpińska, była prezes zarządu samorządowej firmy i opowiada o kulisach całej sprawy.

Misja i/albo biznes
– Przy kwestii zbycia udziałów spółki, jej zarząd odsunięto od podejmowania decyzji. Spółka miała dość duże zyski, potencjał i możliwości. Nie było potrzeby sprzedaży tej firmy. Transakcja nie była poprzedzona konkursem, profesjonalną wyceną – opowiada Barbara Karpińska.

Była prezes jest rozgoryczona tą sytuacją, mówi, że zrobiono krzywdę lekarzom, dla których ta firma została stworzona.

– Nie zarabialiśmy na lekarzach. Ubezpieczaliśmy komercyjne podmioty i z wypracowanych z tego pieniędzy dokładaliśmy do ubezpieczeń dla lekarzy, żeby były dla nich tańsze. Tanie i dobre ubezpieczenia dla lekarzy to była nasza misja, w która naprawdę wierzyliśmy – tłumaczy.

Dodaje, że próbowała coś zrobić, pisała do udziałowców, jednak nie było żadnego odzewu z ich strony. Jak podaje większościowy pakiet udziałów przejęła spółka, która była 4 razy mniejsza i wypracowywała 200 razy mniejszy zysk.

– Przejęła m.in. dane 30 tys. klientów komercyjnych, nie mówiąc już o lekarzach. Natomiast przeciwko mnie założono sprawę – mówi była prezes.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum