Proces lekarki za niedopełnienie formalności dla NFZ

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 22 grudnia 2009 14:24

Lekarka nie dopełniła formalności przy leczeniu chorych na nowotwory.

Przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku odbyło się we wtorek (22 grudnia) postępowanie odwoławcze z zakresu prawa pracy, dotyczące lekarki onkolog z Olsztyna, która – orzeczeniem sądu pierwszej instancji – ma z własnej kieszeni zapłacić za leczenie pacjentów chorych na nowotwory, bo nie dopełniła formalności potrzebnych do finansowania przez NFZ.

Lekarka domaga się oddalenia powództwa. Orzeczenie w tej sprawie sąd ma ogłosić 30 grudnia.

Chodzi o byłą ordynator oddziału chemioterapii szpitala MSWiA w Olsztynie Agnieszkę Jagiełło-Gruszfeld, w przeszłości wojewódzkiego konsultanta ds. onkologii. Sprawa dotyczy leczenia tzw. chemioterapią niestandardową, za którą NFZ odmówił szpitalowi refundacji, ponieważ lekarka nie sporządziła na czas stosownej dokumentacji i nie uzyskała na leczenie wcześniejszej zgody Funduszu.

Szpital wytoczył sprawę lekarce i zażądał od niej 90 tys. zł. W ocenie jego dyrekcji, lekarka umyślnie spowodowała szkodę, a to właśnie ona, jako ordynator, powinna troszczyć się w sposób szczególny o mienie zakładu pracy.

Ostatecznie sąd pierwszej instancji orzekł w październiku br., że lekarka ma zapłacić z własnej kieszeni równowartość miesięcznego wynagrodzenia. Apelację złożyła dr Jagiełło-Gruszfeld. Obecnie nie pracuje już w olsztyńskim szpitalu, zatrudniona jest w Warszawie i Ełku.

Jej pełnomocnik domagał się przed sądem apelacyjnym oddalenia powództwa. W jego ocenie, pozwanej doktor nie można przypisać winy, choćby w postaci lekkomyślności. Sugerował też, że u podstawy sprawy leżał konflikt personalny między pozwaną a dyrektorem szpitala i mówił, że powinnością lekarza jest leczenie pacjentów zgodnie ze sztuką, czyli najlepiej jak można.

Pełnomocnik szpitala chciał oddalenia apelacji. Podkreślał, że leczenie w Polsce odbywa się „w pewnych realiach społecznych i prawnych” i za świadczenia, na które nie wyraził zgody NFZ, nie ma refundacji. Mówił, że jest przekonany, iż pozwana, jako ordynator, wiedziała o obowiązkach prawnych i o tym, że procedura, którą stosowała, wymaga zgody NFZ. Dodał, że Fundusz nie zrefundował dotąd i nie zrefunduje szpitalowi tych świadczeń.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum