Rzeczpospolita/Rynek Zdrowia | 11-12-2020 13:45

Prawnik: dyrektorom powinno zależeć na "szerokiej liście" uprawnionych do dodatku covidowego

Najważniejsze, by uświadomić dyrektorom szpitali, żeby tworzyli możliwie jak najszersze listy personelu medycznego uprawnionego do otrzymania dodatku covidowego. Powinno im zależeć, by ich pracownicy dostali dodatki, tym bardziej, że nie są one wypłacane z ich budżetu - mówi Kajetan Komar-Komarowski, radca prawny z Zespołu Kryzysowego OZZL.

Pokutuje przekonanie, że do dodatków uprawnieni są wyłącznie medycy z oddziałów covidowych Fot. Shutterstock

Dodatek zagwarantowany prawnie mają tylko ci, których do pracy przy zwalczaniu epidemii skierował wojewoda. By móc liczyć na dodatek wypłacany na mocy polecenia, trzeba zostać zgłoszonym przez dyrekcję szpitala bądź innej placówki ochrony zdrowia do oddziału wojewódzkiego NFZ.

"Gdy dyrekcja wskazuje swoich pracowników, jest prawie pewne, że NFZ przekaże podmiotowi środki na wypłatę dla lekarzy. Z różnych jednak względów dyrektorzy podmiotów leczniczych różnie interpretują treść polecenia" - pisze "Rzeczpospolita".

Jak zauważa Komar-Komarowski, pokutuje przekonanie, że do dodatków uprawnieni są wyłącznie medycy z oddziałów covidowych. To - jego zdaniem - nie jest prawdą, bo pracownicy SOR, izb przyjęć, pogotowia ratunkowego czy pracujący z pacjentami covidowymi lub podejrzanymi o zakażenie nie muszą pracować na oddziałach covidowych - wystarczy, że będą mieli z takimi pacjentami styczność.

Dodaje, że czasami trudno rozdzielić strefę „brudną", czyli zakażoną, od „czystej", na której teoretycznie nie powinno być wirusa. Jak jednak zaznacza, SOR z założenia jest strefą, na którą może wejść każdy, więc lekarz tam pracujący ma prawo do dodatków.

Zdaniem prawnika nie należy tej interpretacji ograniczać, tylko ją rozszerzać.

Więcej: rp.pl