Praca nad zmianą ustawy o odpadach medycznych: wszystkie chwyty dozwolone

Autor: Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia • • 23 września 2009 06:31

Trwa batalia o kształt nowelizacji ustawy o odpadach medycznych. Walka zaostrza się, gdyż rządowy projekt noweli przewiduje dopuszczenie alternatywnych metod utylizacji tych odpadów, a dotychczas prawo zezwalało jedynie na spalanie ich w specjalnych spalarniach.

Końca batalii o przepisy dotyczące utylizacji odpadów medycznych nie widać

Rząd proponował, aby mogły być również przetwarzane w inny sposób, m.in. autoklawowane, sterylizowane czy unieszkodliwiane mikrofalami. Lobby „spalarniowe” jednak skutecznie broni swojej pozycji monopolisty.

Jak już informowaliśmy, we wtorek (22 września) na legislacyjną scenę wkroczyła sejmowa podkomisja nadzwyczajna. Sprawa staje się powoli przedmiotem politycznych rozgrywek. Ze strony opozycji padają m.in. oskarżenia o nieuczciwy lobbing, którego miałby się dopuścić Włodzisław Ćwiąkalski, brat byłego ministra sprawiedliwości.

Podczas prac sejmowej podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o odpadach, posłowie już raz wprowadzili poprawkę, która dopuszczała jedynie przetwarzanie termiczne medycznych odpadów w spalarniach, czyli de facto zgodzili się na dalsze istnienie monopolu spalarni.

Komisja zmienną jest
Jednak już na początku wtorkowego (22 września) posiedzenia podkomisji zgłoszono poprawkę, która... przywracała projekt w wersji rządowej, czyli dopuszczała metody alternatywne.

Satysfakcja przedstawicieli firm zajmujących się alternatywnymi metodami utylizacji szybko ustąpiła rozgoryczeniu. Posłowie przegłosowali bowiem kolejną poprawkę, która wprowadza zapis mówiący, że odpady muszą być przekształcone termicznie w temperaturze minimum 850 stopni Celsjusza. Taki zapis wyklucza z rynku firmy autoklawujące czy sterylizujące odpady.

Współautorem tej poprawki był m.in. poseł Władysław Szkop (niezrzeszony). Jego zdaniem dopuszczenie innych metod niż te z temperaturą minimalną 850 stopni Celsjusza mogłoby powodować zagrożenie. Przedstawiciele resortu zdrowia oponowali, tłumacząc, że nie każdy odpad medyczny jest zakaźny. Na próżno.

– Co z odszkodowaniami dla tych, którzy np. przy przenoszeniu worków ukłują się igłą? Jeżeli odpady są rozdrobnione i po sterylizacji to i tak są potencjalnie niebezpieczne. Tym bardziej, że mimo obowiązku, nie znam takiego szpitala w Polsce, który segreguje swoje odpady. Kto oddziela tkankę od gazika? – pytał poseł Szkop.

Nie pomogło oświadczenie
Sylwestra Kwiatkowskiego, wiceprezesa Stowarzyszenia „Bez Dioksyn”, które reprezentuje firmy zajmujące się m.in. autoklawowaniem: – Materiały zaprezentowane państwu przed głosowaniem nad art. 42 dostarczone przez lobby spalarniowe, zawierają wiele przekłamań i półprawd mających bezpośredni wpływ na wyrobienie sobie rzetelnej opinii w tej ważnej dla środowiska, ale przede wszystkim dla służby zdrowia sprawie – mówił w imieniu stowarzyszenia Kwiatkowski.

Prosił posłów o wnikliwą analizę przedstawionych argumentów. – Lobby spalarniowe chce utrzymać pozycję monopolisty i dyktować ceny szpitalom. Nie zgódźcie się na to. Finansowanie spalania odpadów odbywa się kosztem nakładów na leczenie. Mam nadzieję, że nasze argumenty wpłyną na zmianę państwa decyzji – apelował wiceprezes „Bez Dioksyn”.

Zaapelował o przeprowadzenie rzetelnej dyskusji w komisji przy udziale szerokiego grona ekspertów „nie powiązanych finansowo ze spalarniami”.

Mularczyk: sprawa dla CBA
Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk złoży w CBA oraz w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji wnioski o zbadanie działalności Włodzisława Ćwiąkalskiego. To reakcja na doniesienia, że brat byłego ministra sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska, działa w Sejmie jako niezarejestrowany lobbysta.

– Chciałbym, by odpowiednie organy zweryfikowały, czy nie została złamana ustawa o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa – mówi poseł Mularczyk. – Za tworzenie rejestru lobbystów odpowiada MSWiA. Stąd mój wniosek skieruję nie tylko do CBA, ale również do szefa tego resortu.

Włodzisław Ćwiąkalski zabiega w Sejmie o zmianę przepisów ustawy o odpadach, m.in. w części dotyczącej metod utylizacji odpadów medycznych. Podczas obrad sejmowej podkomisji występuje jako ekspert ze Stowarzyszenia "Termiczne Przekształcanie Odpadów - Klub 0,1". Ćwiąkalski jest też prezesem firmy, która wykonuje pomiary stężeń i emisji zanieczyszczeń ze spalarni odpadów. Nie zarejestrował się w Sejmie jako lobbysta.

– Z Ministerstwem Środowiska współpracujemy od lat. A w Sejmie występuję jako ekspert. Tak robi wiele innych osób, które wcale nie rejestrują się jako lobbyści – tłumaczył tvp.info Włodzisław Ćwiąkalski.

Drugim ważnym ekspertem z tego samego stowarzyszenia, opowiadającym się po stronie spalarni jest Czesław Sanetra. Oprócz reprezentowania stowarzyszenia jest też prezesem zarządu firmy Rzeszowa, która spala odpady.

Z historii doniesień
To nie pierwsze doniesienia do CBA w sprawie przepisów dotyczących utylizacji odpadów medycznych. Pod koniec ubiegłego roku tą kwestią zajęła się sejmowa komisja „Przyjazne Państwo”. Wówczas pod jej obrady wszedł projekt ustawy, który wprowadzał metody alternatywne. Środowiska związane ze spalarniami alarmowały, że projekt stworzył przedsiębiorca związany z autoklawowaniem.

– Strona rządowa odrzuciła projekt argumentując, że bezpieczeństwo obywateli jest ważniejsze od interesów firm – mówił w podczas ubiegłorocznej konferencji prasowej Włodzisław Ćwiąkalski.

Szef komisji Janusz Palikot (PO) protestował przeciwko takim insynuacjom i złożył doniesienie do CBA na prace podkomisji sejmowej, która w 2005 r. wprowadziła zapis o tym, że spalanie jest jedyną metoda utylizacji odpadów medycznych.

Teraz, po przyjęciu 22 września br. przez podkomisję poprawek okazało się, że wymogi co do utylizacji odpadów spełniają spalarnie i utylizacja mikrofalami, która jest oczywiście jakąś alternatywą. Firmy stosujące tę technikę przekonują, że jest ona tańsza niż oddawanie odpadów do spalarni.

Będą walczyć do końca
Jak mówi portalowi rynekzdrowia.pl prof. Jerzy Zwoździak, ekspert w dziedzinie gospodarowania odpadami niebezpiecznymi, proces unieszkodliwiania odpadów medycznych i weterynaryjnych metodą mikrofal jest bezodpadowy, gdyż w jego wyniku powstaje neutralny dla ludzi i środowiska atonizat (węgiel plus składniki mineralne). Dotychczas, na świecie, urządzenia z zastosowaniem mikrofal wykorzystywano m.in. do utylizacji odpadów weterynaryjnych czy azbestu.

Oczywiście wynik prac sejmowej podkomisji nie przesądza o końcowym kształcie nowelizacji ustawy. Zajmie się nią sejmowa komisja ochrony środowiska, a później projekt trafi pod obrady parlamentu. Nie wiadomo, jakie rozwiązania rzeczywiście zostaną przyjęte. Wiadomo natomiast, że przedsiębiorcy obu ścierających się opcji będą walczyć do końca.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum