Potrzebna instytucja koronera. Oczekiwanie na lekarza stwierdzającego zgon trwa godzinami

Autor: PW • Źródło: Rynek Zdrowia12 maja 2022 16:30

Rodzina była zbulwersowana, że musi czekać 5 godzin na dotarcie lekarza POZ, by stwierdził zgon w domu. - Czy zasługujemy na lawinę obelg ze strony rodziny pacjenta? - pytała w mediach społecznościowych lekarka. Medycy rodzinni chcą jak najszybszych zmian w prawie dotyczącym stwierdzania zgonu. Tymi czynnościami powinni zajmować się koronerzy - przekonują.

Potrzebna instytucja koronera. Oczekiwanie na lekarza stwierdzającego zgon trwa godzinami
Koronerzy mieliby stwierdzać zgony w miejscach publicznych. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
  • ,Lekarze rodzinni przekonują, że obowiązek stwierdzania zgonu powinien być z nich całkowicie zdjęty i przekazany powołanym koronerom
  • Projekt nowej ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych wprowadza obowiązek stwierdzania zgonu przez lekarzy POZ, gdy jest to pacjent danej przychodni i gdy zgłoszenie nastąpiło w godzinach pracy
  • Lekarze Porozumienia Zielonogórskiego uważają, że do stwierdzenia zgonu zawsze powinien być wzywany koroner
  • W dobie cyfryzacji można oczekiwać, że w praktyce działałby elektroniczny system rozdzielania zadań oparty o aplikacje w telefonach posiadanych przez lekarzy pełniących funkcję koronerów - mówi Tomasz Zieliński z PZ
  • Resort zdrowia zapowiedział, że w ustawie o cmentarzach i chowaniu zmarłych zapisze uprawnienia do stwierdzania zgonu dla ratownika - kierownika zespołu ratownictwa medycznego

Stwierdzenie zgonu. Gdzie jest lekarz?

- Rano zmarł młody pacjent chorujący na raka. Lekarz z hospicjum jest na urlopie, lekarz z przychodni może udać się na wizytę po zakończeniu przyjęć umówionych pacjentów - napisała na Twitterze Joanna Zabielska-Cieciuch, lekarz rodzinny z przychodni w Białymstoku.

Zdarzenie, o którym głośno w mediach społecznościowych, to ilustracja powtarzających się sytuacji, gdy w przychodni są pacjenci, a jednocześnie rodzina osoby zmarłej w domu oczekuje, żeby lekarz POZ, który stwierdzi zgon, pojawił się jak najszybciej. Niestety trwa to godzinami.

- Oczekiwania rodzin są zrozumiałe. To po pierwsze sytuacja bardzo trudna dla rodzin, po drugie - bez stwierdzenia zgonu nie można rozpocząć żadnych dalszych formalności - mówi Tomasz Zieliński, lekarz rodzinny, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego.

Zaznacza, że w takiej sytuacji dochodzi jednak do konfliktu. - Trudno bowiem zdecydować czy zostawić poumawianych na wizyty żyjących pacjentów, czy jechać do pacjenta, któremu już pomóc nie można.

 - Jeżeli mamy proste stwierdzenie zgonu, czyli osoba jest nam znana, a przypadek zgonu nie wskazuje na żadną nietypową sytuację, to sama ta czynność wraz z wypisaniem dokumentacji zajmuje 15-20 minut na miejscu, plus czas dojazdu i powrotu. Z pewnością wymaga to co najmniej godziny czasu - mówi Tomasz Zieliński.

Przepisy mają 60 lat. "Anachroniczne"

Lekarze POZ zrzeszeni w Porozumieniu Zielonogórskim argumentują, że obowiązek stwierdzania zgonu powinien być całkowicie z nich zdjęty i przekazany koronerom.

Dyskusja o powołaniu koronerów, lekarzy zatrudnianych z urzędu, wyspecjalizowanych w orzekaniu o zgonie, trwa od lat. - Gdyby byli powoływani tacy lekarze, nie dochodziłoby do bulwersujących - opisywanych przez media sytuacji - gdy np. zwłoki osoby nagle zmarłej na ulicy godzinami tam pozostawały, bo nie można znaleźć lekarza, który stwierdziłby zgon - przekonują zwolennicy tego rozwiązania.

Przepisy regulujące w Polsce stwierdzanie zgonu mają... 60 lat. Obowiązek stwierdzania zgonu przez lekarza określa bowiem ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych z 1959 roku i rozporządzenie ministra zdrowia i opieki społecznej z 1961 roku w sprawie stwierdzenia zgonu i jego przyczyny.

- Zgodnie z zawartymi tam przepisami zgon poza szpitalem stwierdza lekarz, który leczył pacjenta w ciągu ostatnich 30 dni, przebywa w takiej odległości, że jest w stanie w ciągu 12 godzin dotrzeć do pacjenta, a zwłoki znajdują się nie dalej niż 4 kilometry od miejsca zamieszkania lekarza. To ostatnie sformułowanie pokazuje anachronizm prawa, bo wywodzi się ono z czasów, gdy zakładano, że lekarz mieszka w ośrodku zdrowia na wsi czy w mieście, w miejscu pracy, a do zwłok dojeżdża furmanką. Inny świat. Przez ponad pół wieku nie potrafimy zmienić tego prawa i kwestii stwierdzania zgonu uregulować w sposób odpowiadający obecnym realiom - mówi Tomasz Zieliński.

Korpus koronerów. Czy uda się go utworzyć?

Opublikowany 29 września 2021 r. i następnie konsultowany projekt nowej ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych wprost wprowadza obowiązek stwierdzania zgonu przez lekarzy POZ, gdy jest to pacjent danej przychodni i gdy zgłoszenie nastąpiło w godzinach pracy.

Co do zasady koronerzy mieliby stwierdzać zgony w miejscach publicznych, np. na ulicy oraz zgony o trudnych do ustalenia przyczynach. Ideą ustawodawcy było wskazanie, że lekarze rodzinni mieliby generalnie stwierdzać zgony w domach, jeśli nie ma podejrzenia działania osób trzecich.

Lekarze POZ na etapie konsultacji publicznych ustawy przekonywali, że nowy rozwiązania stworzą dla przychodni podstawowej opieki zdrowotnej trudniejszą sytuację niż obecnie.

Proponowali, by do stwierdzenia zgonu był zawsze wzywany koroner, co jednak wcale nie wyklucza z tej czynności lekarza POZ, ale mieliby oni wchodzić w skład tzw. korpusu koronerów.

Według tej koncepcji prezentowanej przez PZ korpus miałby być utworzony z lekarzy urzędowo pełniących obowiązki koronerów oraz przez lekarzy POZ, którzy zgłaszają gotowość do takiej pracy.

- W dobie cyfryzacji można oczekiwać, że w praktyce byłby to system rozdzielania zadań, przywoływania koronerów działający w oparciu o aplikacje w telefonach posiadane przez lekarzy pełniących funkcję koronerów - mówi Tomasz Zieliński. Jak przekonuje, lekarze POZ mogliby być wzywani wówczas, gdy zalogują się do systemu i zgłoszą dostępność np. po godzinach przyjęć pacjentów.

Jak dodaje, dokumentacja stwierdzania zgonu ma być prowadzona elektronicznie, w związku z tym osoby, które pełniłyby funkcję koronerów trzeba wyposażyć w narzędzie do bezpiecznej transmisji danych. Można od razu wtedy przy zastosowaniu GPS oznaczyć lokalizację, trasę dojazdu, czy także w bezpieczny sposób przekazać dane do rodziny, która oczekuje na koronera - mówi wiceprezes PZ.

Lekarze POZ pytają o stawki

Projekt ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych podawał też propozycję stawki za stwierdzenie zgonu dla koronera pełniącego tę funkcję z urzędu - ok. 700 zł.

- Przy takich stawkach, jakie zaplanowano dla koronera, my uważamy, że bez problemów znajdą się chętni. Jeśli jednak będzie to obowiązek, to nie zlikwidujemy konfliktu - kim ma najpierw zająć się lekarz POZ, czy pacjentem żyjącym, wymagającym pomocy, czy pacjentem już nie żyjącym - uważa Tomasz Zieliński.

Projekt ustawy zakładał wprowadzenie stawek za stwierdzanie zgonu przez lekarzy POZ, ale wielokrotnie niższych niż dla koronerów zatrudnianych urzędowo. W trakcie jednego ze spotkań w MZ, już po konsultacjach publicznych projektu ustawy, lekarze PZ podnosili tę kwestię.

- Ministerstwo miało przeanalizować stawki, by możliwe było choć zbliżenie się do kwot stawek wypłacanych koronerom. Za większą stawką dla koronera przemawia potrzeba dłuższych dojazdów i większy zakres obowiązków, ale nie padły żadne kwoty - mówi Tomasz Zieliński.

Jak przypomina Zieliński, dyskutując o zapisach ustawy zakładano też wprowadzenie możliwości stwierdzania zgonu przez kierownika zespołu ratownictwa medycznego.

- W POZ często mamy do czynienia z taką sytuacją, że pogotowie jest wzywane do chorego, zespół karetki P z ratownikami medycznymi podejmuje nieskuteczną próbę resuscytacji, po czym pozostawia ciało w domu, nie stwierdzając jednak formalnie zgonu, gdyż ratownicy nie mają do tego uprawnień. Do stwierdzenia zgonu i tak musi być wezwany lekarz - zaznacza wiceprezes PZ.

Ratownik medyczny również koronerem?

Postulat nadania ratownikom prawa do stwierdzania zgonu oraz wystawiania karty zgonu pojawił się też w uwagach do konsultowanego projektu ustawy o zawodzie ratownika medycznego i samorządzie ratowników medycznych.

Stale maleje liczba zespołów specjalistycznych pogotowia ratunkowego z lekarzem, stąd do sytuacji, w których zespół pogotowia po niepowodzeniu reanimacji nie będzie mógł stwierdzić zgonu będzie dochodziło coraz częściej.

Dziennik Gazeta Prawna analizując uwagi do ustawy napisał, że za wprowadzeniem prawa stwierdzania zgonu przez ratowników medycznych opowiada się m.in. NSZZ „Solidarność” Krajowa Sekcja Pogotowia Ratunkowego i Ratownictwa Medycznego.

- Jeżeli ratownik ma prawo, wiedzę i umiejętności do zakończenia resuscytacji, gdy pacjenta nie uda się uratować, jednocześnie uznając go za zmarłego, to dlaczego nie może wystawić odpowiedniej dokumentacji? - pada pytanie.

Uwaga idzie jeszcze dalej, bo związkowcy uważają, że ratownik powinien mieć prawo do stwierdzania zgonu zarówno jako kierownik zespołu ratownictwa medycznego, jak i w indywidualnej praktyce, co pozwoliłoby gminom na podpisywanie komercyjnych umów na stwierdzanie zgonów w miejscu publicznym także z ratownikami medycznymi.

Resort odpowiadając przekazał, że w ustawie o cmentarzach i chowaniu zmarłych doda przepis mówiący, iż zgon i jego przyczyna będą ustalane przez kierownika ZRM, jeśli zgon nastąpił w trakcie akcji medycznej, o której mowa w art. 41 ust.1 ustawy z 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym.

Koronerów zatrudniają niektóre samorządy

W niektórych miastach i powiatach umowy na usługi koronerów podpisują z lekarzami samorządy. Oczywiście tam, gdzie chętnych do wykonywania takich czynności lekarzy udaje się znaleźć. Np. w Opolu to Urząd Miasta zapewnia od lat koronerów. 

- Podczas corocznych konkursów wysyłamy oferty do kilku podmiotów, ale znaleźć koronerów jest trudno. Wynika to m.in z konieczności zapewnienia dyspozycyjności przez 24 godziny na dobę. Do konkursu de facto zgłasza się jeden podmiot. Od lat współpracujemy z tą samą przychodnią - mówi Kamila Wnuk-Skóbel, naczelnik wydziału infrastruktury technicznej, gospodarki komunalnej Urzędu Miasta w Opolu.

Przedmiotem umowy jaką urząd zawiera z wykonawcą, jest stwierdzenie zgonu, jego przyczyny oraz wystawienie karty zgonu.

Zapisy w umowie obowiązującej w Opolu precyzują, że każdorazowo usługa jest wykonana w oparciu o zlecenie przekazywane przez funkcjonariusza policji. Miasto co najmniej siedem razy w miesiąca korzysta usług koronera. Stawka za te czynności została określona na 700 zł.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum