Policja wkroczyła do firmy naturoterapeuty, przeszkuje magazyny...

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 29 kwietnia 2019 15:00

Jerzy Z. w nagraniu umieszczonym w sieci podał, że policja wkroczyła do jego firmy i przeszukuje magazyny. Tę informację potwierdził rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński.

Policja wkroczyła do firmy naturoterapeuty, przeszkuje magazyny...
Dochodzenie dotyczy wytwarzania, importu lub obrotu produktami leczniczymi bez wymaganego zezwolenia. Fot. Piotr Drabik/Flickr 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Jerzy Z. to znany polski przedsiębiorca i publicysta, propagator naturoterapii i medycyny niekonwencjonalnej. Z jego relacji, którą zamieścił na portalu społecznościowym wynika, że w poniedziałek rano w siedzibie jego firmy pojawili się funkcjonariusze policji i zabezpieczają towar, który jest sprzedawany w sklepie.

"Jestem przed magazynem produktów Visanto, jest u nas policja z Rzeszowa. Policja przyjechała zaaresztować nam produkty na zlecenie prokuratury. Jestem po rozmowach z policją. Policja przyjechała zaaresztować produkty, które sprzedajemy rzekomo jako leki. Przeszukuje magazyny, robią to, co im nakazano, szukają koenzymu Q10" - powiedział na jednym z filmików zamieszczonych w internecie.

Na nagraniu wyjaśnił też, że znajduje się tam powierzchnia wydzielona, gdzie amerykańska firma przechowuje swoje suplementy diety zamówione w Polsce.

- Produkty te nie należą do nas (...) Chcą zamknąć naszą działalność - stwierdził Z. i zapewnił, że żaden z oferowanych produktów nie jest na liście leków.

Jak poinformował PAP Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński

- Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście Północ w Warszawie nadzoruje dochodzenie przeciwko m.in. Jerzemu Z. podejrzanemu o to, że wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, również objętymi zarzutami jako członkowie zarządu spółki z o.o. podjęli bez wymaganego zezwolenia działalność gospodarczą w zakresie obrotu z wykorzystaniem sieci Internet za pośrednictwem stron internetowych produktami leczniczymi wskazanymi w postanowieniu o przedstawieniu zarzutów, tj. o czyn z art. 125 ust 2 pkt 2 Ustawy prawo farmaceutyczne".

Dochodzenie dotyczy, więc wytwarzania, importu lub obrotu produktami leczniczymi bez wymaganego zezwolenia. Postępowanie zostało zainicjowane pisemnym zawiadomieniem o podejrzeniu popełniania przestępstwa przez Rzecznika Praw Pacjenta.

- W toku dochodzenia uzyskano opinię biegłych z Narodowego Instytutu Leków, z której wynika, że opis produktów wskazanych w zarzutach, jako jedne spośród wielu oferowanych do sprzedaży za pośrednictwem stron internetowych, należą do kategorii produktu leczniczego. Zakwalifikowanie do w/w kategorii wynikało z analizy opisu każdego z tych produktów prezentowanego na stronach internetowych -  przekazał PAP prokurator Łukasz Łapczyński.

Dodał, że obecnie trwają przeszukania pomieszczeń magazynowych celem zabezpieczenia składowanych tam oferowanych do sprzedaży produktów.

- Produkty te zostaną poddane ekspertyzie celem ustalenia ich rzeczywistego składu i charakterystyki. Postępowanie dowodowe jest w toku - poinformował Łukasz Łapczyński.

Czytaj też: Polacy chodzą do 100 tys. uzdrowicieli, bo zapotrzebowanie na nadzieję jest ogromne

=

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum